Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kotoksiążki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kotoksiążki. Pokaż wszystkie posty

Koty z Shinjuku

 

"Koty z Shinjuku" trafiły do mnie przez przypadek. Kupowałam coś w empiku i trzeba było coś wrzucić i zdecydowałam się na tę książeczkę. Nie jest długa, ale zawiera więcej niż mogłoby się wydawać. Dawkowałam ją sobie, bo nie chciałam jej szybko skończyć... Klimat historii mi się spodobał. 

Wydanie jest prześliczne - matowa okładka i błyszczące koty. W środku też na końcu kryje się niespodzianka. Nie zdradzę, bo nie chce jej Wam zepsuć...

Sama historia nie jest długa, ale opowiada nie tylko o kotach. Ale o ludzkiej naturze, o tym, co siedzi w środku. Niby nie gruba, a jest w niej wiele historii... 

Nie wiem, jak można Was zachęcić do przeczytania tej książeczki. Mi się podobała i myślę, że każdy w tej historii znajdzie coś dla siebie.

A przy okazji książka przeczytana w ramach akcji @tabibito_no_hon i @zaczytania 📖🐱🇯🇵

Kto uratuje Iryska? (10)

 

W tej części poznajemy dziewczynkę, która się przeprowadza. Bardzo fajnie pokazane podejście rodziców, wybór kotka przez córkę...

Kotek tutaj poznaje nowe miejsce tak jak i dzieci po przeprowadzce. Uczy się odprowadzać je do szkoły... Ale wiecie to jest inna rzeczywistość - ja jestem zdania, że koty nie powinny aż tak daleko być wypuszczane szczególnie, że właśnie grozi im taka "przygoda" jaka spotkała Iryska...

Kotka spotyka małe nieszczęście, nie będę spoilerować jakie dokładnie. Ale wszystko się dobrze kończy taki jest plus w książeczkach Holly Webb z tej serii. Jednak przy okazji wydarzenia jest ładnie opisany strach, lęk, smutek... Wszystko co towarzyszy zmartwionej opiekunowi.

Wg mnie jedna ze słabszych części, ale rozumiem, że autorka inspiruje się prawdziwymi historiami i taka też mogła mieć miejsce. Jak już przeczytacie, co spotkało kotka to będziecie wiedzieli, co mam na myśli. 

Jednak nie skreślam tej serii z powodu tej w moim odczuciu słabszej części. Bo jest tam sporo wiedzy przekazanej dzieciakom poprzez właśnie opowieść. A nawet jeśli jest to książka na jeden wieczór i coś ma zostać w głowach naszych pociech to warto. A dorosły, jak już nie raz wspominałam, może się też fajnie bawić przy tej książeczce :)

Polecam i wkrótce napiszę o kolejnej części. :)

DK



Wojownicy Ogień i Lód

 

Ukończyłam dopiero co drugi tom Kocich Wojowników i muszę powiedzieć, że tutaj naprawdę się dzieje! Jest okazja, by się wzruszyć, są momenty gdy się uśmiechniemy, a nawet zaśmiejemy...

Pierwszy tom był pięknym wprowadzeniem, a teraz tutaj poznajemy już Rdzawego jako Wojownika o imieniu Ogniste Serce. Nie łatwe to zadanie w takich okolicznościach, jakie się pojawiają...

Nie chcę Wam tu nic zaspoilerować, bo może ktoś trafi tutaj nie znając poprzedniego tomu. Więc powiem tylko, że warto. Sporo się dzieje i naprawdę Rdzawy ze swoim przyjacielem ma trochę spraw do ogarnięcia.

Podobało mi się też tutaj wprowadzenie małego elementu nieco humorystycznego. Są też rozterki i rozmyślania dość dojrzałe jak na Kota, który dołączył do klanu z bycia domowym kotem... 

Zwroty akcji sprawiały, że ciężko mi było odłożyć książkę. Kilka razy byłam zaskoczona przebiegiem wydarzeń - nie wszystko jest przewidywalne i naprawdę lektura tej serii zapowiada się na super przygodę!

Ciekawa jestem w jakim kierunku to wszystko podąży. Zakończenie zostawia niedosyt - przyznaję. Ja póki co robię przerwę, aby dogonili mnie domownicy.

Poniżej wklejam inne okładki tego tomu i zachęcam - WARTO!

Jako Rodzic powiem, że naprawdę wartościowe są wątki w tej książce - dziecię się na pewno wiele nauczy. Nie wszystko jest też czarno-białe... A to ważne, żeby pokazywać też Młodzieży i takie aspekty w historiach... 

Czas naszych pociech spędzony na czytaniu Kocich Wojowników na pewno nie będzie zmarnowany - a książek polecam szukać z drugiej ręki - sporo jest ogłoszeń z tanimi ofertami. Rozumiem z tego, więc, że czytelnicy lecą dalej i sprzedają pierwsze serie, by nabyć kolejne...

Bo, żeby komuś nie podpasowało - nie wierze, bo to cudowna seria! A i wyprzedawanie może mieć związek z tym, że pierwsza seria ma nowe okładki wznowione - więc nie pomylcie się, jak ja - bo moje dziecię dostało pod choinką pierwszą serię omyłkowo ponownie w nowych okładkach, ale to nic - możemy dzięki temu czytać jednocześnie, a resztą się jakoś podzielimy :)

Gdy skończę pierwszą serię wrzucę grafikę od Wydawnictwa Nowa Baśń z ich FB, co czytać dalej. Może się wciągniecie w ten świat?

Drevni Kocurek





Wojownicy Ucieczka w dzicz


 Jestem świeżo po lekturze pierwszego tomu i chcę powiedzieć Wam, że mimo, że mam ponad 30 lat to bardzo mi się podobało!

Cudowna okładka, w środku rozpiska klanów, mapka z zaznaczonymi miejscami... Lubię to!

Wydawałoby się, że książka dla dzieci, ale powiem Wam, że jak dla mnie nie tak całkowicie. Wojownicy są wojownikami z wszelkimi konsekwencjami tego słowa. Wojownik walczy, może zginąć, może kogoś zranić, sam zostać zraniony a także zabić. Dlatego uważam, że powinnyśmy my rodzice pierwsi przeczytać i zadecydować, czy nasze dziecko nadaje się na te serię. 

Rdzawy główny bohater ma przed sobą ciężkie wybory, ale i zadania. Nie zaspoileruję Wam nic, pisząc, że domowy kot uciekł z domu i stara się dołączyć do Klanu Wojowników, by zostać Wojownikiem Klanu Pioruna w pełnym tego słowa znaczeniu.

pierwsze wydanie
Kodeks wojownika jest dokładnie tutaj pokazany - nasz główny bohater ma nierzadko ciężko orzech do zgryzienia, ale i sam pada ofiarą różnych okoliczności. Nie będę Wam zdradzać historii, bo nie będziecie mieli zabawy z czytania.

Książka moim zdaniem jest dla dzieci od 10 minimum. Ale nie każde tak małe dziecko może być gotowe na to, co tutaj się wydarzy...

Bardzo fajnie jest wg mnie zrobiony dodatkowo Klan Gwiazd - czyli klan składający się z kotów, które odeszły. Są także bohaterowie poboczni nienależący do żadnego z klanów. 

a taka okładke ma
wersja ilustrowana
Przygoda bardzo fajna, pełna kotów, pazurów, mokrych nosków, ale i krwi i ran...

Polecam!

Drevni Kocurek

PS. Czytamy rodzinnie, więc może się za jakiś czas pojawić opinia Motylowej. Ja sięgam dzisiaj po Ogień i Lód - drugi tom serii pierwszej. 



Wąsik, niechciany kotek (9)

Po dwóch poprzednich częściach ta część nadrobiła mi nieco mniejszy entuzjazm. Ta część jest w sam raz w sytuacji, gdy straciliśmy kotka. A temat jest u nas świeży, bo miesiąc temu odszedł nam 12letni Jaguś i 17 letni Salem.

Po lekturze tej książki muszę stwierdzić, że nie wpadłam na taki sposób przeżywania żałoby. Polecam tę książkę każdemu dziecku i dorosłemu, któremu odszedł zwierzak. Tu autorka wspięła się na wyżyny w temacie ostatniego pożegnania. Bardzo dobrze ukazana sytuacja, gdy trzyma nas nadal tęsknota.

Bardzo tutaj ważna była rola otoczenia dziewczynki. Bardzo dobrze poprowadzona powieść. To będzie jedna z moich ulubionych zatem. 

Pozycja obowiązkowa!

DK
 

Łezka, przerażona kotka (8)

Kolejna historyjka z happyendem. Tutaj jednak poznajemy dziewczynkę w sytuacji, gdy wyprowadza się jej najlepszą koleżanka. Rodzice pozwalają jej sobie wybrać kociaka.

Fajnie ukazane podejście, że dziecko samo wybiera kotka. Interesuje się kocimi sprawami - wypożycza książki, dba o szczepienia. Pokazuje też wrażliwość dziecka na potrzsby kotka. Momentami jest mądrzejsza od rodziców.

No do tych rodziców tutaj miałabym ale. Częste sprzątanie kuwety to jest obowiązek. Nie załatwia się tego rozważaniem częstego wypuszczania na dwór. Ale tak, ja wiem, tam jest inna mentalność, domki z ogródkiem i drzwiczkami. Ja swoich kotów nie wypuszczam i nie mam zamiaru.

W tle jest temat poznawania koleżanek, skoro ta ulubiona wyjechała. Nawet dobrze się to wszystko kończy. Jednak ta mama to mi się średnio podobała. Jakbym miała tak przeżywać zasikana podłogę to już bym dawno się pochorowała ;)

Są gorsze przypadki... No, ale historia jest z dobrym zakończeniem, kotka nie wychodziła na dwór i była szczęśliwym domownikiem. Możliwość została, ale kotek nie musi z niej korzystać. 

Z edukacyjnych wartości jest tu o sterylizacji, a także wątek obcych kotów na swoim terenie. Zupełnie się nie dziwię, że kotek był przerażony. Ale znalazło się rozwiązanie.

Polecam ;)

DK

 

Ktoś ukradł Prążka! (7)

 

Kolejna historia z morałem dla wielbicieli kotów. 

Nasza mała Yuumi dziś na zabiegu sterylizacji, więc zabijam czas lekką lektura z dobrym zakończeniem. Tego już nauczyła mnie ta seria, że jest lekka, rusza za serce, ale dobrze się kończy. 

Poznajemy rodzeństwo, które marzy o kotku. Pokazany jest sposób adopcji, wybór kotka, jest wiele elementów edukacyjnych. Pojawia się też wątek tego, że dziecko chce kotka, ale rodzice się nie zgadzają. 

Wiem, że Holly Webb opiera swoje książeczki o rzeczywiste historie, które zna, więc nie dziwię się, że mogła się wydarzyć i taka.

Nadal polecam tę serię dla wielbicieli kotów małych i dużych. A także jako przerywnik kiedy się chce wrócić w ciąg czytania. To jest lekką lektura w sam raz by odetchnąć od cięższych książek. 

DK

Mgiełka, porzucona kotka (6)

 

Pogoda za oknem nie nastrajała mnie zbytnio, więc sięgnęłam po kolejną książeczkę z serii Holly Webb. Troszkę po to by się wzruszyć i przeczytać coś z dobrym zakończeniem...

I muszę przyznać, że to jedna z książeczek, która mi się bardzo podobała. Sama historia nie jest skomplikowana, ale pokazuje siłę miłości, kiedy czasami kotek nie może się dogadać z drugim w domu...

Sama pomysłowość głównej bohaterki zdumiewa, ale i przywiązanie kotki wzrusza i przypomina, ze one nas kochają i naprawdę tęsknią. 

W moim odczuciu to jedna z lepszych części. :) Polecam całą serię i uciekam, by jutro sięgnąć po kolejną część. 

Książeczka niedługa, ale wg mojego odczucia treści więcej niż by się wydawało. A kto powiedział, że to tylko dla dzieci?

DK

Gwiazdko, gdzie jesteś? (5)

 

Oczekując na kuriera sięgnęłam sobie po kolejną część serii "Zaopiekuj się mną". 

Fajna książeczka akurat na klimat jesienny, przedświąteczny, a dziś taki u nas dzień, szaro, chłodno, jesień... Poznajemy dziewczynkę, która bardzo chciałaby mieć kotka. Są sąsiedzi, którzy mają kotka, ale wyjeżdżają...

Historia dość prosta, ale przyjemnie się czyta i to zakończenie... W sam raz na taką świąteczna opowieść w szary dzień.

Czasami trzeba sięgnąć sobie po książkę dla dzieci, choć czy ja wiem, czy tak całkowicie dla dzieci? 

Polecam całą serię. :)

Kto pokocha Psotkę? (4)

Kolejna część o kotkach za mną. Tym razem o kotce syjamskiej i dziewczynce, która się przeprowadziła. Miałam wiele sprzecznych uczuć czytając tę część. Niestety, ale ja nie rozumiałam, co kieruje dziewczynką w jej zachowaniu i podejściu do nic niewinnego kotka.

Lecz jako dorosła osoba mogę patrzeć na świat inaczej - autorka z tego, co wiem opisała opowieść inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami. Mimo, że nie dzieje się tu nic poza domem - kotek nie ucieka itd. to targało mną wiele emocji dość różnych.

Nie wypowiem się więcej, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji, a nawet jeśli się przeprowadzałam to było to bardzo dawno temu w dzieciństwie. I szczerze nie pamiętam tamtego okresu. Pamiętam pieska, który był najwspanialszy na świecie.

Sama historia napisana jest tak, by trafić do samego serca. Tutaj serce pękało, ale nie zaspoileruję Wam tego. Sami przeczytajcie. Moje dziecko też nie rozumiało zachowania dziewczynki. Jakoś nie potrafiłam empatycznie do niej podejść. Cóż.

Polecam!

DrevniKocurek 🐿️

Gdzie jest Rudek? (3)

Miałam wczoraj gorszy dzień i sięgnęłam po kolejną kocią historię z biblioteczki Młodego Kociarza. Przyznam, że obawiałam się jaka opowieść mnie czeka, ponieważ poprzednie dwie książeczki tyczyły się tego samego kotka...

Czy mieliście kiedyś kompleksy? Pewnie jako dorośli nadal je mamy... Ta książeczka, choć dla dzieci pokazuje jak łatwo można coś, co nam wydaje się wadą zamienić w zaletę. Wyglądu się nie wybiera - tego nauczą się też dzieci, czytając tę książeczkę. Coś, co wydaje się nam niefajne może się okazać, że łączy nas z kimś, na kim nam zależy...

Bardzo podobała mi się determinacja dziewczynki w tej historii - pokazała coś, o czym nawet my - dorośli - często zapominamy - o cierpliwości. Ale też o tym, aby się nie poddawać w obranym przez siebie celu. Bo czasami nasza determinacja może ocalić życie małemu kociemu stworzeniu...

Historia Rudka ma też plusy, dotyczące samej wiedzy o kotach. Opis zachowania kotka, często na co dzień się zapomina o pewnych odruchach i zachowaniach, mając choćby jednego w domu... Rozległe opisy zachowań nieco otwierają oczy, aby poobserwować swojego pupila... I faktycznie ich wibryski śmiesznie drgają! :)

Zdecydowanie polecam tę część przeczytać nie tylko dzieciom! Akcja i napięcie w tej części "Zaopiekuj się mną" sprawiły, że czytałam bez przerwy aż do samego końca! Oj, jak ja kibicowałam małemu kociakowi! :) Przeczytajcie koniecznie - ponoć czytanie książek dla dzieci, nam - dorosłym - poprawia nastrój - potwierdzam! :)

Dajmy sobie coś pozytywnego w tak trudnym czasie... A może Was zainspiruje do adopcji - może macie jakiś mały kąt? Tyle teraz się pojawia właśnie małych osesków... Fundacje mają pełne ręce roboty.

Drevni Kocurek

Zagubiona w śniegu | Pusia, zagubiona kotka (1 i 2)

Pewnego dnia wstałam przygnieciona przez kota, a że przy łóżku leżały książeczki Młodego o kotkach postanowiłam sobie sięgnąć do pierwszego tomu. Cała historia zaczyna się na farmie, ale jest głównie prowadzona od strony małego kotka.

Zdawać sobie trzeba sprawę, że autorka nieco ufantastyczniła koty, ponieważ wątpię, żeby mały kotek wiedział, że jest szukany mu domek... Można jednak przyjąć, że koty jakoś porozumiewają się między sobą i mogą się informować, o różnych sprawach. Książeczka ma ważne walory edukacyjne - o kotka trzeba się troszczyć, nie jest to zabawka etc...

Wciągający sposób prowadzenia akcji sprawił, że czytałam bez przerwy aż do ostatniej strony. Książeczkę odebrałam jako wzruszającą, ale ciepłą i przyjemną przygodę... Czasami chyba trzeba się zanurzyć do takiego świata, gdzie odnalezienie drogi do domu jest największym celem wędrówki...

Idąc za ciosem sięgnęłam po drugi tom o Pusi. I także nie zawiodłam się w przebiegu historii ani na chwilę. No może ja inaczej podchodzę do wypuszczania kotów na dwór - moje są niewychodzące. Ale rozumiem sam zabieg pisarski - bez tego nie byłoby pewnie tej serii książeczek.

Te dwie książeczki zapoczątkowały w ogóle kupowanie Młodemu tej serii - wiele, wiele lat temu. Pusia mimo kolejnych tomów została jego ulubioną kotką z całej serii. Nie dziwię się - ilustracje przedstawiające kotkę doskonale oddają emocje nie tylko kotki, ale i bohaterów obok niej. Ilustracje są śliczne i bez nich nie byłoby takiego odbioru historii. I osobiście podobały mi się bardziej pierwsze okładki tej serii... Ale o tym rozwinę się przy okazji innego tutułu.

Mnie drażnią polskie imiona, ponieważ wiem, że Holly Webb jest z Wielkiej Brytanii i ja bym np. wolała zostawione oryginalne imiona dziewczynek, czy rodziców i sąsiadów... No, ale jest jak jest, więc pozostaje mi się skupić na przygodach samych kotków i cieszyć się lekką, ale wcale nie nudną lekturą.

Polecam w tym ciężkim nieco czasie - ilustracje Sophy Williams są obłędne, spójrzcie sami:


Drevni Kocurek

Koty z Grochowa czyli o mruczeniu wewnątrz

   Ostatnio przypadają mi do recenzowania kocie książki. Jestem kociarą, nie przeczę, ale jakoś tak literatura kocia, nigdy mnie nie pociągała. Wedle zasady, nie czytam biografii, bo mam swoje i bliskich życie do obserwacji i analizy, tak samo mam swoje i znajome koty i nie muszę już czytać o jeszcze innych. Błąd! Okazuje się, że jednak muszę, a właściwie to chcę.

Koty z Grochowa to całkiem niezła paczka indywiduów. Razem ze swoimi Ciotkami i Wujkami uknuli niezły plan zawładnięcia sercami każdego, kto nieświadomy niczego sięgnie Tę Książkę. Tę Książkę napisano w tajnym porozumieniu miedzy łysi koci a kotami, kotkami i kociakami z Grochowa tymi przed oknem i za oknem.

Pozostaje mi tylko podziękować, gdyż dzięki temu tajnemu porozumieniu, mogłam poznać Waszą cudowną gromadkę. Nie raz się wzruszyć, nie raz roześmiać, a i bardzo często zadumać. Książka w wielu miejscach, w delikatny acz sugestywny sposób pokazuje nam jak wiele błędów popełniamy z prozaicznego powodu jakim jest szablonowe myślenie.  WYSTARCZY ZMIENIĆ PODEJŚCIE, SPOJRZEĆ NA ŚWIAT OCZAMI KOTA, BY ZROZUMIEĆ jak bardzo się myliliśmy, jak bardzo byliśmy zadufani w sobie i zapatrzeni w siebie.

Ja weszłam na tę drogę wiele lat temu a wciąż kroczę nią niepewnie. Wiecie, to jest tak, że to się rozszerza. Na początku pupil staje się członkiem rodziny, a już za jakiś czas zaczynasz myśleć o kosmetykach nietestowanych na zwierzętach, ekologicznych opakowaniach i w ogóle o przebiegunowaniu samej siebie.

Dla mnie kolejnym krokiem na tej drodze było rzucenie palenia. Rok temu przygarnęłam popielatą kotkę, nadałam jej imię Nikusia. NIKusia nauczyła mnie, że NIKotyna jest zła i szkodliwa nie tylko dla mnie, ale i dla wszystkich domowników. Dodatkowo pieniądze zaoszczędzone niepaląc, można przeznaczyć na pomoc tym, którzy sami siebie nie pomogą, czyli zwierzaczkom równoprawnym mieszkańcom tej planety... Od miesiąca nie palę.

By łatwo wstąpić na taką drogę samorozwoju, oczyszczenia, zrozumienia i światłości niczym mnich z Shao Lin dobrze jest trafić na taką książkę jaką są Koty z Grochowa. Jeśli chcecie coś w swoim życiu zmienić, zrobić coś wielkiego i ważnego. Jeśli chcecie zostawić po sobie niezniszczalny pomnik, sięgnijcie po tę lekturę, następnie odwiedźcie autorów i zabierzcie jednego albo dwa (dwupaki są najlepsze!) z nich ze sobą.

On lub ona nauczy was dalej, co i jak. To jest tak, że zanim będziemy mogli naprawdę opiekować się naszymi przyjaciółmi, musimy się najpierw wiele od nich nauczyć. A taki kotek z Grochowa, już wie co i jak. Inne koty nauczyły go wszystkiego i teraz może nauczyć Ciebie, Drogi Czytelniku jak być lepszym człowiekiem. Jak stać się łysi koci.

Książeczka to zbiór historii opowiadanych przez Koty z Grochowa. Krótkie, napisane specyficznym językiem, którego jeśli nie rozumiemy, możemy się nauczyć z załączonego słowniczka, pocieszne, filozoficzne, inspirujące i pouczające sprawiają, że świetnie będziecie się bawić od deski do deski. Dodatkowo, oko cieszą prześliczne ilustracje Bartosza Ostrowskiego, dopełniające pięknie całości tego niebywałego dzieła literackiego.

Bartosz Ostrowski swego czasu prowadził stronę zkotami.pl - mam nawet w szufadzie kalendarz z jego ilustracjami... Obecnie znależć ilustracje można na papio.pl na FB oraz instagramie.

Zalecam czytanie jednego opowiadanka, przed snem, tak by radości z czytania starczyło Wam na dłużej.
Chciałabym napisać, że Koty z Grochowa, to obowiązkowa pozycja w biblioteczce każdego kociarza.
Po namyśle jednak stwierdzam, że Koty z Grochowa, to obowiązkowa pozycja w biblioteczce każdego człowieka.

Magdalena Motylek

Syn kota Salomona - który naprawia życie ludzi

Takie mam wrażenie, że im dalsza część tym ciekawsza! Ale z kolei w każdej dzieje się coś innego, coś nowego...

Nie wiem, czy autorka planuje więcej książek, ale ta miała premierę rok temu, więc mam nadzieję, że może jednak coś tam powstaje tylko wydawnictwa o tym milczą...

Podobnie jak w poprzednich książkach jest tu nieco fantastyki społecznej i magii kociej, ale też są poruszone nowe tematy żył energetycznych etc wyczuwanych przez koty.

Tego, że koty leczą nie kwestionuję, bo na pewno wyczuwają różne rzeczy, więcej niż nam się wydaje...

Przyjemnie się czytało tę część i podobnie, jak w "Córce Kota Salomona..." więcej się działo niż w pierwszej części o samym Kocie Salomonie. Ale też i akcja tu jakby była w miarę szybka...

Ciężko porównywać te części między sobą, ale wszystkie trzy stanowią bardzo poczytny zestaw. Na pewno przyjemny i wzruszający na jesienne wieczory.

Polecam nie tylko kociarzom! ;)
drevnikocurek

Córka kota Salomona - kotka, która leczy serca

Kiedy sięgnęłam po drugą część cyklu o kocie Salomonie, nie spodziewałam się, że będzie - w moim odczuciu - nieco lepsza od samego kota Salomona (recenzowany wcześniej).

Nie wiem, czy to zasługa samej akcji, ale bardzo mnie wciągnęła i przeczytałam ją w trzy wieczory. Oczywiście na końcu płacząc... Nie wiem, czy wybaczę autorce takie zakończenie, mimo nieco pocieszenia później.

Nie jestem wierząca, ale bardzo podoba mi się taki drugi świat pupili za Tęczowym Mostem opisany przez autorkę tej serii. Lubię myśleć, że tam gdzieś właśnie po świetlistych łąkach biega mój piesek Falkor, i że dołączą (niestety nie da się tego uniknąć...) kiedyś do niego także nasze koty.

Niby nie powinno się myśleć o śmierci, bo tak nam wpojono, ale... To jest część życia i nie powinno być tabu. Podobnie jak i inne tematy poruszone w książce - dzieci zajmujące się swoim rodzicem, bo piętnaście lat to nadal jest jednak dziecko...

I na tym skończę, bo zdradzę jeszcze fabułę... ;)
Dodam, że polecam i dobrze jest czasami przeczytać taką nieco fantastykę społeczną zwierzęcoludzką...
I popłakać.

DK

Salomon – kot, który leczył dusze

Trochę czasu czekała na półce na mnie ta książka, ale w końcu nadszedł ten moment...

Książka o kocie, ale inaczej pisana niż ta o Bobie. Tu poznajemy historię z perspektywy kota Salomona, przybywającego na świat zza Tęczowego Mostu. Ma misję i chce ją wypełnić. Uratować kogoś, kogo kocha...

Nie będę zgłębiać się w szczegóły, żeby nie zepsuć nikomu przyjemności. Mimo, że nie jest to odkrywcza historia to przyjemnie czyta się historię, poznając myśli, działania i refleksje małego czarnobiałego kota.

Jest tam też Jessica, kotka, która także na pewno każdemu na myśl przywiedzie jakiegoś znanego mu kota... Dzięki opisom kocich zachowań można też zastanowić się nad sobą i zachowaniami, które być może doprowadzą nas do rozwiązania zachowań naszych kotów...

Książka wzrusza, ale też skłania do refleksji... Nie tylko nad uzdrowicielską mocą kotów, ale także i nad naszymi ludzkimi historiami, wyborami, ścieżkami jakimi biegnie nasze życie, nierzadko z kotem u boku... Wiadomo, że bywa różnie, raz lepiej raz gorzej, a czasem przypałęta się nieszczęście.

Nie jestem wierząca, ale taka wizja kociego nieba bardzo mi się spodobała, bo jak to było w wierszu... Kot wraca w innym futerku do nas? Poza tym to też taka lekka hmmm fantastyka obyczajowa z tymi kocimi mocami opisanymi dość magicznie i anielsko. Kot Bob był zdecydowanie bardziej trzymający mnie przy ziemi.

I szkoda, że tak szybko historia się skończyła, ale Salomon ma dzieci... Czyli kolejne dwie części ida właśnie w czytanie. ;)

Aha, kot Salomon żył naprawdę, ponad 20 lat! I Jessica także, ale 14.

Polecam, lekko się czyta i zapada w pamięć! :)

Drevni Kocurek ^^

Kot Bob i ja | Świat według Boba


O książce dowiedziałam się przez przypadek, a wtedy stała się pragnieniem gwiazdkowym! Jagusio na okładce, normalnie... Czekałam cierpliwie, mimo, że dotarła z opóźnieniem, bowiem wydanie z nową okładką miało premierę w styczniu - Mikołaj w tym szale nie zauważył.. ;)

Przeczytałam jednak później, ponieważ jakoś tak wyszło, że najpierw zabrałam się za Alfiego. Jednak dwie części o kocie Bobie pochłonęłam dość szybko, bo w jakieś trzy tygodnie? I bardzo podobało mi się, że książka nie jest tylko o kocie, ale i o problemach człowieka... Dla niektórych to może wydawać się totalnym kosmosem o czym pisze Bowen... Ale myślę, że wielu ludzi może odnaleźć w tej historii odrobinę swojej historii.

Co prawda daleko mi do znania/mienia doświadczeń życia narkomana czy bezdomnego, to o ile chodzi o same problemy, że bierze się coś sobie i kotu i liczy się czy starczy - to już bardziej. Dlatego też historia Jamesa jest mi bliska - znam to, że gdyby nie moja Trójca to pewnie oszalałabym, mając warunki mieszkaniowe takie jak James - mikrofalówka jako jedyne źródło ciepłego jedzenia, ogrzewanie z farelki etc, a także brak mebli, pudła... I osoby, które wolały minąć, podać coś niż zaprosić do siebie.

Problemy zdrowotne jakie miał James i Bob przywodziły na myśl nasze własne doświadczenia z walką o oczka rudzielców w 2009, a także awitaminozę czarnuszka. Dzięki Jamesowi przypomniałam sobie tamten okres i przeżywając z nim jego historię odnalazłam jakieś ukojenie - że nie jestem jedyna na świecie, że (pomijając fakt narkotyków) są ludzie, którzy to przeżyli...

Czasami są ludzie, którzy nie potrafią pomagać poza pustą gadaniną, a druga rodzina stoi murem mimo przeszłości etc... Tyle, że James był narkomanem, ja znałam oblicze ludzi z innej strony, ale jako zwykły szary człowiek w zupełnie obcy mieście wśród - jak się okazało nieprzychylnych mu ludzi ukrywających prawdziwą twarz za maskami... Dzięki tej książce uświadomiłam sobie dzięki komu tak naprawdę przetrwałam - naszej Trójcay, która nas ocaliła. I udało mi się je zabrać ze sobą do lepszego świata.

I naprawdę, nie przejmują mnie spojrzenia, że jak można mieć tyle kotów, o a po co... One są rodziną. Ludzie nam przychylni także są rodziną. O rodzinę się człowiek troszczy. Nie wiem jak można oddać psa czy kota - albo straszyć wywiezieniem go do lasu (tak ocaliłyśmy Mortimera - ma dom wychodzący). Nigdy nie zapomnę tej historii, a na pewno ją polecam i będę do niej wracać. A tym nieprzychylnym cisnęłoby się nią, ale... Jak ktoś nie kocha zwierząt to nie zrozumie - szkoda czasu, nerwów i tłumaczeń, że to one ocalają nas, my je tak tylko przy okazji.

Polecam i uważam, że jest to książka obowiązkowa dla miłośników i dla nierozumiejących miłośników kotów - może coś się Wam w głowie rozjaśni?

PS. Co do filmu:

Widziałam, oglądałam, płakałam i śmiałam w trakcie seansu. Wydźwięk jest taki jak w książkach owszem, ale jest to inspirowane. W tym przypadku szanuję różnice wątkowe, choć przyznam brakuje mi wspomnienia o wielu problemach James'a niewspomnianych w "ekranizacji".

Książki to obszerna biografia, by przedstawić wszystko pewnie musiałby powstać serial - a film miał przekazać najważniejsze treści. I to zrobił. Ale nic nie przebije książek Bowena, no i oryginalny Bob piękniejszy od dublera! :)

Motylek płakała i mówiła, że jej starczy, ona książki nie da rady, bo zapłacze... Mam nadzieję, że dzięki filmowi po książkę sięgnęło wiele osób. Bo warto.

Kochajcie swoje koty!

drevnikocurek




Alfie kot wielorodzinny | Rodzina kota Alfiego


Hej, hej,

wieczór zimowy, śnieg pada bez końca, więc kocyk, kot i książka to idealny zestaw... Skończyłam dzisiaj pierwszą kocią serię, jaka wpadła mi w łapki - mianowicie historię kota Alfiego i postanowiłam napisać kilka słów o niej.

Jest to pierwsza tego typu seria, jaką w pewien sposób odważyłam się przeczytać. Jak do jeża się podchodzi do nowych książek, czy też nieznanego typu książek. Bałam się, że to może jakieś takie... Sama nie wiem... Po prostu, że nie będzie się dało tego czytać, że bez sensu i w ogóle. Zdarzają się przecież takie książki, że nie idą i koniec...

Lecz się nie zawiodłam! Bardzo przyjemne się czyta, a czasami z rozdziału przed snem robiło się kilka rozdziałów... I tak szybko się skończyło, ale kto wie? Może autorka wymyśli dalszy ciąg? Póki co z uśmiechem odstawiłam książki na półkę, by sięgnąć po kolejną, ale nie kocią tym razem - trochę muszę sobie tego Alfiego powspominać...

Czytając człowiek zatapia się w świecie książki i jakoś tak polubił głównego bohatera. Genialnie napisana powieść z perspektywy kota, wciągająca od pierwszej strony. Opisy myśli i zachowań nie będą może nowe dla właściciela kota, ale... Nie zdziwiłabym się jakby moje koty myślały tak, jak Alfie. Szczególnie w kwestii kociego jedzenia.

Na razie nie mam odwagi próbować, czy zjadłyby sardynki z puszki, ale...
Właśnie, dzięki książce to i koty coś mogą zyskać.

Polecam - lektura obowiązkowa! (nawet jeśli nie macie kota. :) )

drevnikocurek

Seria Holly Webb o kotkach

Hej, hej :)

Od jakiegoś czasu kupujemy i czytamy mlodemu na dobranoc książeczki Holly Webb o kotkach. Zaczęło się od dwóch części o kotce Pusi (Zagubiona w śniegu i Pusia, zagubiona kotka), które stały sie ulubioną lekturą do snu syna. Razem z kotkiem i Elą jej opiekunką przeżywał przygody i kłopoty kotki. I mimo, że miał pięć,a potem sześć lat to bardzo poważnie podchodził do książki.

Sięgnęliśmy także po inne części (o Karmelku, o Nutce) i muszę przyznać szczerze, że choć zawsze na początku jest dużo o przyjmowaniu kota do domu, opiece i obowiązkach i problemach ze zgodą na zwierzaka - ta edukacyjna część (wydająca się nudnawa, bo oczywista dla dorosłego) na pewno ma duży wpływ na dzieci słuchające historii. Coś w tej głowie zostaje... ;)

Nie raz przekonałam się, że Młody sam wspominał jakieś treści z książki, że kotków nie wolno męczyć, czy też dbać o pełną miseczkę wody, albo zmieniać żwirek czy też z niego posprzątać... A także o nieotwieraniu okien cy zakładaniu siatki na okno. Poza tym uwielbia przygody i to, jak kotek znajduje dom, czy zdrowieje z urazu łapki...

Uważnie słucha też (i bardzo ciekawe sa) opisy przeżyć kotka od jego strony - jedna z ciekawszych części książeczek. Poruszane są też relacje między dziećmi - zmyślanie, by zyskać zainteresowanie dzieci w nowej klasie etc... oraz konsekwencje kłamania. Też edukacyjne dość, więc dodatkowo każda historia ma swoje plusy.

Książecki bardzo polecam! :)

drevniocurek