Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologiczny. Pokaż wszystkie posty

Tam gdzie jesteś


Czytałam już Tomasza Betchera trzy książki, więc oczywiste było sięgnięcie z paczuszki do recenzji właśnie po "Tam gdzie jesteś". Lubię sobie obyczajówką zrobić przerwę od fantasy czy grozy...

Choć czasami właśnie jak czyta się obyczajową historię, człowiek ma wrażenie, że w czyjejś historii - opartej na faktach czy też nie - a która mogła wydarzyć się naprawdę te ona elementy występują.

Poznajemy historię Adama i Anny. Adam jest bezdomny od bardzo długiego czasu i trafia na taki opuszczony domek, że jego los splata się z losem córki właściciela...

W życiu Anny właśnie jest też ta groza, mimo że nie jest ona biedna i ma dobrą pracę. Adam ma swoje demony, które go prześladują... A magia się dzieje za sprawą nici, którą połączyła ich ścieżki...

Książkę czyta się błyskawicznie i widać, że Autor ma wprawę do wciągania Czytelnika bez reszty w fabułę. Nie znalazłam momentu, gdzie by mi się dłużyło. Temat schronisk, bezdomności, a także przemocy psychicznej wydaje się nie być wyzwaniem dla Pisarza. Po "Ogniach lotnych" teraz mam dylemat, która książka mi się bardziej podoba.

Mam wrażenie, że przeczytałam kawał ogromnie grubej książki, ale fizycznie ma ona 287 stron.
Czy szczęśliwe zakończenia są możliwe? Musicie się przekonać sami, czytając książkę o tych dwóch poturbowanych duszach...

Póki co stawiam na tej samej półce, co "Ognie lotne". I czekam na więcej!

Nie cudzołóż

 

Autorzy Anna Ryźlak @ankaryzlak oraz Marcin Popczyński @marcinpopczynski 

Na wstępie zaznaczę, że jest to debiut autorki i autora. Czytając domyślałam się, że kwestie damskie pisała pani, a męskie pan. Mamy tutaj, że tak określę tydzień z pamiętnika Karoliny i Jana. Nie czytałam jeszcze tak skonstruowanej powieści, ale taka forma jak najbardziej na plus.

Sama historia jest ciekawa, myślę, że możnaby podejrzewać, że mogła się wydarzyć naprawdę.

Są poruszone tematy polityczne, ale też i takie życiowe związkowe. Jest trochę medycznie, społecznie, ale też i przyziemne domowe sprawy... Nie ma jednak przy nich lania wody, ale same wzmianki pewnych problemów mogą skłaniać do refleksji nad swoim związkiem czy relacjami.

Lubię czytać debiuty, a taką literaturę obyczajową humorystyczną rzadko czytam, ale spełnia swoje zadanie - jest rozrywkowo z humorem, lekka, choć są ciężkie klimaty i tematy, ale bez przytłoczenia.

Jest to typowo wakacyjna, rozrywkowa lektura na jeden wieczór. Ja miałam okazję czytać przy okazji poczekalni u weterynarza... I skutecznie mnie od zamartwiania się odciągnęła.

Ogromy plus za psiego bohatera podobnego do spaniela. Brakuje mi nieco takich wątków w obyczajowych książkach.

Powieść jest zdecydowanie 18+ uprzedzam.

Idealna lektura na wakacje! 

Inspektorium

 

Marek Zychla 

Wydawnictwo Mięta 

Czaiłam się na tę książkę długo, przyznaję, ale zdarzył się nabór łączony i spośród stosiku trzech tytułów najlepszy zostawiłam sobie na koniec. I miałam rację. Inspektorium to postapo, jakiego potrzebowałam!

Ale od początku... Poznajemy zupełnie inny świat, gdzie jest cisza, gdzie są ukryte miasta... Gdzie po niebie śmigają Kule. Są szkoły, są dzieci, są łańcuchy... Jest Piwnica. Jest Inspektorium.

Niepokojącą, ale wciągająca historia. Od pierwszej strony czułam, że to coś wielkiego. Historia wcale nie jest łatwa, jest momentami smutna, momentami Mroczna...

Bo ten świat życia w świetle zasad wcale nie jest wesoły i kolorowy. Mnóstwo zakazów, nakazów, kar... Musisz być posłuszny - na każdym kroku jest mówione szeptem. Bo Kule usłyszą.

Czy to wszystko prawda, czy ludzkość jest oszukiwana? A może to wszytsko jakaś mistyfikacja siedzących wyżej i dalej od tego marnego losu?

A może trzeba będzie walczyć z Kulami?

Jeśli uwielbiacie takie klimaty to sięgajcie po Inspektorium! Ja przy drugim tomie mam zamiar przeczytać pierwszy jeszcze raz!

Książkę czyta się świetnie od pierwszych stron. Autor nie boi się ciężkich klimatów, tematów... Jest brud, jest smutek, łzy, jest krew...

Wszystko to, czego mi brakowało we współczesne grozie. Nareszcie znalazłam tego, czego szukałam. Brutalny świat spowity cieniem niepokoju...

Jak to wszystko się potoczy?

Niech Pan pisze więcej takich historii! Lubię takich odważnych pisarzy 🐈‍⬛

Ognie lotne

 

Ognie Lotne to moja trzecia książka Pana Tomasza Betchera i muszę powiedzieć, że po Szeptunie i Ta druga - spodobała mi się najbardziej!

Poznajemy grupkę dzieci, które są w Domu Dziecka. Każde ma swój bagaż pełny różnych przeżyć. Najbardziej autor skupia się na historii Karoliny i Damiana. Poznajemy ich początki, a później dalsze losy...

Bardzo mi się spodobało to, jak została poprowadzona ich opowieść. Autor nie boi się ciężkich tematów, a trudno tego uniknąć przy takich klimatach - utrata rodziców czy utrata przez rodziców praw do dzieci... Sam temat daje wiele do myślenia.

Pisarz tak prowadzi opowieść, że naprawdę ciężko było mi odłożyć książkę na bok. Najchętniej czytałam do późnego wieczora, by rano wstać i czytać dalej o losach Karoliny, a później o losach Damiana...

Jest to książka, która mnie zaskoczyła. Nie tak jak dwie inne, które znam. Tutaj nie spodziewałam się jak to wszystko się potoczy...

Polecam Wam bardzo, jeśli lubicie obyczajowe historie, gdzie można się wzruszyć, ale też i razem z bohaterami pokonywać trudności...

A Pan niech pisze, mam nadzieję, że jakaś jeszcze powieść mnie zaskoczy 😸

🔥🔥🔥🔥🔥/5

Wzorzec

 

"Wzorzec" to książka, która wyszła jakiś czas temu, ale dopiero teraz miałam okazję ją przeczytać. Nie ukrywam, że chodził za mną ten tytuł i chętnie zgłosiłam się na nabór organizowany przez Wydawnictwo Mięta.

O tym, że pani Karolina Głogowska ma świetne pióro przekonałam się już przy serii o Kociewie. Dlatego każdą powieść tej pisarki wezmę w ciemno!

Poznajemy kilka historii z perspektywy "teraz" i "wtedy" - dzięki temu zabiegowi puzzle nam się ujawniają i układają w różne konfiguracje...

Książka jest mocna, bo porusza temat przemocy nie tylko fizycznej, ale i psychicznej. Na pewno nie jest dla osób o słabych nerwach.

Jednocześnie wg mnie to jest bardzo potrzebna książka, przekazująca bardzo ważne treści, o których jest za cicho na co dzień. 

Powieść tak dobrze napisana, że nie mogłam się od niej oderwać.

Polecam Wam całym sercem!

I czekam na więcej twórczości pani Karoliny!

Dzieci Nieporządku

 


Debiut Maciej i Paweł Król 

Książka ma warstwy. Wg mnie te warstwy mają odniesienie do naszego współczesnego świata... Kryształy, które słyszą... Kryształy, które pokazują negatywne emocje... Czy nie kojarzy Wam się to z czymś? A kraj zajmujący inny?

Grupka przyjaciół w tym świecie musi sobie poradzić i się odnaleźć... Czy im się to uda? Kiedy na około zmienia się świat?

Zostajemy wrzuceni w świat, gdzie poznajemy kilku bohaterów. Jest Wodniczka Kiamand, jest Hal, jest Lori i Elad, no i Nenno. Każdy ma swoje traumy, tajemnice, cele... Tylko czy one są tak różne jakby się mogło wydawać? 

Wszystkie drogi wiodą w jedno miejsce... 

Książka jest napisana świetnie tak, że ciężko było mi odłożyć. Czytać do oślepnięcia - to najlepsze określenie jakie opisuje moje ostatnie dni.

Postacie mi się bardzo podobają, każda ma swoją historię i charakter. Oczywiście, że najbardziej kibicowałam Kiamand - jestem Wodnikiem ze znaku zodiaku, więc też ciężko się dziwić. Jej historia jakoś najbardziej mi obecnie jest najbliżej Serca. 

Bałam się, że się nie odnajdę w mnogości bohaterowi, ale błędnie... Przeskakujemy też momentami między miejscami akcji, ale autorzy napisali tę historię tak, że nie pogubiłam się ani razu. 

Na koniec muszę powiedzieć, że poza tym, że książka jest pięknie wydana to jest świetnie napisana! Jeśli to jest debiut tych panów - to ja się boję, co oni jeszcze nam napiszą! Ale czy z takim talentem można im nie kibicować? Niech Was muzy otaczają i wręcz zmuszają do pisania, bo ja chcę takie dobre książki czytać. To jest perełka wśród zalewu literatury i powieści, jaki teraz mamy na rynku. 

Totalne 10/10 i chcę więcej tworów wyobraźni tego duetu! ❤️‍🔥

Przypadłość


Przypadłość
 to kolejne dzieło Tomasza Sablika, które miałam przyjemność przeczytać. Po Windzie i Lęku wiedziałam, że poprzeczka jaką ustawił sobie autor jest wysoka i jako czytelniczka uszanowałam to. 

Kreacja bohaterów jak i kreacja świata jak zwykle zachwyca. Dbałość o szczegóły przywodzi na myśl Kingowski rozmach. Zanurzamy się w Przypadłość powoli, spokojnie i bezpowrotnie. Coraz głębiej i głębiej aż orientujemy się, że nie mamy czym oddychać, kiedy jest już za późno...

Po przeczytaniu zostaje jednak pewien niedosyt, jakby niektóre wątki nie zostały domknięte. Chciałoby się by było tego więcej, choćby za cenę kolejnych 200 stron. Być może taki był zamysł od początku? To już sam Pan Tomasz może powiedzieć. Mam jednak nieodparte wrażenie, że niektóre elementy zostały wyeksponowane do granic, a na inne, równie ciekawe zabrakło już miejsca...

Nie wiem czy słusznie, ale mam wrażenie, że książka ma strukturę przypominającą nieco stary, niemy film. Mówię tutaj o sposób dzielenia na części i tytuły tychże... Co jest dodatkowym smaczkiem. Może też te historie wprowadzone jakby urywkami są fragmentami filmów?

Książka sama w sobie ma świetny klimat z pewnego rodzaju demonem, motywem zegarów, jawy, snu... 
Nie mogę Wam za wiele zdradzić, ale warto poznać tę mroczną historię... Książkę czyta się bardzo dobrze, jednym tchem. 

Autor nie bierze jednak jeńców i na ogromny plus uważam przypomnienie o tym, że każdy z nas ma swoje demony, traumy i sekrety... Pomaganiem bez chęci przyjęcia pomocy - możemy komuś zaszkodzić... To są takie uniwersalne prawdy, ale mam wrażenie, że często się o tym zapomina...

Ogólne wrażenia mam bardzo pozytywne i uważam, że to kolejna perełka wśród literatury grozy... Szczególnie, że niewiele mamy pozycji z gatunku horror na rodzimym rynku. Dlatego należy cieszyć się, że tę lukę wypełnia tak dobry Pisarz jak Tomasz Sablik. Bardzo dziękuję za tę książkę i liczę na kolejne.

Na koniec zostawiłam coś, intrygującego, ponieważ Posłowie jest tutaj wisienką na torcie. Szczękę zbierałam długo i chyba jeszcze nie skończyłam. Od razu też, skojarzyłam to z teorią spiskową dotyczącą Boba Rossa. 😉

Czekam na więcej książek Autora. I od razu wspomnę, że to jest Pisarz, którego dzieła biorę w ciemno.

M.

Niepełnia

 

 @anna.kantoch wyzwanie #autormiesiaca @kupie_przeczytam_pozniej i @to_ten_truskolaski 

Przez całą książkę miałam jakieś takie poczucie niepokoju, takiej niepelni właśnie. Jak w pudełku, z którego przechodzę do drugiego, by wrócić do tego co było pierwsze... 

Słoneczko. Kocham tę postać. Czuje, że każdy ma w sobie takie Słoneczko właśnie. Które chce być po prostu sobą nie wpasowywać się w żadne normy świata. 

Inni bohaterowie, historię, nieoczywiste, coś wydaje się czymś innym, a później się okazuje zupełnie inne odbicie. Weszłam do ciemnego lasu i troszkę tutaj zostanę...

Zgubiłam się w tej książce i odnalazłam jednocześnie. Coś niesamowitego! 💓

Dzięki Wam za tę akcję!

Czarny ptak | Black Bird

 

Jeśli chcecie cały dzień przesiedzieć przy Apple TV+ to polecam Wam ten serial... Serial jest na faktach, więc dodatkowy plus.

Od pierwszego odcinka spodziewałam się czegoś zupełnie innego... Jednak im dłużej tym bardziej wciągała nas historia i nie szło odejść od ekranu. Do samego końca czekałyśmy na to, jaki będzie finał...

Serial świetny, gra aktorska też. Kilka wątków na raz, ale nie gubiłyśmy się w tym. Kibicowałyśmy i załamywałyśmy się nad głównymi wątkami...

Czy uda się czegoś dowiedzieć od podejrzanego? Czy jest rzeczywiście winny? Na każdym kroku byliśmy trzymani w niepewności... W pewnym momencie już napięcie sięgało zenitu!

Wierzcie mi, że serial jest wart obejrzenia. Ale uprzedzam - nie dla osób o słabych nerwach!

I najlepiej włączyć, jak macie czas na miniserial. Ciężko odejść od ekranu. A takie seriale jest teraz ciężko znaleźć...

DK

Łabędzi Śpiew

 

Mówi się, że łabędź, tuż przed śmiercią, wydaje najpiękniejszy dźwięk w całym swoim życiu. To romantyczna, choć nieprawdziwa legenda — ale przecież nie każda prawda musi być dosłowna, by poruszyć serce. „Łabędzi śpiew” to coś więcej niż pożegnanie — to ostatni akt miłości, najczystszy, najboleśniejszy, najbardziej bezinteresowny. To właśnie o tym opowiada ten film.

Ta historia nie potrzebuje fajerwerków. Nie krzyczy. Nie wali w emocje na oślep. Zamiast tego sączy się powoli, niczym ciepłe światło o zachodzie słońca — pełne piękna, ale i końca. Łabędzi śpiew to opowieść o miłości, śmierci i... odpowiedzialności za czyjeś szczęście.

Wyobraź sobie, że jesteś śmiertelnie chora, ale technologia daje ci szansę na coś absolutnie genialnego: stworzenie swojej idealnej kopii, która po cichu zajmie twoje miejsce, by twoja rodzina nigdy nie musiała cierpieć. Nie po to, by cię zastąpić. Ale po to, by ich ochronić. To nie film o androidach i akcji. To film o człowieczeństwie. O wyborach, które są tak nierealne, że aż bolą swoją prawdziwością.

Pomysł mnie absolutnie ujął, ale i po części przeraził. Bo szczerze? Po mojej śmierci będzie mi już wszystko jedno. Ale ten czas pomiędzy... Ten moment, gdy wiem, że klon już żyje moim życiem, mówi moim głosem, przytula moich bliskich — a ja jestem gdzieś obok, jeszcze nie-martwa, ale już nie-potrzebna... to właśnie ten etap wydaje się najbardziej rozdzierający.
Dla mnie jedynym możliwym warunkiem byłoby pełne odcięcie. Zero kontaktu. Nie wiedzieć, nie widzieć, nie czuć. Bo jak długo serce bije, tak długo boli.

A co z rodziną? Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Nie wiedzieliby. Nie mieliby nawet szansy. I może właśnie w tym jest cała siła tej decyzji — nie w prawdzie, ale w miłości, która decyduje się zniknąć, by inni mogli nie cierpieć.

Film jest pięknie zagrany. Wizualnie subtelny, niemal sterylny – jak przyszłość, która jeszcze nie nadeszła. Ale emocjonalnie? Brutalny w swojej cichości.
Nie dostaniesz tu gotowych odpowiedzi. Ale dostaniesz pytania, które zostają z tobą długo po napisach końcowych. Może nawet na całe życie.

MM

W tłumie

 

Kolejny świetny miniserial. Inspirowany jest książka o Billym Milliganie, który miał osobowość wieloraką. Nieco tu zostały zmienione wątki, ale sam przekaz jak ta osobowość wygląda jest świetny. 

Od samego początku do końca jest świetnie pokazane na czym polega osobowość wieloraka. Jak ktoś nie czytał to nie wiem, jak się pułapie, ale dla mnie zostało to świetnie przedstawione w tym pomieszczeniu. Metafora genialna - ktoś miał bardzo dobry pomysł jak to przekazać widzom... Nie zdradzę Wam szczegółów, bo to trzeba zobaczyć!

Sam serial trzyma w napięciu od początku do końca. Razem z Dannym poznajemy całą historię i co właściwie się dzieje w jego głowie. Retrospekcje z dzieciństwa, pokazanie zachowań matki, otoczenia, osób które znały osobowości... Świetne uzupełnienie książki moim zdaniem.

Choć historia jest inspirowana to jest świetna i właściwie prawdziwy bohater książki powinien właśnie tak postąpić. Ale to już musicie obejrzeć. Miniserial wart każdej minuty.

DK

Kresy szczerości

 

Jeśli szukacie świetnego thillera na piątkowy wieczór to polecam Wam "Kresy szczerości" (echo valley)  na AplleTV+. 

Zaczynało się niewinnie, ale później im dalej tym mroczniej.

Film mówi wiele o samym macierzyństwie, jak wiele by się zrobiło dla swoich dzieci? Pokazuje też mroczne strony toksycznej relacji... Dotyka nieco tematu współuzależnienia.

Świetnie zagrany i satysfakcjonujące zakończenie. Sama historia nie jest jakaś może odkrywcza, ale świetnie zagrana i mi się plot twisty podobały.

Widz jest tak trzymany w napięciu, że naprawdę przyjęłam zakończenie z ogromną ulgą. 

Film jest też nieco o żałobie, moralności i miłości.

Bardzo dobry, polecam!

DK

wcześniej

 

Jeśli macie ochotę na nieoczywisty miniserial to polecam Wam "wcześniej" (before) na Apple TV+. Serial ma krótkie odcinki, więc jest dobry na jeden wieczór. Wciąga od pierwszego odcinka...

Chłopiec włamuje się starszemu mężczyźnie do mieszkania. I tu zaczyna się już podróż w głąb historii psychiatry Eli'ego Adlera. Wszystko się ze sobą łączy...

Efekty specjalne są świetne. Sama gra aktorska wg mnie też. Chłopiec Noah kradnie scenę. Bardzo przekonująca gra. Momentami zapominalam, że oglądam film i kibicowałam im naprawdę... 

Sama historia jest dość niesamowita, nie wiem, na ile takie historie mogą się rzeczywiście zdarzyć... Ale coś w tym jest. Dawne historie toczące się po świecie, może jakieś dusze... Serial porusza naprawdę ciekawy temat, skłaniający do refleksji.

Jest w nim scena samobójcza, może być nieco przerażający dla wrażliwszych widzów, więc uprzedzam.

Polecam.

DK

Historia Lisey

 

Dziś przychodzę z kolejnym miniserialem z Appletv+. 

Gdy przeczytałam książkę Stephena Kinga Historia Lisey dowiedziałam się przez przypadek, że jest ekranizacja. I chciałam ją zobaczyć. 

Testowy darmowy czas na aplikacji zatem wykorzystuję jak mogę. 

Obsada serialu jest bardzo dobra, co też mnie zachęciło do obejrzenia.

Powiem na początku wprost - nie wiem, jak odbiorą ekranizacje ci, co nie czytali książki. Motylowa mówiła, że czai o co chodzi. Ja od początku wiedziałam o co chodzi, choć nie pamiętałam wszystkiego.

Świat po drugiej stronie został przedstawiony pięknie. Mniej więcej tak, jak zapamiętałam. Długaśnik ukazany został wg mnie epicko. Choć w książce jego opis zrozumiałam nieco inaczej. Jak mi wpadnie w ręce to sprawdzę sobie ostatnie strony.

Wiadomo, że w książce poza samymi wydarzeniami było więcej odczuć i myśli Lisey. Nie same wspomnienia, ale to książka o wiadomo, że tam było głębiej. Dosadniej i dramatycznie, tak, jak to King lubi robić.

Sama historia dzieciństwa wstrząsająca, bardzo dobrze ukazana w filmie. I jak to u Kinga nie ma jednoznaczności do końca w tej historii. Ktoś pomyśli, że ojciec psychopata, a może jednak coś było? Coś więcej? 

Bardzo dobry serial, ale wiadomo książka jest świetna. Przy serialu ponoć pracował sam King, więc serial warty obejrzenia. Polecam ciągiem. 

Dodam, że sama Historia Lisey też może być odbierana jako pogodzenie się z historią, z rzeczywistością, jako wkroczenie na nową drogę. Jako odnalezienie swojej osobistej nagrody za wszystkie zagadki po drodze. 

Nie no świetna ekranizacja. Perełka wg mnie. Polecam!

Tu link do recenzji książki:

https://tako-rzecze-drewni-kocur.blogspot.com/2017/08/historia-lisey.html

Tyle lat we mnie siedzi tam historia!


Wielki Marsz

 

Wydawałoby się niepozorna książka, ale jednak jak czytałam to bolały stopy... ;)

Nie jestem jakąś wielką fanką Kinga - fajny był "Cmętarz zwieżąt" i "Historia Lisley". Chciałabym przeczytać jeszcze "Zielona mila" na pewno. 

"Wielki Marsz" wprowadza nas stopniowo w zasady Marszu, nic nie jest oczywiste od razu. Jeśli macie ochotę na taki survival książkę drogi i grozy bardziej od strony psychologicznej to dobrze trafiliście.

Niepozorna książka, niby opisuje tylko Wielki Marsz... Ale jak się ją przeczyta to ma się wrażenie, jakby to była dłuższa powieść niż 260 stron... A spojrzenie na świat już nie jest takie samo.

Zagłębiamy się w umysł głównego bohatera, ale nie tylko. Docinki, teksty, rozmowy, głośno wymawiane refleksje, pytania bez odpowiedzi... To wszystko składa się na marsz ku... wygranej?

Czytajcie Wielki Marsz - wg mnie to jedna z lepszych książek Stgephen'a King'a.


DK

Czas tajemnic

 

Jeśli lubicie obyczajowe seriale, gdzie odkrywają się tajemnice z każdym odcinkiem to "Czas tajemnic" jest dla was.

Zaczyna się niepozornie, ot spotkanie świąteczne, zjazd rodzinny... Ale z każdym odcinkiem robi się ciekawiej.

Ja oglądałam ciągiem odcinek po odcinku i tak polecam Wam oglądać. Klimat domku na odludziu, tajemnice, o których dowiadujemy się po latach... Decyzje, które na pewno zaważyły na przyszłości...

Nie mogę Wam zdradzić więcej, bo zepsuję Wam oglądanie.

Polecam!

Świąteczna burza

Jeśli szukacie fajnego miniserialu na zimowy dzień to jest idealny miniserial na Netflix.

Poznajemy kilka wątków i ja wciągnęłam się na maxa. Śledzi się je z zapartym tchem i złapałam się nawet na kibicowaniu niektórym.

Świetny wszechstronny serial - mamy tam różne problemy, wątki, naprawdę taki przystępny do obejrzenia nieco mix dramatów i historii.

Za rok pewnie do niego wrócę tak, jak do "Czas tajemnic", o którym napiszę za chwilę.

Polecam! 🎄
 

Głębia Challengera

 

Neal Shusterman to moje odkrycie 2023 roku, a o Głębi Challengera miałam napisać w weekend, ale czas tak zleciał...

Ta historia zostanie w Was na długo - gwarantuję to. Świetne pióro autora sprawia, że płynęłam przez tę powieść i nie chciałam się zatrzymać. Były momenty, gdy musiałam sobie zrobić przerwę - książka naprawdę skłania do wielu refleksji...

Potrzebowałam takiej książki, takiej właśnie historii... 

Historia Cadena zostanie we mnie na długo. Otworzyła mi oczy na wiele kwestii. 

Bardzo spodobał mi się sposób pokazania choroby psychicznej w takiej formie... Zazwyczaj nie czytam takiej literatury, ale tutaj wciągnęłam się całkowicie. 

Nie wiem, co mogę więcej powiedzieć o tej książce poza tym, że ją Wam polecam. Nie jest to lekka tematyka, ale jest świetnie napisana i pokazanie objawów, symptomów, tego jak myślał Cadem i jak postrzegał świat... Jak odbierał wychodzenie z "głębi"...

Naprawdę wartościowa literatura. Ponoć młodzieżowa, ale wg mnie warta uwagi przez osoby dorosłe. Nie wiem, czy taki 12latek by ogarnął temat książki.

Potrzebna książka. Polecam.

DK

Chodź ze mną


 Konrad Możdżeń

Kiedy zaczynałam tę książkę nie spodziewałam się, jak bardzo mnie pochłonie... Powoli jesteśmy wciągani w historię od wielu stron... A jednocześnie poznajemy pewien pamiętnik.

Rzadko czytam takie książki, ale od kiedy Motylowa pokazała mi książki pana Sablika zaczęłam patrzeć i znalazłam te książkę dawno temu na jakimś bazarku za grosze. Wydawca Vesper ma swój styl w doborze książek, które publikuje.

Wracając do "Chodź ze mną" można liczyć na ciarki na plecach, gdy sobie przypomnę teraz niektóre sceny... Gdyby się Netflix za to zabrał byłby super serial gorozy. Tego autorowi życzę!

A książka jest świetna, choć gruba to jednak ciężko się oderwać i zostawić bohaterów. Wciąga czytelnika bez reszty i nie ma czego żałować! Autor nie zostawia na nas suchej nitki, a po ostatniej stronie...

Nie zrobię Wam tego - nic nie mogę powiedzieć. Po prostu przeczytajcie te książę - to idealna lektura na jesień, a na październik szczególnie!

Zaraz będzie premiera kolejnej książki tego autora - mam nadzieję, że tak samo dobra!

Polecam i życzę udanej lektury!

DK

Firefly Lane

 

Rzadko oglądam jakieś obyczajowe seriale, a tym bardziej jakieś sezonówki, ale dla tego serialu zrobiłam wyjątek. Może wiele serial zawdzięcza sprawnie zrobionej migawce, zachęcającej do oglądania.

Na Netflix jest dostępna już całość serialu, więc z czystym sumienie polecam sobie odpalić jak macie czas w najbliższych dniach. Polecam tak, ponieważ serial wciąga do tego stopnia, że ja np. jak dodali osiem odcinków to wstawałam o ósmej i ze śniadaniem już zaczynałam serial i tak do ostatniego dostępnego.

Ci którzy mają serial przed sobą nieco zazdroszczę, że macie całość. Ale do sedna - serial zrobiony wg mnie bardzo dobrze. Dobre role, świetnie zagrane. Migawki z przeszłości przeplatane z teraźniejszością bardzo fajnie wkomponowane w serial.

Widać tu włożone serce, bo naprawdę są sceny i momenty, kiedy razem z bohaterkami podskakuje się z radości i płacze. Czuje się jakby się kawał życia z nimi przeżyło. A brakowało mi takiego serialu, który dosłownie wytnie mnie z rzeczywistości. Choć tematy bywają ciężkie, wydarzenia, ludzie sytuacje, przeszkody i problemy... Jak to w życiu bywają też momenty radości, szczęścia i powodzenia w planach.

Serial też włączyłam dla Katherine Heigl, którą kocham od czasów Rosswell. I nie zawiodłam się.

Polecam!

DK