Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WuWuWu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WuWuWu. Pokaż wszystkie posty

The Panic Room, Dom Zagadek

Nie jestem jakąś nadzwyczajną fanką gier na portalach społecznościowych, ale kurczę... Jest taka jedna gra, dla której kiedyś miałam konto na nk, a teraz przy okazji fanpage kociego mam konto i... Okazuje się, że Dom Zagadek jest na facebooku! No nie, przepadłam! ;)

A tak na poważnie The Panic Room ma coś w sobie. Jest wyjątkową grą typu hidden object. Ciszę się, że Nikita Online wrzucili ją na facebook. Ma szansę tu istnieć i się rozwijać. Jest też dostępna w AppStore dla iPadów i iPhone. Ja opowiem o wersji na facebook.

Gra jest w polskiej wersji językowej, tylko elementy z aktualizacji czy eventów zdarzają się być po angielsku, ale to nie przeszkadza. Mamy pamiętniki z ciekawą treścią i pokoje, w których szukamy różnych przedmiotów. A przede wszystkim poznajemy skrawki historii tajemniczego domu...

Życie nam się odradza cały czas, można je podnosić różnymi posiłkami, ale też na stanie krytycznym rośnie nam szansa na znalezienie potrzebnych do misji rzeczy. Więc jak widać wszystko jest kwestią naszego wyboru, tak samo jak to, po której stronie staniemy - Stronników czy Podziemia...

Wiadomo, że łatwej się piąć w górę przy dużej liczbie znajomych grających w tę grę, ale można też na spokojnie sobie grać bez szumnego tłumu. Gra jest długa, przyjemna, ma eventy, jest piękna graficznie - sam relaks dla oczu i umysłów lubiących zagadki i takie mroczne historie...

Polecam obowiązkowo!

drevnikocurek

Rising Cities


Talisha: Od czasu do czasu mam takie „ataki” poszukania sobie jakiejś przeglądarkowej gry. Kończy się to zwykle założeniem paru kont na kilku grach i parodniową zabawą. Co tą zabawę kończy? Zwykle to, gdy okazuje się, że gra jest typu PTW. (Pay to Win). Czyli w tłumaczeniu na nasze: Musisz bulić by wygrać/wygrywać. Niestety większość gier coraz częściej opiera się na tym schemacie.

Na szczęście ostatnio trafiłam na reklamę Rising Cities na FB. Zachęciła mnie reklama (co zdarza się stosunkowo rzadko). Gra jest całkiem ciekawa i wciągająca. O tym jednak już napisze Drevni. Ja dodam tylko od siebie, że jest to swego rodzaju połączenie RamaCities, Farmeramy oraz Gier Facebukowych. Nie ma jednak limitu punktów ruchu. Do niczego też nie są przydatni znajomi. Cała reszta stanowi kwintesencję sukcesu tego tytułu.
Drevni Kocur: Grę podsunęła mi Talisha. Broniłam się przed nią rękami i nogami, ponieważ FarmeRama naprawdę sporo mojego życia zabiera. No, ale stało się. W tęsknocie za RamąCity, która była całkiem fajna, a zniknęła na rzecz Rising Cities - przekonałam się.

Zaczynamy budować miasto, na początku wydaje się, że będzie łatwo. Ale niestety... Albo stety? Od poziomu 10 trzeba zacząć myśleć... I takim oto cudem miasto jest przebudowywane co rusz. Bo są czynniki współdziałające na korzyści jakie wyciąga się od mieszkańców - bonusy, produkty, city kredyty...

Pojawiają się niebezpieczeństwa, na które trzeba reagować, ponieważ domek zostanie wówczas tak długo uszkodzony, do póki go nie naprawimy, a to oznacza użycie desek, belek i innych odmian surowców do budowania wszelkiego rodzaju domów i budynków. Przydatne jest też robienie zadań, bo sporo strat może nam się dzięki temu zwrócić... No i należy dbać w pierwszej kolejności o energie i nastrój.

Póki co się rozwijają nasze miasta. zobaczymy jak będzie dalej :) Mnie póki co czeka kolejna przebudowa miasteczka tak, aby było jak najwydajniej i najbezpieczniej dla mieszkańców. Urbiki były pocieszne, ale ta wersja jest zdecydowanie do przyjęcia! :) I uwaga: niebezpiecznie wciąga!

Polecamy i życzymy miłej gry!
Nicki do zaproszeń: _Talisha_ , drevnikocurek

Talisha Gamewalker

BabaGra

Babagra, i to jak!

Chciałam przedstawić wam jeden z ciekawszych blogów z jakimi się ostatnio zetknęłam.

Mit o tym, że kobiety nie potrafią, nie powinny grać w gry komputerowe, chyba już dawno odszedł do lamusa. Gry komputerowe, nie są już domeną mężczyzn. I nawet takie pozycje jak PlanetSide 2, nie są przeszkodą by spotkać tam płeć piękną.

Nasza tytułowa „baba” to Kinya, którą możecie spotkać, na polu bitwy, dzielnie wspierającą poczynania Vanu.


Poza graniem Kinya prowadzi bardzo rzetelnie bloga o grach ze stajni SOE. I tu panom powinna zrzednąć mina, gdyż, żadna inna strona nie jest w stanie dorównać temu, co można i jak szybko można przeczytać na www.babagra.pl

Gratulacje i oby tak dalej!

Magda Gamewalker

Wiejskie Życie

Wyjazd siostry i opiekowanie się jej farmą na konkurencyjnej dla Farmeramy wersji farmerskiej gry zainspirowało mnie do porównania tychże gier. A raczej zobaczenia o co tam tak naprawdę w tym wszystkim chodzi.

Okazuje się, że gry są diametralnie różne. Przede wszystkim graficznie. Ale zacznijmy od początku.

Przede wszystkim normą jest to, że im wyższy poziom tym więcej mamy możliwości zakupić zwierząt czy też uprawiać coraz więcej roślin. Tutaj jeszcze dochodzi sprzęt do przeróbki mleka na ser etc.


Z jednych zwierząt mamy mięso, z innych mleko, z innych wełnę... Tak, więc tutaj można zauważyć jedną z różnic, że w Farmeramie namnażamy zwierzątek z zagród - tutaj produkty. Tam od produktów mamy specjalne mleczarnie etc. Wniosek jest jeden - tutaj do misji nie będziemy potrzebować stu kur ani kóz.

Podobnie jest z sadzeniem i uprawianiem roślin. Nie ma tu przyspieszaczy typu podać wodą i nawozem. Nawóz jest specjalny i można go dostawać w prezencie albo w nagrodę i skraca on znacznie wzrost roślin. Podlewanie i tego typu rzeczy tylko dla graczy nieszczędzących dukatów. A i namnażanie roślinek wygląda inaczej - tu są nasiona i trzeba je wciąż kupować przy każdym sadzeniu.

I tu muszę już się odezwać w kwestii punktów doświadczenia... Otóż tutaj za każdy ruch w grze mamy +1PD. Czyli przy sadzeniu roślin i wrzucaniu półproduktów do sprzętu oraz karmieniu zwierząt. Niemal każde kliknięcie daje nam 1 punkt. Zbieranie już nie. Więc nabicie poziomu w tej grze to naprawdę musi być  wyzwanie...

Czym więc się różnią od siebie nasionka? Czasem rośnięcia, ceną za nasionka i ceną za jaką można je sprzedać. Wydawałoby się, że im krócej roślinka rośnie tym więcej kosztuje nasionko, ale też i większy zysk ze sprzedania plonów. A wiadomo też, że im bardziej się przerobi produkty i plony tym więcej za nie można dostać sprzedając je do systemu. Jednak i tu nie jest tak łatwo jak się wydaje - borówki przerobić na cukierki się opłaca, ale jako dżem już tracą na wartości masakrycznie.



Nie ma tu targu, więc jeśli weźmiemy zlecenie na rośliny, których nie mamy to można je zaliczyć jedynie za pomocą dukatów. Dlatego nie powinno się zatwierdzać, jeśli nie ma się w stodole wystarczającej ilości produktów. Są też misje, gdzie np. dla krasnala trzeba naprodukować 70 sera z mleka bawolego albo 40 salami z wołowiny. Bywają oczywiście misje specjalne obecne w grze tylko "na trochę".

Poza tym dekoracje coby nam było miło i ładnie, szklarnie zbudowane z pomocą narzędzi od sąsiadów, gdzie rośliny rosną szybciej, magazyn, w którym można zmieścić tylko określoną ilość zagród i sprzętu czy ozdób.

No i gra ma mnóstwo opcji z wysyłaniem prezentów do znajomych, dlatego zagrać w nią można tylko na portalach społecznościowych, gdzie można ogłaszać na swoich tablicach czego potrzebujemy do wybudowania kolejnej nowej soko-maszyny... ;)

I na koniec powiedzieć muszę, że trudno mi to nazwać konkurencją, bo po zapoznaniu się z gra widzę nikłe podobieństwa jakie występują w każdej grze (misje, zadania, zlecenia, płatne ułatwienia) i zupełnie inny sposób funkcjonowania. No i oczywiście fakt, że tematyka jest taka sama. Ma jednak coś, czego mi brakuje w Farmeramie - powiększanie terenu za monety.


Spróbować warto, więc polecam... Ale... Ostrzegam: ile się naklikasz tyle PD dostaniesz. :D

Drevni Kocur

BloodMoon

Znalazłyśmy przypadkiem, dzięki reklamie. Założyłysmy konta i... Po dzisiejszy dzień gramy i mamy gildię. ;)

To jest doskonała alternatywa dla gier typu Bitefight, w którą sama swego czasu namiętnie grałam. BloodMoon daje jednak większe możliwości. I wg mnie ładniejsza oprawa graficzna. Jakaś taka przyjemna dla oka...

Ale po kolei. Tutaj, poza Wampirem i Wilkołakiem, można być też Łowcą. Więc do wyboru są trzy "rasy". Wybiera się od razu gotowy wygląd, ale za to ładne grafiki są, a nie jak w BF opłacane opcje zmiany wyglądu, co niestety irytuje, bo trafia się zazwyczaj brzydki.

A tu bez oporów mogę wampirkiem grać i ładnie on wygląda. Poza tym samouczek prowadzi nas przez nieskomlikowany przebieg rozgrywki i opcje. Zamek, sklep, laboratorium, klan, grabarz, kryjówka...

Niby brzmi podobnie, ale różnica jest taka, że w BloodMoon kryjówka jest wizualna opcją dla nas samych, bez naciągania na jakieś ochronne opcje za kamyki. Nie ma co prawda tu targu, ale z samych zleceń w Zamku można nabyć nawet płatne eliksiry.

Poza tym gra jest przyjemna. Codziennie jest do wykorzystania sto punktów krwi, czyli sto minut na zlecenia z Zamku. Sklep i Laboratorium mają co pięć godzin sześć nowych ofert. Zabawne są animacje walki.

Ale ładne za to są grafiki lokalizacji. Granatowy kolor interfejsu jest bardzo przyjemny dla oka. I co najważniejsze, gra jest przejrzysta. We wspomnianej konkurencji trudno było się po zmianach połapać. I leveluje się miło, jakoś tak... Fajnie jest. :)

Dlatego polecam bardzo. Jakaś taka odmiana od innych gier. Relaksująca i przyjemna.

A i nie zdziwcie się... Gra jest udźwiękowiona. Postacie mówią do nas. ;) Można to jednak wyłączyć.

Zapraszam do gry.

Drevni Kocur

Picnik

Genialny programik, którego kontem premium cieszę się od roku. Można przez stronę www, można przez zakładkę w Picasa. Premium jest nietanie, ale warto. Choć sama obecnie nie wiem czy przedłużę, bo kryzys się zbliża.

Ale wracając do programu - jest świetny. Możemy za jego pomocą zrobić ramkę zimową, wiosenną, jesienną... Na każdą okazję są tam grafiki, ramki, stickersy, czcionki... No i te genialne szablony do collage!

Najbardziej lubiany przeze mnie dział w tym programie. Fotografie włożone w swego rodzaju wirtualne ramki na zdjęcia są jeszcze ładniejsze wizualnie, dopełnione tematycznie i świetnie wyglądają umieszczone w sieci. Narzędzie idealne dla bloggerów i innych maniaków obróbek zdjęć.

Z jednej fotografii można zrobić grafikę niemalże równą najśmielszym grafikom robiącym karierę w reklamie poprzez plakaty i tego typu rzeczy. W Picniku można zrobić z fotografii kolaż, dodać ramkę, napis, grafikę, bilecik...

Wiele godzin dobrej zabawy może się opłacić efektem większym niż się można spodziewać, patrząc na pozornie niewinną stronę programu. Wiele funkcji jest dostępnych bez wpłacania im ani dolara, choć szkoda takiej ramki premium zimowej...

Co najważniejsze jest bardzo intuicyjny w obsłudze. Nie trzeba jakoś wybitnie znać angielskiego, by stworzyć za pomocą Picnika cudo ze swojej kolekcji zdjęć. W dodatku ze strony bezpośrednio można wysłać gotowe dzieło na email do znajomych. Wpisać można 100 odbiorców.

Polecam bardzo! :)

Iplex Plus

Jakiś czas temu pisałyśmy o odkrytym serwisie filmowym, i nie tylko, Iplex. Ostatnio pojawiło się rozszerzenie, bowiem przypuszczam nie jednego użytkownika zaczęły denerwować reklamy, które pojawiły się przed i w trakcie filmów.

Rozszerzenie do Iplex Plus otrzymujemy za jedyne 9,90. Aktywujemy taką wpłatą konto na 31 dni. Później dostaniemy maila przed końcem ważności konta. Opłacamy znów albo i nie, jak kto woli. My korzystamy pierwszy miesiąc i póki co jesteśmy zadowolone.

Nie tylko brakiem reklam, ale i specjalnym bonusem. Bowiem rozszerzenie sobie konta do Plus daje nam dostęp do filmów dostępnych tylko dla posiadających abonament. Imponujące jest to, co ukazało się moim oczom, kiedy kliknęłam zakładkę "Iplex Plus" u góry obok "filmy za darmo".

"Księżna", "Nine", "Istota", "Obywatel Milk"... I wiele innych tytułów. Po prostu kosmos jakiś! Aż nie wiadomo za jaki film się brać. Codziennie wieczorem mamy dylemat... Ale pewne jesteśmy jednego. Przy takim czymś niepotrzebne nam "pudło szatana" czyt. telewizor.

Mam nadzieję tylko, że Iplex nie zwiększy ceny i nadal pozostanie tak dobrą konkurencją dla usługodawców typu "Ipla", którzy za obejrzenie przedpremierowe odcina serialu chciało ode mnie smsa za 6 zeta...

Póki co jest fajnie i polecam! :)

Drevni & Gamewalker

FarmerAma*

Co prawda recenzję jakiś czas temu zamieściłam, ale od tamtego czasu zmieniło się bardzo wiele. Na lepsze oczywiście! Ale zacznijmy od początku...

Pierwszą wielką rewolucją, od kiedy gram, było wprowadzenie Magicznego Drzewa. Czyli doszła kolejna łąka do sadzenia upraw i drzew, stawiania zagród. Odblokowywało się te tereny za pomocą run na Magicznym Drzewie aktywowanym poprzez odpowiednią ilość gwiazdek (do zdobycia w trakcie eventów i wykonywania misji w spółdzielni).

Ja poszłam oczywiście najpierw drogą odblokowującą mi tereny. Wspomnieć muszę, że przy wprowadzeniu tego drzewa pojawiła się ten nowa mapka. Już nie przechodzi się za pomocą strzałek z napisem "Ogród ozdobny". I dobrze, bo to było nieco kłopotliwe i ogłupiało w pewnym momencie. Bo szukałam po prawej na dzikiej łące owego skrótu. ;)

Drugą rewolucją było zniesienie Palmogroszy i mil. Szybko więc wykorzystywałam mile, zdobywane co level, aby na Bahamaramę dolecieć nim stanie się ona dostępna poprzez runę na drzewie. Zlikwidowanie palmogroszy ułatwiło zakupy i teraz wszędzie płaci się jedną walutą. A mile zostały na to, żeby podsypywać nimi uprawy co daje np. 2 plony więcej plus 50% PD więcej.

Trzecią rewolucją, jaka zawitała do Farmeramy wczoraj jest miasto rzemieślnicze. Trudno było mi się zdecydować co wybrać... Gdy wybrałam przetwórnię dżemów, okazało się, że żeby wybudować budynek trzeba zrobić pięć misji w spółdzielni. Dość proste to było, bo tyczyło się owoców z drzew. Zaraz jednak okazało się, że mogę mieć drugą umiejętność! Za jedynego smsa... ;p Jednak na bycie piekarzem przyjdzie mi poczekać. Chcą 30 jajek, a na targu pustki, a w stodole raptem 6.

Produkty można zjadać, dodawać do poziomu budynku, albo wysyłać w prezencie, albo sprzedawać na targu. Ja postanowiłam dodawać do rozbudowy, bo to da więcej przepisów. Dzisiaj wyjątkowo zjadłam i... Okazuje się, że za zjedzenie są bonusy. Piec można za pomocą cukru i soli, które podobnie jak narzędzia, wypadają podczas zbiorów. Oczywiście jest opcja florenowa, ale jako cierpliwy farmer nie zamierzam z niej korzystać. ;)

Tak więc, jak widzicie gra się rozwija, nie stoi w miejscu. Rozwija się dość szybko i nie ma czasu się nudzić. Zapraszam dlatego też ponownie. Jakby ktoś się namyślił, niech wyśle wiadomość do drevnikocurek, a zwolnię miejsce na liście sąsiadów i chętnie pogram i powymieniam się prezentami z kimś, kogo znam... ;)

Drevni Kocur

Wiedźmin Versus

Jestem w posiadaniu gry Wiedźmin wersja full wypas i mam kompa, który to obsługuje ^^ Co z tego skoro nie mam kiedy grać?
Bo to jest tak. Sama bym jeszcze sobie od czasu do czasu jakiegoś questa pyknęła ale mam Elfa który sika za tą grą i mam totalny zakaz grania bez Elfa i tu jest zonk, bo albo ona karmi albo ja noszę i tak na zmianę ;p Chodzi oczywiście o naszą małą Przerazę ^^ hihihii
Więc jak to zastąpić, aby zaspokoić chęć grania bez grania?

Otóż jest sposób a jest nim Wiedźmin Versus. Kolejna zabawa przeglądarkowa, w której wcielamy się w Dzielną czarodziejkę Trias Merigold, Wiedźmina Geralta lub straszną przerazę. Gra graficznie jest oparta na oryginalnej grze ale oczywiście jest zrobiona w konwencji Bite Fight. Moim zdaniem jest jednak lepsza. Zdobywanie doświadczenia, fajne, zróżnicowane questy, wyprawy z przygodami, pojedynki z innymi Graczami, gildie i masa innych atrakcji sprawiają, że gra przyciąga i jest atrakcyjna każdego dnia.
Pozwala jednak siąść wydać polecenia i odejść do codziennych obowiązków. Można spokojnie mieć odpaloną do tego Farmeramę.
W ogóle po przejrzeniu wielu pozycji oferowanych przez Big Point wybrałyśmy też Farmę i Battlestar Galacticę.

Polecam koniecznie, przyłączcie się do nas i naszej gildii byśmy mogli wyszaleć się i skopać tyłki naszym przeciwnikom. A sposobów jest wiele, łącznie z oblężeniem Wyzimy lub atakiem na inne gildie.

Punkty doświadczenia rozdzielamy pomiędzy nasze ataki i specjalne zdolności, które potem, przed walką układamy w komosy i … walczymy. Kto ma lepsze umiejętności? Kto lepiej dobrał komosy? Nie ma jednej zasady czy taktyki. Trzeba kombinować.

Kliknij obrazek, aby się zarejestrować :)
Gamewalker Magda

Battlestar Galactica

Serial powstał w 1979 na fali popularności Gwiezdnych Wojen G. Lucasa (1978). Niestety serial nie odniósł większych sukcesów i nie był kontynuowany aż do roku 1980 gdzie powstało kilka kolejnych odcinków (niestety znów bez sukcesów).
Kontynuacja i współczesna wersja powstała na przełomie 2003-2004 roku. Kiedy to telewizja Sci-Fi, wyemitowała dwa odcinki pilotażowe o łącznej długości 3 godzin. Zaraz potem Telewizja NBC postanowiła zrobić kontynuację i powstał 13 odcinkowy 1 sezon.
Potem poszło jak z górki i powstały jeszcze 3 sezony + internetowe mini odcinki trwające od 2 do 5 minut (około 10 odcinków).
Ja zaczęłam oglądać współczesną wersję, ale nie wykluczam iż wrócę do części z ubiegłego 1000-lecia ^^
Serial mnie rozwala. Jest to jeden z tych, które ogląda się na zasadzie: - No dobra, jeszcze jeden, ale to już ostatni, bo się nie wyśpię. Po czym ogląda się jeszcze 2 odcinki ^^

Przyciąga przede wszystkim dobrą fabułą, efektami a’la GW i niesamowitymi zwrotami akcji. Do tego dochodzą niestandardowe i często zaskakujące decyzje jakie podejmują postacie.
Dodatkowo w odróżnieniu od mega grzecznego Star Treck’a tu nie zawsze jest grzecznie, sex, pot i łzy, złe i niemoralne decyzje. Admirał Adama to nie Jean Luk Pickard, który gdyby nie dowództwo nad Enterprise’em mógłby zostać Papieżem ;p
Przewaga Star Trecka polega jednak na rozbudowaniu i dopracowaniu fabuły w najmniejszym szczególe co tu niestety nie jest tak piękne.
Pojawiają się też tragiczne debilizmy, ale trzeba na nie przymknąć oko. Bo serial warto oglądać mimo głupoty niektórych rzeczy. Dla przykładu powrót Starbuck statkiem obcych w przestrzeń kosmiczną z dziurą zatkaną jakąś szmatą bez kombinezonu!! Sic. Nie chciałabym zobaczyć jak w normalnych warunkach wyssało by ją przez tą dziurę wielkości pięści….

Dlaczego sięgnęłam do tego serialu? A to za sprawą gry na przeglądarkę o tej samej nazwie. Gra ma fenomenalną grafikę jest 100% 3 de i zabija mnie to, że nie muszę ściągać nic by w nią grać! Walki w przestrzeni kosmicznej, wiele statków kosmicznych, bardzo rozbudowane rozbudowywanie jednostek, questy, ekonomia i realistyczne walki gwiezdne, zdobywanie terytoriów! GENIALNE!

Zapraszam wszystkich byście zobaczyli sami, bo słowami tego nie wyrażę! Jak ktoś lubi gwiezdne filmy i seriale i marzy o lataniu myśliwcem, okrętem wojennym czy wielką ciężką fortecą kosmiczną to zapraszam, a nie zawiedzie Was to mmorpg!


Kliknij w obrazek, aby przejść do strony gry. :)
M. Gamewalkwer

Farmerama

Czegoś takiego właśnie szukałam - gra na przeglądarkę w tematyce farmy. ;) Link do gry - http://farmerama.bigpoint.com/

Ale zacznę od początku... Na początek dostajemy pustą farmę i dostęp do miasta. Jest toutorial, który polecam zawsze przejść, bowiem wtedy się wszystko odblokowuje. I obsługa choć na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowana... Okazuje się bardzo prosta! Myślę, że najmłodsze dziecko, korzystające z internetu, by sobie poradziło. :)

Gra otwiera przed nami wiele możliwości... Poza wyborem co sadzić mamy też wybór różnorakich misji do wykonania. Oraz zamówień klientów. Nie wszystko jest obowiązkowe, bowiem zawsze można jakieś zlecenie skasować... A kasę uzyskać poprzez sprzedawanie swoich produktów na targu.

Z każdym poziomem dostajemy więcej możliwości zakupu nie tylko nasion i drzew, i zwierząt... Dodatkowo dostajemy drugą farmę od 17 poziomu, jedyne trzeba mieć dwunastu znajomych... I tutaj pokłony dla tak dobrze zorganizowanego forum i graczy. Wystarczył jeden post w dziale o szukaniu znajomych a już w pół godziny miałam odblokowaną ziemię na Dzikiej Łące. Następny jest Ogród Ozdobny od 25, przydatny, aby stawiać tam prezenty i wygrane, dające co jakiś czas punkty doświadczenia lub Sianogrosze.

Jest przezabawnie przede wszystkim dzięki animacjom zagród ze zwierzętami oraz pomysłowym eventom. Ostatnio miałam przyjemność uczestniczyć w evencie tzw. Pełni Księżyca... O matko! Zębate pomidory, Koszmarne dynie, Nagrobki, Kościaste krzaki i Duchy do sadzenia na farmie! Wymienić można było na prezenty... A ten widok mrocznej farmy nocą, mrrr...

Obecnie trwa event wiosenny, co szczególnie nie pozwala się nudzić. Zbieranie Biedronek, hodowla i sadzenie marchewek i oraz sałat... Aby wymieniać na Punkty Doświadczenia lub Sianogrosze, albo... Stoisko targowe! Co to wszystko daje i do czego prowadzi...? Sami sobie sprawdźcie... Oj zapomniałabym, jeszcze jest Baharama, na której się dostaje kolejną farmę, ale najpierw trzeba tam dolecieć... całe 4000 mil.

I doczekać się nie mogę, co będzie się działo dalej... ;) Mimo wszystko gra ma duży plus taki, że nie wymaga siedzenia non stop. Wystarczy codziennie zajrzeć, aby nam nie zarosło nic chwastami albo sprawdzić czy burza nie zalała nam wielu pól... Wiadomo im dalej, tym droższe i dłużej rosnące roślinki... A z resztą, co ja będę Wam opowiadać, rejestrować się! ;) I przede wszystkim - nie ma chorej ilości serwerów, łatwo się znaleźć...

Jakby komuś się spodobało i zechciał grać to drevnikocurek proszę do znajomych zaprosić. :)

Polecam barrrdzo.

Drevni Kocur

Świat filmów IPLEX

Wczoraj, siedząc w pracy usłyszałam w radiowej Trójce (była jakaś audycja na temat jakiegoś festiwalu filmów Rosyjskich) usłyszałam adres www.iplex.pl
Pani zapewniała, że można tam oglądać filmy wszelakiej maści beż żadnych opłat i ograniczeń.

Taaa, jasne ;D Jak nie sprawdzę to nie uwierzę! W pierwszej wolnej chwili wprowadziłam ówcześnie, pospiesznie zapisany adres.
Popatrzyłam i... i zamarłam z zachwytu! Ponad 500 filmów. Kino Czeskie, Rosyjskie, Hiszpańskie, Norweskie, Polskie, Japońskie, Koreańskie, Horrory, Psychologiczne, Dramaty, Wojenne, Westerny, Stare Kino, Dokumentalne i wszystko czego dusza zapragnie! Kosmos!

Przeglądając listę filmów czułam się jak bym przeglądała roczny repertuar mojego kochanego kina „Cytryna”.
Co najciekawsze i zastanawiające, wszystkie filmy są za darmo, w dobrej jakości bez reklam i innych nie lubianych przez kinomaniaków przeszkód.

Na komputerze Celeron 2.400 Mhz, 512 RAM, Radon 64 RAM i łączu 3Mb/s filmy śmigały idealnie (nawet te w jakości HD! :D Zaznaczam, że ogląda się te filmy na zasadzie filmików na YouTube, czyli RealTime. Strona nie wymaga od nas instalowania jakiegokolwiek klienta czy oprogramowania. Jedyne czego wymaga to zainstalowanej najnowszej wersji aplikacji Java.

Nie wiem, czy to jakaś moja zła konfiguracja ale strona nie działa pod Google Chrome (który ma ciągle problemy z obsługą Javy i Flesha). Natomiast, zarówno pod FireFoxem i Windows Explorer’em nie ma najmniejszych problemów.

Zaraz po powrocie do domu, wraz z Elfem oglądałyśmy dwa cudeńka kinematografii Koreańską produkcję „Samarytanka” oraz, Hiszpański film „Księżniczki”. Oba pojawią się w recenzjach już dzisiaj! ^^ Oczywiście kosztowało mnie to wycieczkę po nieodzowne przy filmooglądaniu chrupki orzechowe dla Ylfa, ale było warto ;p

Zdecydowanie polecam, wszystkim miłośnikom dobrego kina i zdecydowanie odradzam wszystkim, którzy lubują się w nowościach kinowych napakowanych efektami bo Spiker-Mana tudzież innej papki tego typu tu się nie znajdzie.

Nie mówię, że na iplex.pl znajdują się same megaambitne produkcje. Są kiczowate horrory i głupie komedie i naiwne romanse które, każdy filmoznawca powinien od czasu do czasu oglądnąć ;p

Drevni Kocur

WeeWorld


Jako, że tęsknota za Second Life się nasiliła znalazłyśmy sobie alternatywę. WeeWorld to wirtualna społeczność. Na początek zakładamy sobie swojego Avatara. Zabawy jest z tym mnóstwo, a wszystko we flash'u i nie zżera nic ogromnego nam z limitu MB jaki mamy. Wybieranie włosów... Chyba z piętnaście minut przerzucałam stronki, żeby znaleźć najbardziej pasujące do tych realnych. Potem ubrania... Nawet rozmiar biustu musiałam sobie wybrać! Oczywiście szłam torem odwzorowywania rzeczywistości.

Po zatwierdzeniu spytało mnie, czy chcę zaprosić Friends! No oczywiście! Maila dostali wszyscy ci, których maile miałam. Więc odbierzcie pocztę i kliknijcie w napis WeeWorld, stwórzcie swoje alter ego i do zabawy! :) Oczywiście dostaje się za to jakieś punkty - chyba złote.

I oto dowiedziałam się o co tu chodzi. Dostałam pokoik do umeblowania. Grzebiąc w darmowych mebelkach i dekoracjach spędziłam kolejne wieeele minut na zabawie. Wybór podłogi, tapety... Wszystko z wyborem kolorów. Przeważnie dwóch. Odcieni drewna. I cała paleta tęczy kolorów. Do tego każdy przedmiot można opisać. Więc ustawiłam wszystkie kotki i każdego opisałam.


Ale na tym nie koniec! Za dołączenie dostałam tysiąc zielonych punktów i za kliknięcie linka aktywacyjnego, który dostałam na email podany przy rejestracji kolejne pięćset punktów. I do sklepu znów! A tam pojawiły się nowe przedmioty płatne złotymi lub zielonymi punktami oraz te tylko za złote punkty. I oto za taką sprawą wygląd mojego ludzika się znów zmienił. Elementy obejmują, poza elementami stroju i ciała, także zakres zainteresowań, dodatkowych elementów, jedzenia i picia, które możemy sobie dodać np. ubóstwiamy pizzę to możemy dodać w łapkę kawałek pizzy. Jeśli jesteśmy "eko" możemy dodać sobie drzewko, które się do nas przytula i tak dalej i tak dalej... Po prostu mnóstwo wyboru.

Na dole mamy listę zadań jakie ułatwią nam funkcjonowanie na stronie. Za samo wejście w niektóre miejsca dostaje się punkty, za sam czas przebywania z tego co zauważyłam - też, a także wiele innych... Zapowiada się świetna zabawa, dlatego polecam i zapraszam! :)

Jedyna wada to, to, że trzeba znać angielski w miarę, ale ja mam na szczęście Motylka... ;) Tłumaczy mi cierpliwie i tłumaczy na polski to, czego nie rozumiem. Mimo to zastanawiam się nad przetłumaczeniem opisów na angielski, żeby było zrozumiałe dla więcej ludzi niż polaków... ^^"

Drevni Kocur