Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarpa warszawska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarpa warszawska. Pokaż wszystkie posty

Szeptucha Trzy księżyce

 

Zacznę od tego, że trzecia część Trzy księżyce ma najpiękniejszą okładkę ze wszystkich. Ale też jest z wszystkich części, moim zdaniem, najlepszą częścią.

Pani Bianka Kunicka umie snuć opowieści i to widać już od pierwszego tomu. I powiem Wam, że czytając pierwsze zdania historii Nawojki nie spodziewała bym się w snach nawet, że ta opowieść się tak potoczy.

Że się tak świetnie rozwinie! Okładki sugerują powieść dla pań o miłości - nie wiem dlaczego, ale jakieś za delikatne te okładki. Ale z drugiej strony nie każdy tom wiedźmina zapowiada okładką, co można w środku spotkać. 

Więc powiem, że panowie śmiało mogą po serię Szeptucha sięgnąć i się nie zawieść. Mimo poetyckości tekstu polecam, bo myślę, że znajdą się fani naszej małej Wiedźmy Nawoi.

Nie wiem, jak opowiedzieć o tej części tak, żeby nie zaspoilerować potencjalnemu czytelnikowi kierunku, gdzie życie zaprowadziło Nawojkę, a jednocześnie upewniam, że to jest świetna powieść!

Czytać na pewno trzeba mając całość pod ręką. I dać się porwać i nie przestawać czytać aż do samego końca. Pisarka nam wynagradza wszystko w tej ostatniej części i cieszę się, że poznałam te historię przez przypadek właściwie. Zainteresowałam się jakiś czas temu książkami słowiańskimi i na Vinted kiedyś wpadło mi w oczy dwa tomy za grosze. Czytane, ale patrzę ładne okładki, pewnie lekka lektura to się odprężę...

I zostałam pochłonięta w opowieść, o jakiej nawet mi się nie śniło. Językiem bajarki wciągnięta od pierwszej strony pierwszego tomu aż do ostatniej ostatniego.

Trzy księżyce zaskakują jak już tylko pozytywnie. W moim odczuciu jakby autorka chciała to może te historię rozbudowywać w nieskończoność, ale z drugiej strony te trzy tomy dają to, czego potrzebowałam. I to, czego potrzebowałam Nawojka.

Pamiętajcie, że ta historia się mogła wydarzyć naprawdę. I kto wie? 

Czytajcie Szeptuchę, nie podsuwajcie jej babci, jeśli boi się demonów, może prędzej już mamie, która wiedźmina czytała i niestraszne jej rozterki nieco teologiczne, ale i filozoficzne lekko. A najlepiej dajcie później historię fance fantasy ze słowiańskimi motywami.

Historia Nawojki zostanie ze mną na pewno na długo!

I chciałoby się takich właśnie historii więcej...

Szeptucha Jestem twoim domem

Jestem twoim domem to drugi tom serii Szeptucha od Bianki Kunickiej. Niech Was nie zwiedzie delikatna okładka - poznajemy coraz więcej szczegółów rozpoczętego śledztwa oraz historii Michała z pierwszego tomu.

Bardzo mi się podoba, że kolejna część jest po prostu dalszym ciągiem, nie mamy tu przeskoków czasowych a sumiennie prowadzone dalej wątki. I nadal są wiersze.

Co do wierszy to dodam, co zauważyłam, że im dalsze tym są wg mnie lepsze. Te pierwsze w pierwszej części jakoś tak trudniej mi wchodziły, a im później tym jakoś lepiej grały. Tutaj też są i to jest bardzo fajny zabieg.

Ten tom także jest nieco mroczny ze względu na pewne wydarzenia, ale nie mogę Wam nic zaspoilerować. Na pewno trzeba czytać go, mając obok kolejny, bo historia wciąga jak w bagno. Jednocześnie ciekawiło mnie, co będzie dalej, a zarazem też nie chciałam, by się historia zbyt szybko skończyła. Nawojka lawiruje tutaj między dwiema historiami i dochodzi do bardzo ciekawych wniosków...

Nawojka jest bardzo dzielna i przyjemnie się wraz z nią śledzi przebieg wydarzeń. Jednocześnie jesteśmy świadkami tego, jak rośnie jej odwaga i nieustanna ciekawość świata. 

Drugi tom czyta się też dużo lepiej dzięki temu, że akapity są tam, gdzie powinny być. Mam nadzieję, że to kiedyś zostanie poprawione w pierwszym tomie, gdzie zdarzyło się jakieś niedopatrzenie.

Warto było jednak to przetrwać, by przeczytać drugą część, która Wam polecam jeszcze bardziej!

I sięgam po trzecią...
 

Szeptucha Na ołtarzu ciszy


Sięgnęłam po tytuł, bo widziałam, że już jest trzeci tom i czekała na półce dość długo. 

Przeziębienie sprzyja czytaniu nieskomplikowanych historii... Jednak historia o Nawojce nie jest wcale taka prosta. 

Strumień świadomości jakim momentami jest podana historia wymaga skupienia, ale też wciąga od pierwszej strony. Po kilku stronach jednak się przyzwyczaiłam do długich zdań i opisów. Autorka ma swój styl przedstawiania świata i prowadzenia czytelnika w swoją opowieść. 

Książka nie jest gruba, ale zawiera wiele treści. Choć może dialogi małej dziewczynki mogą być nieco na wyrost to biorę poprawkę na to, że mała ma swoje niezwykłe zdolności i ukryte talenty. Poznajemy historię o dziewczynce właściwie od jej niezwykłych narodzin. Po drodze poznajemy też Akaszę, jej nauczycielkę. 

Choć przyznaję, że tekstowi przydałoby się więcej akapitów to sama historia mi się bardzo podoba. Między wydarzeniami jest przemycone wiele dawnych naturalnych ziołowych sposobów na różne dolegliwości. Zastosowań ziół i roślin, a także sposobów w jakie Znachorki leczyły na wsiach.

Są wstawki o faktach historycznych, a jednocześnie też o demonach nie tylko słowiańskich. Przeplata się świat magicznych wierzeń z życiem zwykłych prostych ludzi. Nawojka leczy i odpędza różne dziwy.

Między rozdziałami są wiersze - bardzo ciekawy zabieg. Mi się bardzo spodobał taki sposób na jakby rozdzielenie etapów historii Nawojki. Odbieram tę książkę trochę jak taką baśń dla dorosłych, lubiących motywy słowiańskie.

Serię traktuję jako wstęp do literatury słowiańskiej, gdzie nie można brać wszystkiego dosłownie. Bo o tamtych czasach wiadomo, że możemy właściwie sobie tylko gdybać... Jest tutaj też leciutka fantastyka, która sprawia, że historia jest jeszcze bardziej urozmaicona.

Pierwszy tom to właściwie taki początek i polecam czytać, jak macie dalsze tomy pod ręką. Historia bardzo mnie wciągnęła i mam nadzieję, że drugi tom też mnie pochłonie.

Historia o Nawojce nie jest górnolotną literaturą, ale takiej właśnie lekkiej odskoczni szukałam. Bez wielowątkowości - takie książki też są potrzebne. A książka ma trochę niesłusznie dużo niepochlebnych opinii. Ja bawiłam się bardzo dobrze i sięgam po kolejną część.

A książkę widziałam kiedyś na liście u @slavicbook 🌞