Projekt Hail Mary

 

Dziś przychodzę z recenzją książki, która najpierw jakby obejrzałam. Nie wiedziałam, że jest to ekranizacja. Zazwyczaj się mówi najpierw książka potem film, ale w tym przypadku... Może nawet lepiej wyszło?

Projekt Hail Mary to taka historia, gdzie film odbieram jako uzupełnienie książki. Owszem są pewne "skróty", ale bez tego możliwe, że film nie byłby tak świetny. Jakby to dobrze ujęli wyszedłby dobry miniserial, ale przecież można przeczytać książkę, prawda?

Książkę dostałam po obejrzeniu filmu - tu dodam, że szkoda, że nie ma wersji okładki z Rocky'm. Ale z drugiej strony najważniejsza jest treść, a ta wciąga od pierwszej strony. Przyznam, że trochę się bałam, bo taką książkę wszyscy żeśmy czytali Opowieści pilocie Prixie, lektura szkolna, pamiętacie? Ja się bałam idąc na film, że mu się to wszystko tylko "przyśni".

Mam odczucie, że dzięki temu, że widziałam film czytało mi się komfortowo. Nie wiem, czy przeżyłabym nerwowo odwrotną kolejność. Jakoś tak mam, że bardziej "czuję" książki niż obraz na ekranie. W tym przypadku jednak kocham i film i książkę. Mimo, że w książce było troszkę nauki, w którą po prostu autorowi zaufałam.

Kosmiczna przygoda jest pełna i uśmiechów, i refleksji oraz łez nie tylko ze smutku. Mimo, że znałam film to książka porusza kwestie bardzo ważne. W filmie wiadomo, że trzeba pewne rzeczy skrócić. Polecam tutaj po cichu obejrzeć sobie na YouTube wycięte sceny - one powinny zostać. 


Czuję, że świat potrzebuje takich opowieści - co gdyby trzeba było ratować ziemię? Czy zjednoczylibyśmy się, czy wybuchłyby wojny? Książka otwiera też "drzwi", które na co dzień w szarej codzienności gdzieś tam mamy z tyłu głowy, ale nikt nie myśli o tym do póki jest dobrze... 

Dodam, że na całkowity plus w filmie jest scena z karaoke - ta piosenka to idealne uzupełnienie tej historii. Aktorzy świetnie pasują do roli. A Rocky? Rocky jest po prostu cudowny.

Czytało mi się świetnie i polecam Wam obie formy tej historii razem. 

Słodki obłęd

 

Na książkę trafiłam dzięki akcji autor miesiąca, w której już chyba drugi rok biorę udział. Nie wiedziałam jaką książkę Jodi Picoult wybrać... Aż nie zobaczyłam ankiety i wybór stał się oczywisty! Wybrałam napisaną wspólnie z Jennifer Finney Boylan.

Od pierwszej strony ciężko mi było się oderwać od powieści. Wydaje się, że to ponad pięćset stron, ale po ostatniej stronie czuję jakby minęło dużo miesięcy, a nie kilka dni.

Autorki doskonale przedstawiają historię Lily i Ashera. Choć dokładniej poznajemy ją z perspektywy Lily oraz Olivii - mamy Ashera. Niesamowite dla mnie jest jak przy okazji tej historii, jak wiele wiedzy przekazały autorki o tematach, które na co dzień nie są każdemu znane. 

Przepięknie została pokazana pełna bólu historia dwóch kobiet, które nie miały łatwo... Na szczególną uwagę moim zdaniem zasługuje tutaj historia Lily oraz Elizabeth. Olivii także, bo także wykazała się siłą... Ale nie zdradzę Wam więcej, bo to trzeba przeczytać. To trzeba przeżyć. 

Z zapartym tchem śledziłam przebieg tej powieści i płakałam nad ich historiami... Podziwiam siłę i dobrze, że powstają takie historie o sile kobiet.

Teraz czuję się starsza i jakby pełniejsza zrozumienia...

Książka warta przeczytania i zdecydowanie to jest taka powieść, która zostawi w sercu trwały ślad. Nie zapomnę o niej po miesiącu. A jak ktoś spyta o najlepszą książkę obyczajową, jaką ostatnio czytałam powiem krótko - Słodki obłęd.

Polecam!

Wisielcza Góra

 

Książka czytana w ramach #autormiesiąca Agu Czajkowska Paulina Hendel Wisielcza Góra czekała długo na półce i się doczekała.

Czytało mi się bardzo przyjemnie, choć jest to książka także dla młodszych czytelników. Traktowałbym ją jako wstęp do poznania świata Żniwiarza i Zapomnianej Księgi - obie serie kocham i polecam! ❤️ 

Poznajemy rodzeństwo, które wyprowadza się do miejscowości niewidocznej na mapach... Zostają pod opieką ciotek, które mają dość osobliwego Kota...

Cała wioska wydaje się być nieco nawiedzona - dziwne zwyczaje, zacofanie, brak internetu, nowi koledzy... Siekiera... A nie co ja wam będę. Sami przeczytajcie.

I wszędzie sowy! To widać już na okładce i to nie jest koniec.

Książka ma zdecydowanie klimat słowiańskiego stranger things! Dzieciaki świetnie sobie radzą z demonami, a Czytelnik może nieco łyknąć wiedzy na ich temat... Jak w każdej słowiańskiej książce Pauliny Hendel jest sporo informacji dla fanów słowiańskich potworów...

Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Paulina Hendel ma to coś w sobie, że jej książki czytają się same. Udowadnia to nie tylko słowiańskimi seriami, ale także książkami w Wydawnictwie Mięta. 

Przy okazji wspomnę, że ma być wznowienie Żniwiarza. A Wisielcza Góra to doskonały wstęp. Nie tylko dla młodszych. Jednak jak już znacie obie serie to może być ciężko Was zaskoczyć 🐈‍⬛

A ja i tak pewnie drugie wydanie Żniwiarza będę zbierać...

Polecam! 🦉

Carrie

 

Po książkę sięgnęłam po obejrzeniu dwóch filmów - tego starego pierwszego oraz z 2013 r. I od razu mogłam Motylowej opowiadać na głos, co było inaczej, a co rozumiem, dlaczego zmienili.

Powieść jest poprzeplatana artykułami z gazety, jakoby to się naprawdę wydarzyło. Moim zdaniem dotychczasowe ekranizacje niewystarczająco wykorzystały całą treść książki. Bo naprawdę jest pole do popisu, by wykorzystać wstawki "wywiadów" oraz artykułów "naukowych" o telekinezie.

Co ciekawe ta książka jest debiutem Stephena Kinga. Czyta się bardzo dobrze i mimo, że wydaje się cienka to ma w sobie bardzo wiele. Wydaje się, że to stara książka, ale jak dla mnie bardzo dobra i nie zestarzała się. Kolejna dobra książka mistrza grozy, którą przeczytałam.

Polecam i jestem ciekawa Carrie, która pojawi się nam na Prime Video.

Monster Lizzie Borden story

 

Zastanawiam się, czy kolejny potwór to tak w zasadzie potwór, czy raczej ofiara znęcania się psychicznego i skrajnego poniżenia. 

Doprowadzona do ostateczności dokonuje morderstwa, dość okrutnego ale… No właśnie czy czasem nie jest tak, że ofiary sobie na to zasłużyły? Wiem, że to zabrzmi bardzo kontrowersyjnie, ale uważam, że ludzie powinni ponosić konsekwencje swoich zachowań. A niestety prawo, nawet w dzisiejszych czasach nie pozwala na łatwe skazanie kogoś za znęcanie się psychiczne. Przede wszystkim dlatego, że bardzo trudno coś takiego udowodnić. 

Uważam za sprawiedliwe, jeśli ktoś weźmie sprawy w swoje ręce mając na uwadze ewentualne konsekwencje ze względu na dokonany czyn. Sprawiedliwie. 

Nie uważam takich morderstw, nawet okrutnych za coś porównywalnego do seryjnego mordercy, który zabija niewinne ofiary, często znęcając się, torturując tylko po to by zapewnić sobie przyjemność i zaspokoić głód adrenaliny.. To są potwory.

Politycy wysyłający setki tysięcy młodych ludzi na śmierć na froncie, by załatwić swoje sprawy, to są prawdziwe potwory. 

A nękana dziewczyna? Ona jest ofiarą. Ofiarą, która miałą dość siły by się obronić. 

Ciekawa jestem waszych opinii na ten temat.

Oglądaliście 4 sezon Monster?

Czwartkowe Dzieci

 

Agnieszka Sudomir tym razem napisała zbiór opowiadań, a raczej powinnam napisać: zbiór mikroświatów, miniżyć... W każdym z nich Czytelnik może się przejrzeć jak w czarnym lustrze...

Nie przepadam za opowiadaniami, ale tutaj się wyciągnęłam w te historie... Każdy z bohaterów ma jakieś swoje bolączki, swoje ścieżki życia, wybory... Nadzieje i naprawdę wiele autorka przekazała w tak niedługim tekście o ich istnieniu.

Każde z nich pokazuje historię, która właściwie mogłaby być rozwinięta w powieść. Dawkowałam sobie jedno opowiadanie na raz. Ciężko mi powiedzieć, które podobało mi się najbardziej... 

Każda z nich przywodziła na myśl jakaś refleksję o rzeczywistości. Czy ja bym tak postąpiła? Czy byłabym jak ten bohater czy bohaterka? Jak byłby żyć w takim świecie? Ich życiem?

W większości widzę potencjał na dobrą książkę, ale kto wie? Może autorka czymś nas zaskoczy?

Warto poznać te dziesięć światów. I podziwiam Autorkę za pomysły. Jeśli podobało Wam się Czarne Lustro jako serial - to tutaj macie Polskie Czarne Lustro napisane przez świetną Pisarkę. 

Polecam!

„Galaktyka iX39” – Kacper Mystkowski

Nie każda książka zaczyna się od wielkiego wydawnictwa, redaktora i zespołu ludzi, którzy prowadzą autora przez kolejne etapy pracy. Czasem zaczyna się po prostu od pomysłu, potrzeby opowiedzenia własnej historii i decyzji, żeby doprowadzić ją do końca.


„Galaktyka iX39” Kacpra Mystkowskiego jest właśnie takim przykładem samodzielnej pracy nad książką. Samo napisanie powieści, a następnie doprowadzenie jej do wydania wymaga czasu, konsekwencji i przede wszystkim determinacji. Szczególnie w przypadku autora debiutującego jest to przedsięwzięcie, które wymaga zmierzenia się z wieloma rzeczami jednocześnie – od stworzenia samej historii, przez pracę nad tekstem, aż po decyzję, by ostatecznie pokazać ją czytelnikom.

W przypadku tej książki właśnie ten aspekt zwrócił moją szczególną uwagę. „Galaktyka iX39” jest przede wszystkim świadectwem tego, że jej autor miał potrzebę stworzenia własnego świata i konsekwentnie doprowadził swój projekt do końca. A to samo w sobie jest osiągnięciem, którego nie warto pomijać.

Debiut literacki jest zawsze początkiem drogi. Każdy kolejny tekst daje autorowi możliwość rozwijania warsztatu, eksperymentowania z formą i coraz dokładniejszego przekładania własnych pomysłów na język literatury. Dlatego „Galaktykę iX39” traktuję przede wszystkim jako zapis tego pierwszego kroku – samodzielnej próby stworzenia i wydania własnej książki.

Najbardziej doceniam w tym projekcie właśnie konsekwencję autora. Od pomysłu do gotowej książki prowadzi długa droga, a decyzja, by mimo wszystkich trudności tę drogę przejść, wymaga samozaparcia.

„Galaktyka iX39” jest więc książką, przy której warto pamiętać również o człowieku stojącym za jej powstaniem. O autorze, który miał własny pomysł, usiadł do jego realizacji i doprowadził go aż do momentu, w którym książka mogła trafić w ręce czytelników.

A każdy debiut jest przecież przede wszystkim początkiem.


Na koniec zachęta samego autora:
Gdy piszę na temat jakiegoś dzieła, to zawsze skupiam się najbardziej na emocjach. Fakty, informacje, dialogi, opisy, akcja robią swoje, ale bardzo ważne jest to co odczuwamy, oglądając coś albo czytając. Moja książka niesie za sobą pewną normalność. Zdarzenia mają charakter zrównoważony i fabuła spójnie przechodzi od jednego punktu do kolejnego. Całość skupia się na opisie unierwsum, w którym się znajduję i z każdą kolejną stroną oglądamy ten dziwny nowy świat. "Galaktyka iX39" to proste dzieło. To krótka opowieść o ludziach, którzy wchodzą w dorosłość. To nie jest kolejny tytuł na temat kosmitów i niezidentyfikowanych obiektów latających. To historia w pogranicza obyczajowego science fiction, gdzie nawet ludzie nie interesujący się tym tematem, będą mogli odnaleźć coś dla siebie. W książce nie ma zabijania, przekleństw czy zła. Jest czysta fabuła, w której uczestniczymy jako niewidzialny widz.
Dlatego jeśli zainteresowało Cię w to jakiś sposób, to proszę kup moje dzieło i zobacz, że nie jest takie złe. Ci co przeczytali, mówią dobre rzeczy. Niech to się rozniesie przynajmniej odrobine...

Dziękuję za egzemplarz do rrecenzji!