Pokazywanie postów oznaczonych etykietą debiut. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą debiut. Pokaż wszystkie posty

Nie cudzołóż

 

Autorzy Anna Ryźlak @ankaryzlak oraz Marcin Popczyński @marcinpopczynski 

Na wstępie zaznaczę, że jest to debiut autorki i autora. Czytając domyślałam się, że kwestie damskie pisała pani, a męskie pan. Mamy tutaj, że tak określę tydzień z pamiętnika Karoliny i Jana. Nie czytałam jeszcze tak skonstruowanej powieści, ale taka forma jak najbardziej na plus.

Sama historia jest ciekawa, myślę, że możnaby podejrzewać, że mogła się wydarzyć naprawdę.

Są poruszone tematy polityczne, ale też i takie życiowe związkowe. Jest trochę medycznie, społecznie, ale też i przyziemne domowe sprawy... Nie ma jednak przy nich lania wody, ale same wzmianki pewnych problemów mogą skłaniać do refleksji nad swoim związkiem czy relacjami.

Lubię czytać debiuty, a taką literaturę obyczajową humorystyczną rzadko czytam, ale spełnia swoje zadanie - jest rozrywkowo z humorem, lekka, choć są ciężkie klimaty i tematy, ale bez przytłoczenia.

Jest to typowo wakacyjna, rozrywkowa lektura na jeden wieczór. Ja miałam okazję czytać przy okazji poczekalni u weterynarza... I skutecznie mnie od zamartwiania się odciągnęła.

Ogromy plus za psiego bohatera podobnego do spaniela. Brakuje mi nieco takich wątków w obyczajowych książkach.

Powieść jest zdecydowanie 18+ uprzedzam.

Idealna lektura na wakacje! 

Dzieci Nieporządku

 


Debiut Maciej i Paweł Król 

Książka ma warstwy. Wg mnie te warstwy mają odniesienie do naszego współczesnego świata... Kryształy, które słyszą... Kryształy, które pokazują negatywne emocje... Czy nie kojarzy Wam się to z czymś? A kraj zajmujący inny?

Grupka przyjaciół w tym świecie musi sobie poradzić i się odnaleźć... Czy im się to uda? Kiedy na około zmienia się świat?

Zostajemy wrzuceni w świat, gdzie poznajemy kilku bohaterów. Jest Wodniczka Kiamand, jest Hal, jest Lori i Elad, no i Nenno. Każdy ma swoje traumy, tajemnice, cele... Tylko czy one są tak różne jakby się mogło wydawać? 

Wszystkie drogi wiodą w jedno miejsce... 

Książka jest napisana świetnie tak, że ciężko było mi odłożyć. Czytać do oślepnięcia - to najlepsze określenie jakie opisuje moje ostatnie dni.

Postacie mi się bardzo podobają, każda ma swoją historię i charakter. Oczywiście, że najbardziej kibicowałam Kiamand - jestem Wodnikiem ze znaku zodiaku, więc też ciężko się dziwić. Jej historia jakoś najbardziej mi obecnie jest najbliżej Serca. 

Bałam się, że się nie odnajdę w mnogości bohaterowi, ale błędnie... Przeskakujemy też momentami między miejscami akcji, ale autorzy napisali tę historię tak, że nie pogubiłam się ani razu. 

Na koniec muszę powiedzieć, że poza tym, że książka jest pięknie wydana to jest świetnie napisana! Jeśli to jest debiut tych panów - to ja się boję, co oni jeszcze nam napiszą! Ale czy z takim talentem można im nie kibicować? Niech Was muzy otaczają i wręcz zmuszają do pisania, bo ja chcę takie dobre książki czytać. To jest perełka wśród zalewu literatury i powieści, jaki teraz mamy na rynku. 

Totalne 10/10 i chcę więcej tworów wyobraźni tego duetu! ❤️‍🔥

Córki bogini Mokosz

 


Po Wilczej Dolinie długo szukałam Słowińskiej wioski, w której będę mogła troszkę pomieszkać... I trafiłam do Leszygrodu. Już dawno miałam pierwszy tom, ale okazało się, że to seria, więc cierpliwie czekałam na więcej i teraz już mogę wkroczyć... I Was także zachęcam.

Warto było czekać.

Kiedy nadszedł moment, że na urodziny dostałam dalsze tomy wyruszyłam w podróż do Leszygrodu. Wyczekiwałam tej przygody i udało się w tym roku wyruszyć bez obaw o brak dalszego ciągu. Na wstępie wspomnę, że kupowanie tomów na bieżąco to ponoć najlepsze wsparcie dla Autorów.

Pani Elwira poetycko wprowadziła mnie w ten ciemny tajemniczy las do małej chatki, a ja zupełnie nie spodziewająca się ogromu tej przygody dałam się wciągnąć, choć dawkowałam sobie jak mogłam. To od pewnego momentu już nie było siły, by mnie oderwać od książki.

Czytałam z zapartym tchem śledząc losy rodzeństwa i jestem ciekawa, co dalej, ale chwilka oddechu...

Poznajemy rodzinę mieszkająca w Leszygrodzie, gdzie nie jest łatwe, a utrzymanie się z własnej ziemi, jak wiemy, to ciężka praca. Śledzimy ich losy od narodzin najmłodszego dziecka...

Nie mogę Wam zaspoilerować, co się zadzieje w ich życiu ani jak poprowadzą Losy. Mogę tylko powiedzieć, że dostałam w końcu historię, gdzie są słowiańskie motywy na taką miarę na jaką mi ich brakowało!

Z zapartym tchem szczególnie śledzę losy najmłodszej. Ale w zasadzie to i braci i sióstr. I jestem strasznie ciekawa, jak to wszystko się potoczy, więc kończę tę recenzję, bo drugi tom mnie woła.

Świetnie mi się czyta i czuję, że odnalazłam słowiański świat, w którym czuje się jak w domu!

A niełatwo o to po Wilczej Dolinie, w której mieszka moje serce. Teraz część tego serca mieszka w Leszygrodzie. 

I dodam na zachętę, że poza tą są jeszcze trzy książki, więc prędko z tej wioski nie wybiegnę.


NO HUMAN

 

Przedstawiam Wam debiut Cezarego Szulicha "No human", który dostałam do recenzji. Reklama wyświetliła mi się, nie ukrywam, po tym jak na Facebooku polubiłam stronę gry, w którą zaczęłam grać "Once Human". Napisałam do autora i ku uciesze mojej i kociego stada autor się zgodził! Już patrząc na okładkę spodziewałam się czegoś nowego i odkrywczego...

Ale zaczynając od początku - nie wiem, czy redaktor i korektor przespali, ale na samej stronie 12 już że trzy razy słowo "udekorowany" próbowało mnie zniechęcić. Niby szczegół, ale poprawić to można było małym wysiłkiem. Ale debiut, więc parłam dalej. Ja się nie zatrzymałam z tego powodu, ale mogą być osoby, które w tym momencie książkę mogłyby odłożyć i straciłyby naprawdę fajna lekturę. Jednak zaznaczę, by zwrócić większą uwagę, bo można słowo zastąpić innym, a w pierwszym rozdziale było tego sporo. Potem już nie, o dziwo. Ale wracam teraz do treści:

Książka postapo, typ, którego do tej pory nie spotkałem w takim wymiarze - AI, czasy technologii, osady kilku frakcji... Dotychczas miałam z tym klimatem do czynienia w filmach...

Zostajemy wrzuceni w akcje i to taką, że początkowo musiałam przywyknąć do zamieszania w jakie wpadła nasza drużyna. I to już jest celowy zabieg, biorąc pod uwagę dalsze wydarzenia. Jednak cieszę się, że się nie zniechęciłam, bo od drugiego rozdziału książkę się czyta jak świetny film! Już wdrożyłam się w szeregi Dreli, poznałam Dianę i Sarę, a także przywykłam do specyficznych żartów Lisu. 

Nasza drużyna ma zadania do wykonania i po drodze napotyka różne przygody. W połowie książki nie wiedziałam już kogo lubię najbardziej, ale zaraz obok kapitana moja lubianą postacią stała się Diana. W moim odczuciu w ich przypadku dostajemy najwięcej wglądu w ich rozterki moralne. Sara i Lisu także są ciekawymi postaciami, ale jednak tamte dwie najbardziej uchwyciły mnie za serducho.

Świat wykreowany bardzo różnorodny. Poznajemy siedziby różnych frakcji, poznajemy też kilka grup społecznych żyjących poza dwoma największymi Monarem i Oazą. Emporium mnie zachwyciło chyba najbardziej swoim klimatem. Każda społeczność ma swoje cele i dąży do ich realizacji w taki czy inny sposób. Bardzo spodobał mi się pomysł ruchu No Human. Tutaj dodam, że rozumiem w związku z tym rozterki Diany.

Nasza drużyna też ma swoje zmiany w składzie i tutaj ukłon w stronę pomysłu z AI. Mimo, że sam temat dla mnie jest nowy i głównie spotykam się z nim, widząc w internecie obrazki stworzone przez sztuczna inteligencję to zdecydowanie byłam za tym, aby nasza drużyna została tak wsparta. 

Dlaczego piszę "nasza"? Bo już po pierwszym zadaniu polubiłam skład i czułam się jakbym tam z nimi była i przeżywałam ich decyzje, bo dzieje się naprawdę ciekawie... A niełatwo jest napisać powieść, gdzie czytelnik z tak zapartym tchem śledzi los bohaterów! I momentami zastanawia się, czy dobrze robią w trosce o ich los.

Nie zdradzę Wam nic więcej, bo zepsułabym Wam świetną zabawę. Książka jest naprawdę treściwa, a wydaje się, że ma prawie 450 stron. Po przeczytaniu jej miałam wrażenie, jakbym przeczytała że trzy książki w jednej. Bardzo dobrze się czyta i ciężko było mi ją odłożyć, żeby wstać o rozsądej porze.

Pozostało mi więc czekać na zapowiedzianą już kolejną część, a autorowi życzyć, aby powstał jakiś porządny serial na podstawie No Human. Dobra lektura, ale i materiał dla Netflixa chociażby. 

Polecam!