Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowiańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowiańskie. Pokaż wszystkie posty

Wiła

 

W świąteczną przerwę sięgnęłam po dalszy ciąg Czarnego stawu i przepadłam!

Wiła podobała mi się zdecydowanie bardziej niż pierwsza część. Nie tylko za sprawą Pana Pulmana (też uwielbiam tego pisarza i kocham koty). Bohaterowie są już nieco dojrzalsi i pewniejsi siebie, a sprawa wciąga nas coraz bardziej w Krainę Twardowskiego...

Bardzo na plus jest, że Autor obok tematu znikających dzieci w lesie, porusza także tematy rodzinne, które są bliskie każdemu z nas. Książki są dedykowane młodzieży i moim zdaniem cenne jest wplątywanie ważnych aspektów dojrzewania, czy też z życia wziętych.

Historia ducha jest tutaj poprowadzona świetnie. Bardzo mi się podobała mimo, że jestem dorosłym czytelnikiem. Ale w sumie każdy z nas ma w sobie dziecko, które uwielbia przygody. Z zapartym tchem śledziłam co będzie dalej.

Minęło kilka dni od zakończenia książki, a ja nadal myślę o Panu Pullmanie. @robert_ziebinski pięknie wkomponował historię Kotka w książkę. I teraz przyznam, że ostatni rozdział płakałam. Na zmianę ze wzruszenia, ale i smutku. Koci przyjaciele są z nami całe nasze życie i są wieczni do póki mamy ich w Sercach. A Pullman jest wieczny podwójnie, bo na kartach tej świetnej książki 💓

@wydawnictwo_mieta zrobiło przepięknie tego kotka na brzegach stron 😻

Książkę można wciągnąć w jeden wieczór, ale ja sobie tak dobre piórko lubię dawkować. I czekam na kolejny tom!

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwo Mięta za egzemplarz - stoi na półce z ulubionymi książkami.

Córki bogini Mokosz

 


Po Wilczej Dolinie długo szukałam Słowińskiej wioski, w której będę mogła troszkę pomieszkać... I trafiłam do Leszygrodu. Już dawno miałam pierwszy tom, ale okazało się, że to seria, więc cierpliwie czekałam na więcej i teraz już mogę wkroczyć... I Was także zachęcam.

Warto było czekać.

Kiedy nadszedł moment, że na urodziny dostałam dalsze tomy wyruszyłam w podróż do Leszygrodu. Wyczekiwałam tej przygody i udało się w tym roku wyruszyć bez obaw o brak dalszego ciągu. Na wstępie wspomnę, że kupowanie tomów na bieżąco to ponoć najlepsze wsparcie dla Autorów.

Pani Elwira poetycko wprowadziła mnie w ten ciemny tajemniczy las do małej chatki, a ja zupełnie nie spodziewająca się ogromu tej przygody dałam się wciągnąć, choć dawkowałam sobie jak mogłam. To od pewnego momentu już nie było siły, by mnie oderwać od książki.

Czytałam z zapartym tchem śledząc losy rodzeństwa i jestem ciekawa, co dalej, ale chwilka oddechu...

Poznajemy rodzinę mieszkająca w Leszygrodzie, gdzie nie jest łatwe, a utrzymanie się z własnej ziemi, jak wiemy, to ciężka praca. Śledzimy ich losy od narodzin najmłodszego dziecka...

Nie mogę Wam zaspoilerować, co się zadzieje w ich życiu ani jak poprowadzą Losy. Mogę tylko powiedzieć, że dostałam w końcu historię, gdzie są słowiańskie motywy na taką miarę na jaką mi ich brakowało!

Z zapartym tchem szczególnie śledzę losy najmłodszej. Ale w zasadzie to i braci i sióstr. I jestem strasznie ciekawa, jak to wszystko się potoczy, więc kończę tę recenzję, bo drugi tom mnie woła.

Świetnie mi się czyta i czuję, że odnalazłam słowiański świat, w którym czuje się jak w domu!

A niełatwo o to po Wilczej Dolinie, w której mieszka moje serce. Teraz część tego serca mieszka w Leszygrodzie. 

I dodam na zachętę, że poza tą są jeszcze trzy książki, więc prędko z tej wioski nie wybiegnę.


Szeptucha Trzy księżyce

 

Zacznę od tego, że trzecia część Trzy księżyce ma najpiękniejszą okładkę ze wszystkich. Ale też jest z wszystkich części, moim zdaniem, najlepszą częścią.

Pani Bianka Kunicka umie snuć opowieści i to widać już od pierwszego tomu. I powiem Wam, że czytając pierwsze zdania historii Nawojki nie spodziewała bym się w snach nawet, że ta opowieść się tak potoczy.

Że się tak świetnie rozwinie! Okładki sugerują powieść dla pań o miłości - nie wiem dlaczego, ale jakieś za delikatne te okładki. Ale z drugiej strony nie każdy tom wiedźmina zapowiada okładką, co można w środku spotkać. 

Więc powiem, że panowie śmiało mogą po serię Szeptucha sięgnąć i się nie zawieść. Mimo poetyckości tekstu polecam, bo myślę, że znajdą się fani naszej małej Wiedźmy Nawoi.

Nie wiem, jak opowiedzieć o tej części tak, żeby nie zaspoilerować potencjalnemu czytelnikowi kierunku, gdzie życie zaprowadziło Nawojkę, a jednocześnie upewniam, że to jest świetna powieść!

Czytać na pewno trzeba mając całość pod ręką. I dać się porwać i nie przestawać czytać aż do samego końca. Pisarka nam wynagradza wszystko w tej ostatniej części i cieszę się, że poznałam te historię przez przypadek właściwie. Zainteresowałam się jakiś czas temu książkami słowiańskimi i na Vinted kiedyś wpadło mi w oczy dwa tomy za grosze. Czytane, ale patrzę ładne okładki, pewnie lekka lektura to się odprężę...

I zostałam pochłonięta w opowieść, o jakiej nawet mi się nie śniło. Językiem bajarki wciągnięta od pierwszej strony pierwszego tomu aż do ostatniej ostatniego.

Trzy księżyce zaskakują jak już tylko pozytywnie. W moim odczuciu jakby autorka chciała to może te historię rozbudowywać w nieskończoność, ale z drugiej strony te trzy tomy dają to, czego potrzebowałam. I to, czego potrzebowałam Nawojka.

Pamiętajcie, że ta historia się mogła wydarzyć naprawdę. I kto wie? 

Czytajcie Szeptuchę, nie podsuwajcie jej babci, jeśli boi się demonów, może prędzej już mamie, która wiedźmina czytała i niestraszne jej rozterki nieco teologiczne, ale i filozoficzne lekko. A najlepiej dajcie później historię fance fantasy ze słowiańskimi motywami.

Historia Nawojki zostanie ze mną na pewno na długo!

I chciałoby się takich właśnie historii więcej...

Szeptucha Jestem twoim domem

Jestem twoim domem to drugi tom serii Szeptucha od Bianki Kunickiej. Niech Was nie zwiedzie delikatna okładka - poznajemy coraz więcej szczegółów rozpoczętego śledztwa oraz historii Michała z pierwszego tomu.

Bardzo mi się podoba, że kolejna część jest po prostu dalszym ciągiem, nie mamy tu przeskoków czasowych a sumiennie prowadzone dalej wątki. I nadal są wiersze.

Co do wierszy to dodam, co zauważyłam, że im dalsze tym są wg mnie lepsze. Te pierwsze w pierwszej części jakoś tak trudniej mi wchodziły, a im później tym jakoś lepiej grały. Tutaj też są i to jest bardzo fajny zabieg.

Ten tom także jest nieco mroczny ze względu na pewne wydarzenia, ale nie mogę Wam nic zaspoilerować. Na pewno trzeba czytać go, mając obok kolejny, bo historia wciąga jak w bagno. Jednocześnie ciekawiło mnie, co będzie dalej, a zarazem też nie chciałam, by się historia zbyt szybko skończyła. Nawojka lawiruje tutaj między dwiema historiami i dochodzi do bardzo ciekawych wniosków...

Nawojka jest bardzo dzielna i przyjemnie się wraz z nią śledzi przebieg wydarzeń. Jednocześnie jesteśmy świadkami tego, jak rośnie jej odwaga i nieustanna ciekawość świata. 

Drugi tom czyta się też dużo lepiej dzięki temu, że akapity są tam, gdzie powinny być. Mam nadzieję, że to kiedyś zostanie poprawione w pierwszym tomie, gdzie zdarzyło się jakieś niedopatrzenie.

Warto było jednak to przetrwać, by przeczytać drugą część, która Wam polecam jeszcze bardziej!

I sięgam po trzecią...
 

Szeptucha Na ołtarzu ciszy


Sięgnęłam po tytuł, bo widziałam, że już jest trzeci tom i czekała na półce dość długo. 

Przeziębienie sprzyja czytaniu nieskomplikowanych historii... Jednak historia o Nawojce nie jest wcale taka prosta. 

Strumień świadomości jakim momentami jest podana historia wymaga skupienia, ale też wciąga od pierwszej strony. Po kilku stronach jednak się przyzwyczaiłam do długich zdań i opisów. Autorka ma swój styl przedstawiania świata i prowadzenia czytelnika w swoją opowieść. 

Książka nie jest gruba, ale zawiera wiele treści. Choć może dialogi małej dziewczynki mogą być nieco na wyrost to biorę poprawkę na to, że mała ma swoje niezwykłe zdolności i ukryte talenty. Poznajemy historię o dziewczynce właściwie od jej niezwykłych narodzin. Po drodze poznajemy też Akaszę, jej nauczycielkę. 

Choć przyznaję, że tekstowi przydałoby się więcej akapitów to sama historia mi się bardzo podoba. Między wydarzeniami jest przemycone wiele dawnych naturalnych ziołowych sposobów na różne dolegliwości. Zastosowań ziół i roślin, a także sposobów w jakie Znachorki leczyły na wsiach.

Są wstawki o faktach historycznych, a jednocześnie też o demonach nie tylko słowiańskich. Przeplata się świat magicznych wierzeń z życiem zwykłych prostych ludzi. Nawojka leczy i odpędza różne dziwy.

Między rozdziałami są wiersze - bardzo ciekawy zabieg. Mi się bardzo spodobał taki sposób na jakby rozdzielenie etapów historii Nawojki. Odbieram tę książkę trochę jak taką baśń dla dorosłych, lubiących motywy słowiańskie.

Serię traktuję jako wstęp do literatury słowiańskiej, gdzie nie można brać wszystkiego dosłownie. Bo o tamtych czasach wiadomo, że możemy właściwie sobie tylko gdybać... Jest tutaj też leciutka fantastyka, która sprawia, że historia jest jeszcze bardziej urozmaicona.

Pierwszy tom to właściwie taki początek i polecam czytać, jak macie dalsze tomy pod ręką. Historia bardzo mnie wciągnęła i mam nadzieję, że drugi tom też mnie pochłonie.

Historia o Nawojce nie jest górnolotną literaturą, ale takiej właśnie lekkiej odskoczni szukałam. Bez wielowątkowości - takie książki też są potrzebne. A książka ma trochę niesłusznie dużo niepochlebnych opinii. Ja bawiłam się bardzo dobrze i sięgam po kolejną część.

A książkę widziałam kiedyś na liście u @slavicbook 🌞

Kuszenie

 

Za mną właśnie pierwsza w moim życiu książka autorki Katarzyna Berenika-Miszczuk od Wydawnictwo Mięta! 🍎

Od pierwszych stron pochłonęła mnie historia do reszty. Poznajemy Ewę, która postanawia rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady! No, ale nie jest to tak prosto jakby się wydawało... Zakup pensjonatu i nowy biznes to jest coś, czego Ewa jeszcze nie robiła. 

Jednak w tym wszystkim pojawia się wiele osób, które albo chcą ją odwieść od tego pomysłu albo nakłonić... Do tego wszystkiego ścieżkę przebiega czarny kot...

I nie tylko.

Napiszę Wam szczerze, że dawno się tak dobrze nie bawiłam! Historia bardzo przyjemnie mnie prowadziła aż do ostatnich stron i nie potrafiłam się oderwać. Nie spodziewałam się po tak niepozornie pięknie wydanej książki tak szalonej przygody! Takiego wachlarza rozmaitości poprzez słowiańskości po mitologię japońską!

A na temat Adama powiem tylko, że już go uwielbiam i mam nadzieję, że będzie obecny przez całą serię. Bowiem autorka ostatnio zdradziła, że za rok pojawi się dalszy ciąg i ja ją trzymam za słowo!

A Wam polecam nabyć "Kuszenie" i skusić się na jego lekturę! Powieść idealna na lato i na jesień i myślę, że w zimie też przyjemnie się będzie czytała... Na pewno do niej wrócę przed drugim tomem! 

Ufff co to była za akcja...

Czuję się skuszona na więcej książek od pani pisarki! 😍

Od siebie dodam, że kociary nie będą zawiedzone. Książkary też nie, bo widać, że autorka ma doświadczenie i nie jedną książkę napisała. To się czuje w tym, jak porywa nas w swoją opowieść... A ja chcę takich opowieści więcej.

Wkrótce napiszę o "Jadze".

Dzień między żarem i lodem


Gdy taki mroźny wiatr za oknem sięgnęłam po kontynuację przygód Bratmiła tym razem w zimowym klimacie... Bardzo podobały mi się poprzednie tomy, więc zostawiłam sobie ten na spokojną niedzielę, aby mi nikt nie przeszkadzał.

Stopniowo zostałam wciągnięta w wbrew pozorom bardzo emocjonująca przygodę! Przygotowania do Wilczych Świąt, ognisko w runiach na zamku, przygotowania do Szczodrych Godów... A tu jakieś dziwne ślady na śniegu...

I tutaj Was zostawię w niepewności, bo nie chcę Wam psuć zabawy. Historia jest cudowna wg mnie i naprawdę mam problem. Nie wiem, który tom lubię najbardziej? Chciałabym, aby ta seria miała wiele, wiele cześci, aż do dorosłego Miłka... O? Ale nie wiem, czy autorka zechce nas tak długo prowadzić z Miłkiem, choć kto wie?

Moje Wilczodolinne Dziecko by tego bardzo chciało, to byłoby coś super jak dla mnie, takie przygody opiekuna w takiej niepozornej książeczce, ale jednak z bardzo dużą ilością treści i ciepła, mimo śniegu na okładce :)

A i muszę wspomnieć, że coraz bardziej podobają mi się ilustracje - chyba z tomu na tom coraz lepsze są! :) Szczególnie Chaberka na śniegu w czerwonym płaszczu - coś cudownego!

Pani Marto, proszę o więcej! :)
I o przemyślenie ilości przygód Miłka - wszak wiele demonów i stworów może on spotkać! Takich miłych i niemiłych... Oczywiście z Munkiem u boku.

Polecam młodszym i starszym! :)

Drevni Kocurek

Świt między Dobrym i Złym

 

W kolejnej części Bratmiła dzieje się dużo więcej... Chaberka ma tutaj dużo większe pole do popisu, ale i nasz mały bohater ma ręce pełne roboty.

Czytałam właściwie cały dzień z przerwami, bo akcja nie pozwalała mi odłożyć lektury na później. Mimo, że dużo tutaj tez informacji i całkiem ciekawych akcji - nie mogę Wam zaspoilerować - to nie wiem kiedy się książka skończyła.

Moje wewnętrzne Dziecko Wilczej Doliny chce więcej, ale co zrobić. Powiem Wam, że ta część podobała mi się jeszcze bardziej niż pierwsza - może za sprawą ilości wątków, a może po prostu za sprawą głodu Wilczej Doliny.

Poznajemy też nieco starszego Miłka i jego nieco dojrzalsze rozmyślania niż w poprzedniej części... Tym bardziej ciekawa jestem, o czym to będzie w trzecim tomie - na który czekam i mam zamówiony od Mikołaja! ;)


Książeczka ta ma większe wydanie, co daje większe obrazki, ale tez i czcionka jest większa. Wygodnie się czyta - myślę, że dzieciom też, ale i starszym. Na razie muszę Młodego jakoś zmotywować, żeby zapoznał się z tą serią...

Najbardzie polubiłam Wiedźmę spod skały - tu nie ma co udawać. Ma kobita charakter no i fajna jest. Znam ją z Wilczej Doliny, więc miło było ją spotkać i tutaj...

Na koniec powiem, że sięgając po tę część nastawcie się na wiele przygód i na to, że nie będziecie w stanie się oderwać. A co gorsza przeżyć, że na kolejną część trzeba poczekać...

Ale jest na co!

Polecam!

Noc między Tam i Tu

 

Zatęskniło mi się za Wilczą Doliną, a musiałam kilka godzin czekać w poczekalni w Instytucie Stomatologii, więc złapałam ze sobą pierwszy tom serii nietylko dla dzieci autorstwa Marty Krajewskiej. Jak zaczęłam czytać to już czytałam nawet w autobusie, wracając godzinę...

Poznajemy wioskę, gdzie chłopiec ma postrzyżyny i dostaje swoje imię. Na świat przychodzi jego siostra, zwana imieniem roślinki, ponieważ... A właśnie. Nic Wam nie powiem. Autorka pokazuje zwyczaje osady mieszczącej się w górach, jak i przesądy i obrzędy, które wytyczały rytm życia w dolinie.

Poza mieszańcami wioski poznajemy rozmaite stwory zamieszkujące lasy i wody Doliny... Czułam się jak w baśni, ale takiej nieco owianej grozą, gdzie odwaga odrywa dużą rolę... Gdzie trzeba przezwyciężyć największe lęki i nie poddawać się. Potrzebowałam takiej historii!

Książka jest napisana tak, że pochłonęła mnie od pierwszych stron, nieco grozy odczulam, włosy na karku się jeżyły... Młodszy czytelnik pewnie odbierze to jeszcze bardziej - i o to chodzi! Jest dużo psychologii - bardzo cennej dla dziecka w każdym wieku, bo czasem nie wiemy skąd w nas ta złość, a czasami odpowiedź jest bardzo prosta...

Bezcenna to jest lektura i naprawdę mądra kobieta to pisała. I muszą bogowie sprawić, by pisała dużo i płodnie, bo nie spotkałam się jeszcze u innego autora z takim dobrym opracowaniem tematu. Nie tylko dobrze się czyta i chce się wracać, to jeszcze można coś dla siebie wyciągnąć, podejrzewam, że jako dziecko odebrałabym książkę inaczej, a teraz odbieram ją inaczej... No, ale ja już w sumie jestem dzieckiem Wilczej Doliny i nigdzie się stąd nie wybieram!

Ja się przy tej książce świetnie bawiłam, nie sugerujcie się, że to dla dzieci czy młodzieży, gdzie tam! Jak wyjdą jakiekolwiek tomy spod pióra tej pani - biorę w ciemno! Na półce na szczęście mam drugi tom, a trzeci się tworzy u wydawcy, więc czekam! Przez ogromne C i całe słowo CapsLockiem!

CZEKAM NA WIĘCEJ!

Niedźwiedź i Słowik

 

Długo się zabierałam za tę książkę, ale zmotywowała mnie SlavicBook, która zrobiła maraton i... Przepadłam.

Wkroczyłam do baśni, jakie się pamięta jako dziecko. Bo kto nie znał Konika Garbuska? Początkowo obawiałam się, jak przywyknę do imion i ogólnie klimatu książki...

Niepotrzebnie! Bo po pierwszych rozdziałach przepadłam całkowicie. Książka jest tak bogata, że na pewno do niej wrócę - te wszystkie postacie, wydarzenia...

Nie wiem kiedy mi się książka skończyła, a jak szkoda, że się skończyła! Mam na tomie kolejne tomy, ale nawet nie wiem, czy są dalszym ciągiem czy o czymś innym...

Mamy tu wszystko co powinno być w baśni - zło, dobro, osoby nie do końca dobre ani do końca złe - mamy magiczne istoty - rusałki, domowika, pewnego niedźwiedzia, Morozko... Kto nie słyszał o Dziadku Mrozie?

Gdzieś w pamięci mi się tliły te baśnie, ale nie pamiętałam ich dobrze. Teraz chciałoby się nie wychodzić z tego świata, ale i jednocześnie nie chciałabym chyba być na miejscu Wasi ;)

Choć z jej historii można wyciągnąć sporo nauki - mimo przeciwności udaje jej się osiągnąć swój cel. Sama odwaga tutaj jednak nie wystarcza. Powieść jest pełna przeróżnych postaw i emocji - będą momenty, gdzie zachce się nam płakać razem z bohaterami, ale i śmiać...

Mnie wciągnęło bardzo, że nie chciałam przerywać czytania, by wiedzieć, co będzie dalej. Jednocześnie nie chciałam, aby się kończyło - dlatego na pewno niedługo wrócę do tej książki, a na pewno, jak przeczytam kolejne dwie części.

Koniecznie przeczytajcie! :)

I napiszcie jak się Wam podobało :)

Baśń o Wilczej Dolinie

 

Po skończeniu trylogii Marty Krajewskiej nie mogłam zapomnieć o Wilczej Dolinie i sięgnęłam po książkę autorstwa jej siostry - Agaty Kasiak. "Baśń o Wilczej Dolinie" wciągnęła mnie od pierwszych stron... Ciekawa kolejnej historii o tej krainie dałam się porwać historii bez wachania, mimo, że rzadko czytam o księżniczkach i rycerzach.

Niesamowite dla mnie jest jak obie siostry napisały dwie różne historie o Wilczej Dolinie. Na wstępie powiem, że uwielbiam obie wersje. Nie da się porównać - obie są niesamowite i inne. Uważam, że kto poznał trylogię powinien poznać i "Baśń...", by sam wyrobić sobie zdanie. Dla mnie obie historie epickie i potrzebne naszemu światu fantastyki.

Poznajemy tutaj dwie osie wydarzeń, poznajemy palatyna Pomira, Wolin i Wiedźmę. Najbardziej oczywiście polubiłam Wiedźmę - oj musicie sami się przekonać dlaczego. Sposób prowadzenia historii wciągnął mnie i nie pogubiłam się ani razu. Wbrew pozorom nie jest to taka lekka baśń...

Rozwiązywałam niejako zagadkę razem z bohaterami ku samemu zakończeniu... Wilcza Dolina wciąga w swoją krainę mackami tak, że mimo zakończenia nie wiem za co się zabrać - chciałoby się jeszcze więcej i więcej! Wioska w dolinie, gdzie stanął czas, zamki, królewstwa, zły król, zielarka, demony, utopki... Szaleni władcy, a także bóstwa... Biały Wilk! Uwielbiam ten klimat!

Kto wie, może autorki nas jeszcze zaskoczą?

Polecam serdecznie!

Wilcza Dolina

 

Właśnie przeczytałam ostatni tom, więc mogę Wam napisać o całości...

Niosę Wam więc dobrą wieść o Wilczej Dolinie!

To była epicka przygoda, która na pewno zostanie ze mną na dłużej. Nie potrafię powiedzieć, który tom jest najlepszy, bowiem one wszystkie razem tworzą nierozerwalną całość...

Gdy czytałam pierwszy tom spodziewałam się chyba czegoś innego - w sensie, że nie spodziewałam się zupełnie jak może się potoczyć ta niepozornie zaczynająca się historia... Autorka bardzo miło wyprowadziła mnie totalnie w las, by na koniec moja budzia coraz częściej otwierała się z wdziwieniu i zachwycie jednocześnie - jak to?! no w sumie to logiczne, ale... wooot???

Poznajemy wioskę Wilczą Dolinę, opiekuna, dowiadujemy się, że poza kręgiem ognia w lesie czyhają różne potwory i demony... Co prawda w całej serii jesteśmy świadkami kilku potyczek, ale dobrze, że nie nasiąkła cała powieść tym... (tutaj odnoszę się do serii Pauliny Hendel o Żniwiarzu, jakże inna seria, a także ją uwielbiam!) Ale poznajemy też kilka najważniejszych postaci w tej historii.

Jak sama autorka przyznaje minęło 10 lat od pierwszego tomu do trzeciego. Nie wyobrażam sobie, jak ja to przeżyłam. Pamiętam jak kupiłam pierwszy tom Idź czekaj mrozów i odłożyłam na półkę, wiedząc, że będzie drugi tom, potem drugi kupiłam odkładając na półkę, mówiąc no to teraz trzeci... Nie wyobrażam sobie, co czuli ci, co czytali na bieżąco. Dlatego cieszę się, że poczekałam...

Tutaj mamy, w moim odczuciu, trochę baśni. Ale takiej mrocznej nieco baśni... Venda w czerwonym płaszczu z długim warkoczu mieszkająca pod lasem... DaWern... Nie mogę powiedzieć Wam za wiele. Ale jest także wiedźma ze starym kotem - oj ją też polubiłam.

W tej całej historii są też pomniejsze historie, które bardzo mi się spodobały... No są niektóre wątki, co myślałam, że się obrażę, ale trzeci tom wynagrodził mi wszystko. Złożyło się to wszystko w całość, a po lekturze Pierwszego opiekuna to już w ogóle chylę czoło przed Autorką i zaszeptuję, i zaklinam... Więcej, więcej, pisz, niech wena Cię prowadzi...

Niech prowadzi, bowiem moje dziecię zaczęło czytać SAMO "Drzewo" o bogach słowiańskich, obok położyło serię o Bartimile i mówi "mamo, a będzie więcej? bo ja chcę poznać ten świat"...

A ja czekam na zdecydowanie WIĘCEJ - jak ktoś ma wątpliwości powtarzam - to jest EPICKIE! Nie będziecie zawiedzieni...

No, najwyżej tak jak ja - że już się skończyło... Ale czy na pewno? Kto wie?

Drevni Kocurek

Noc między Tam i Tu | Świt między Dobrym i Złym


Moi drodzy, niewielu z Was pamięta, że niedawno nie obchodziliśmy tylko Świąt Bożego Narodzenia, bardzo ważnego święta dla Chrześcijan. Dokładnie 21 grudnia swoje święto mieli wszyscy Słowianie. Ucztowali, oddawali cześć Bogu Rodowi, świętowali przesilenie zimowe. Dziś uznane za pogańskie, dla wielu ludzi nadal ma wielkie znaczenie. Dlaczego o tym piszę? 

Bez wnikania ani osądzania historyczną prawdą jest, że ówczesny Kościół robił wszystko, by wymazać święta i tradycję innych kultur i wierzeń, narzucając i wstawiając w ich miejsca swoje. Na koniec dodajmy jeszcze palenie ksiąg i czarownic, świętą inkwizycję. Długo by o tym pisać gdyż był to proceder bardzo złożony, i kilka zdań brzmi bardzo lakonicznie aczkolwiek nie sposób o tym nie wspomnieć w kontekście owej serii książek. 


Dzięki temu ukazuje się nam obraz tego, dlaczego nie mamy praktycznie żadnych podań, żadnych informacji na temat naszej kultury, życia naszych praprzodków. Jedyne czego możemy się dowiedzieć, to informacje jakie przetrwały u naszych bałkańskich braci i sióstr i nieco z wykopalisk archeologicznych. Pomimo tego, nikt lub prawie nikt w dzisiejszych czasach nie próbuje nawet przybliżyć dzieciom i dorosłym tego jak wyglądały nasze korzenie. Temat jest bagatelizowany zarówno prze Ministerstwo Edukacji jak i samych historyków, którzy jakby nie czuli potrzeby przedstawiania nam jak najbardziej szczegółowo naszej rodzimej historii. Wiemy za to o Grekach i Egipcjanach, więcej, niż na to zasługiwali. Dlaczego ich kultura jest tak bardzo rozpowszechniana a nasza jest zamiatana pod dywan jako... sama nie wiem, wstydliwa? A nie mamy się czego wstydzić. Wręcz odwrotnie! Mamy powody do bycia dumnymi Słowianami. W obliczu ostatnich odkryć, prawdopodobnie bezpośrednimi potomkami pradawnych ras, które dały podwaliny pod takie kultury jak Indyjska. I to właśnie dzięki prozie Marty Krajewskiej możemy się o tym przekonać.

Moim zdaniem, sama linia fabularna książek jest i powinna być na drugim planie. Czy to rodzeństwo czy pierwsza miłość, to nie jest istotne. Istotą jest to, co autorka serwuje nam na płaszczyźnie formy. A formą jest tematyka życia, obrzędów i kultury Słowiańskiej! Dziękuję za to, bo robi Pani coś wielkiego i dla dzieci i dla dorosłych. (Marta Krajewska, napisała również książki w tematyce słowiańskiej dla dorosłych (Idź, czekaj mrozów oraz Zaszyj oczy wilkom, które czekają u mnie w kolejce do przeczytania!) Uważam, że każdy Polak, powinien mieć Pani książki w swojej biblioteczce. Pójdę nawet dalej. Uważam, że te książki powinny być lekturą obowiązkową w szkołach. 

Zasługujemy na to, by znać naszą historię, a nie ma nic bardziej przystępnego niż książka przygodowa poruszająca problematykę, która dotyczy nas na co dzień. Czyta się to fantastycznie, tu znowu możemy cieszyć się doskonałą umiejętnością z jaką Pani Marta posługuje się słowem pisanym. Jest i humor i trwoga, i radość i smutek. Piękne opisy prowadzą nas przez kolorowy świat naszych przodków. Pełen mistycyzmu, uduchowionej wspólnoty małej osady Słowiańskiej.
Jeśli pod choinką trafiło Wam się parę złotych w kopercie, to jedynym słusznym zakupem (koniecznie na madbooks.pl) będzie Noc między Tam i Tu oraz Świt Między Dobrym i Złym - wiele zyska i nasze dziecko i my sami!
Moim marzeniem jest, by miała Pani jeszcze dużo pomysłów na dalszy ciąg tej serii i tego życzymy! :)

Polecam z całego serca dla każdego! 13/10 w mojej ocenie. ❤
I pędzimy kończyć czytać, bowiem Młody (i ja) ciekawi się dalszego ciągu - jest zachwycony!

Dziękujemy bardzo Genius Creation za możliwość poznania tak wyjątkowej lektury.

Magdalena 🦋