Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slavicbook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slavicbook. Pokaż wszystkie posty

Wiła

 

W świąteczną przerwę sięgnęłam po dalszy ciąg Czarnego stawu i przepadłam!

Wiła podobała mi się zdecydowanie bardziej niż pierwsza część. Nie tylko za sprawą Pana Pulmana (też uwielbiam tego pisarza i kocham koty). Bohaterowie są już nieco dojrzalsi i pewniejsi siebie, a sprawa wciąga nas coraz bardziej w Krainę Twardowskiego...

Bardzo na plus jest, że Autor obok tematu znikających dzieci w lesie, porusza także tematy rodzinne, które są bliskie każdemu z nas. Książki są dedykowane młodzieży i moim zdaniem cenne jest wplątywanie ważnych aspektów dojrzewania, czy też z życia wziętych.

Historia ducha jest tutaj poprowadzona świetnie. Bardzo mi się podobała mimo, że jestem dorosłym czytelnikiem. Ale w sumie każdy z nas ma w sobie dziecko, które uwielbia przygody. Z zapartym tchem śledziłam co będzie dalej.

Minęło kilka dni od zakończenia książki, a ja nadal myślę o Panu Pullmanie. @robert_ziebinski pięknie wkomponował historię Kotka w książkę. I teraz przyznam, że ostatni rozdział płakałam. Na zmianę ze wzruszenia, ale i smutku. Koci przyjaciele są z nami całe nasze życie i są wieczni do póki mamy ich w Sercach. A Pullman jest wieczny podwójnie, bo na kartach tej świetnej książki 💓

@wydawnictwo_mieta zrobiło przepięknie tego kotka na brzegach stron 😻

Książkę można wciągnąć w jeden wieczór, ale ja sobie tak dobre piórko lubię dawkować. I czekam na kolejny tom!

Polecam!

Dziękuję Wydawnictwo Mięta za egzemplarz - stoi na półce z ulubionymi książkami.

Córki bogini Mokosz

 


Po Wilczej Dolinie długo szukałam Słowińskiej wioski, w której będę mogła troszkę pomieszkać... I trafiłam do Leszygrodu. Już dawno miałam pierwszy tom, ale okazało się, że to seria, więc cierpliwie czekałam na więcej i teraz już mogę wkroczyć... I Was także zachęcam.

Warto było czekać.

Kiedy nadszedł moment, że na urodziny dostałam dalsze tomy wyruszyłam w podróż do Leszygrodu. Wyczekiwałam tej przygody i udało się w tym roku wyruszyć bez obaw o brak dalszego ciągu. Na wstępie wspomnę, że kupowanie tomów na bieżąco to ponoć najlepsze wsparcie dla Autorów.

Pani Elwira poetycko wprowadziła mnie w ten ciemny tajemniczy las do małej chatki, a ja zupełnie nie spodziewająca się ogromu tej przygody dałam się wciągnąć, choć dawkowałam sobie jak mogłam. To od pewnego momentu już nie było siły, by mnie oderwać od książki.

Czytałam z zapartym tchem śledząc losy rodzeństwa i jestem ciekawa, co dalej, ale chwilka oddechu...

Poznajemy rodzinę mieszkająca w Leszygrodzie, gdzie nie jest łatwe, a utrzymanie się z własnej ziemi, jak wiemy, to ciężka praca. Śledzimy ich losy od narodzin najmłodszego dziecka...

Nie mogę Wam zaspoilerować, co się zadzieje w ich życiu ani jak poprowadzą Losy. Mogę tylko powiedzieć, że dostałam w końcu historię, gdzie są słowiańskie motywy na taką miarę na jaką mi ich brakowało!

Z zapartym tchem szczególnie śledzę losy najmłodszej. Ale w zasadzie to i braci i sióstr. I jestem strasznie ciekawa, jak to wszystko się potoczy, więc kończę tę recenzję, bo drugi tom mnie woła.

Świetnie mi się czyta i czuję, że odnalazłam słowiański świat, w którym czuje się jak w domu!

A niełatwo o to po Wilczej Dolinie, w której mieszka moje serce. Teraz część tego serca mieszka w Leszygrodzie. 

I dodam na zachętę, że poza tą są jeszcze trzy książki, więc prędko z tej wioski nie wybiegnę.


Szeptucha Trzy księżyce

 

Zacznę od tego, że trzecia część Trzy księżyce ma najpiękniejszą okładkę ze wszystkich. Ale też jest z wszystkich części, moim zdaniem, najlepszą częścią.

Pani Bianka Kunicka umie snuć opowieści i to widać już od pierwszego tomu. I powiem Wam, że czytając pierwsze zdania historii Nawojki nie spodziewała bym się w snach nawet, że ta opowieść się tak potoczy.

Że się tak świetnie rozwinie! Okładki sugerują powieść dla pań o miłości - nie wiem dlaczego, ale jakieś za delikatne te okładki. Ale z drugiej strony nie każdy tom wiedźmina zapowiada okładką, co można w środku spotkać. 

Więc powiem, że panowie śmiało mogą po serię Szeptucha sięgnąć i się nie zawieść. Mimo poetyckości tekstu polecam, bo myślę, że znajdą się fani naszej małej Wiedźmy Nawoi.

Nie wiem, jak opowiedzieć o tej części tak, żeby nie zaspoilerować potencjalnemu czytelnikowi kierunku, gdzie życie zaprowadziło Nawojkę, a jednocześnie upewniam, że to jest świetna powieść!

Czytać na pewno trzeba mając całość pod ręką. I dać się porwać i nie przestawać czytać aż do samego końca. Pisarka nam wynagradza wszystko w tej ostatniej części i cieszę się, że poznałam te historię przez przypadek właściwie. Zainteresowałam się jakiś czas temu książkami słowiańskimi i na Vinted kiedyś wpadło mi w oczy dwa tomy za grosze. Czytane, ale patrzę ładne okładki, pewnie lekka lektura to się odprężę...

I zostałam pochłonięta w opowieść, o jakiej nawet mi się nie śniło. Językiem bajarki wciągnięta od pierwszej strony pierwszego tomu aż do ostatniej ostatniego.

Trzy księżyce zaskakują jak już tylko pozytywnie. W moim odczuciu jakby autorka chciała to może te historię rozbudowywać w nieskończoność, ale z drugiej strony te trzy tomy dają to, czego potrzebowałam. I to, czego potrzebowałam Nawojka.

Pamiętajcie, że ta historia się mogła wydarzyć naprawdę. I kto wie? 

Czytajcie Szeptuchę, nie podsuwajcie jej babci, jeśli boi się demonów, może prędzej już mamie, która wiedźmina czytała i niestraszne jej rozterki nieco teologiczne, ale i filozoficzne lekko. A najlepiej dajcie później historię fance fantasy ze słowiańskimi motywami.

Historia Nawojki zostanie ze mną na pewno na długo!

I chciałoby się takich właśnie historii więcej...

Szeptucha Jestem twoim domem

Jestem twoim domem to drugi tom serii Szeptucha od Bianki Kunickiej. Niech Was nie zwiedzie delikatna okładka - poznajemy coraz więcej szczegółów rozpoczętego śledztwa oraz historii Michała z pierwszego tomu.

Bardzo mi się podoba, że kolejna część jest po prostu dalszym ciągiem, nie mamy tu przeskoków czasowych a sumiennie prowadzone dalej wątki. I nadal są wiersze.

Co do wierszy to dodam, co zauważyłam, że im dalsze tym są wg mnie lepsze. Te pierwsze w pierwszej części jakoś tak trudniej mi wchodziły, a im później tym jakoś lepiej grały. Tutaj też są i to jest bardzo fajny zabieg.

Ten tom także jest nieco mroczny ze względu na pewne wydarzenia, ale nie mogę Wam nic zaspoilerować. Na pewno trzeba czytać go, mając obok kolejny, bo historia wciąga jak w bagno. Jednocześnie ciekawiło mnie, co będzie dalej, a zarazem też nie chciałam, by się historia zbyt szybko skończyła. Nawojka lawiruje tutaj między dwiema historiami i dochodzi do bardzo ciekawych wniosków...

Nawojka jest bardzo dzielna i przyjemnie się wraz z nią śledzi przebieg wydarzeń. Jednocześnie jesteśmy świadkami tego, jak rośnie jej odwaga i nieustanna ciekawość świata. 

Drugi tom czyta się też dużo lepiej dzięki temu, że akapity są tam, gdzie powinny być. Mam nadzieję, że to kiedyś zostanie poprawione w pierwszym tomie, gdzie zdarzyło się jakieś niedopatrzenie.

Warto było jednak to przetrwać, by przeczytać drugą część, która Wam polecam jeszcze bardziej!

I sięgam po trzecią...
 

Szeptucha Na ołtarzu ciszy


Sięgnęłam po tytuł, bo widziałam, że już jest trzeci tom i czekała na półce dość długo. 

Przeziębienie sprzyja czytaniu nieskomplikowanych historii... Jednak historia o Nawojce nie jest wcale taka prosta. 

Strumień świadomości jakim momentami jest podana historia wymaga skupienia, ale też wciąga od pierwszej strony. Po kilku stronach jednak się przyzwyczaiłam do długich zdań i opisów. Autorka ma swój styl przedstawiania świata i prowadzenia czytelnika w swoją opowieść. 

Książka nie jest gruba, ale zawiera wiele treści. Choć może dialogi małej dziewczynki mogą być nieco na wyrost to biorę poprawkę na to, że mała ma swoje niezwykłe zdolności i ukryte talenty. Poznajemy historię o dziewczynce właściwie od jej niezwykłych narodzin. Po drodze poznajemy też Akaszę, jej nauczycielkę. 

Choć przyznaję, że tekstowi przydałoby się więcej akapitów to sama historia mi się bardzo podoba. Między wydarzeniami jest przemycone wiele dawnych naturalnych ziołowych sposobów na różne dolegliwości. Zastosowań ziół i roślin, a także sposobów w jakie Znachorki leczyły na wsiach.

Są wstawki o faktach historycznych, a jednocześnie też o demonach nie tylko słowiańskich. Przeplata się świat magicznych wierzeń z życiem zwykłych prostych ludzi. Nawojka leczy i odpędza różne dziwy.

Między rozdziałami są wiersze - bardzo ciekawy zabieg. Mi się bardzo spodobał taki sposób na jakby rozdzielenie etapów historii Nawojki. Odbieram tę książkę trochę jak taką baśń dla dorosłych, lubiących motywy słowiańskie.

Serię traktuję jako wstęp do literatury słowiańskiej, gdzie nie można brać wszystkiego dosłownie. Bo o tamtych czasach wiadomo, że możemy właściwie sobie tylko gdybać... Jest tutaj też leciutka fantastyka, która sprawia, że historia jest jeszcze bardziej urozmaicona.

Pierwszy tom to właściwie taki początek i polecam czytać, jak macie dalsze tomy pod ręką. Historia bardzo mnie wciągnęła i mam nadzieję, że drugi tom też mnie pochłonie.

Historia o Nawojce nie jest górnolotną literaturą, ale takiej właśnie lekkiej odskoczni szukałam. Bez wielowątkowości - takie książki też są potrzebne. A książka ma trochę niesłusznie dużo niepochlebnych opinii. Ja bawiłam się bardzo dobrze i sięgam po kolejną część.

A książkę widziałam kiedyś na liście u @slavicbook 🌞

Bezkost

Chcielibyście mieć za sąsiadkę zmorę? A może piętro niżej strzyga swoje gniazdko całkiem gustownie urządza? A może chcecie mieć takiego mruczącego bezkosta?

Witajcie w świecie, gdzie działa Wydział Kontroli Demonów, a na ulicy można spotkać dosłownie każdego. Gdzie każdy, kto zginie, a jego dusza nie może zaznać spokoju... Może stać się twoim sąsiadem. 

Joanna Kanicka napisała powieść o niezwykłym mieście, gdzie Sylwester z WKD ma niemało zajęć z demonami. A wszystko się zaczyna niewinnie od anonimowego wezwania do znalezionego ciała...

Autorka ma bardzo dobre pióro. Ciężko mi było książkę odłożyć dlatego, korzystając z urlopu zarywałam noce, aby czytać dalej. Polecam zacząć w piątek wieczorem i pewnie do niedzieli wieczór dacie radę... A warto! Nie znam innych książek autorki, ale Bezkost jest naprawdę dobrze napisaną książka.

Sprawa kryminalna i demony - w tym słowiańskie, różnorodność bohaterów - nikt nie jest tutaj czarno-biały, a do tego nieodkładalny styl pisarki - to jest przepis na idealną lekturę na weekend. Przy okazji okłada wpada w oko. Czytajcie Bezkosta! 

 

Szczodre Gody w Plęsawicach

 

Książka wydana jest obłędnie, nie wiem czy mam drugą tak ładnie wydana obyczajowe. Raczej nie. 

Poznajemy Asię, która wraca w rodzinne strony. I tutaj powiem, że czytając jej powrót mogłam także sama w siebie zajrzeć w swoje bolączki. Asia ma różne odczucia nie tylko jeśli chodzi o dom rodzinny, ale i spotkanie klasowe. Kto z nas nie ma jakiś wspomnień z liceum czy podstawówki? Pod tym względem książka jest wielowymiarowa. Trochę cofalam się w czasie przypominając sobie swoje szkolne perypetie. Ale też i zwracają uwagę na pewne sytuacje rodzinne, które też niekoniecznie mi się podobają w obecnym kształcie. 

Przyjemnie mi się bardzo czytało o spotkaniu, zakupach, kupowanie sobie książek na prezent - świetny pomysł. Może wykorzystam za rok z Drugą Połowa. Rodzinnie poza sobą niestety właśnie nie mamy komu kupować książek. 

Na drodze w rodzinnym mieście Asi staje jej crush z czasów szkolnych. Bardzo mi się podobało, że nie było to takie na pierwszym planie, a wplecione w wydarzenia wokół świat, spotkań rodzinnych czy zakupów. Podobało mi się pokazanie przesilenia obchodzonego przed Wigilia, bo jak wiemy jest ono wcześniej niż 24 grudnia. Nie jestem znawca książek obyczajowych, ale podobało mi się, że wątek romantyczny, że tak nazwę nie jest takim totalnie dominującym. Takie książki mogę czytać.

Co się wydarzyło po Świętach? Nie opowiem Wam. Mogę tylko powiedzieć o swoich odczuciach. Ale to jest subiektywne, bo każdy podejdzie do tej książki inaczej i inaczej odbierze decyzje i zachowania bohaterki. Ja od siebie napiszę, że jak dla mnie zakończenie jest dobre. Czytało mi się dobrze i po ostatniej stronie kamień spadł mi z serca. Bo ostatnie strony się bałam, jak to się potoczy. Uffff. Polecam! 

Jaga

 

Niech Was nie zmyli kwiecista okładka z makami... Wbrew pozorom nie wiecie na co się decydujecie sięgając po tę książkę. Podobnie jak Jarogniewa, która wprowadza się do chatki swojej babci, by być szeptuchą w małej wiosce...

Tutaj należy wspomnieć, że Jaga jest teoretycznie piątym tomem serii Kwiatu Paproci - bardzo fajnej serii trzeba dodać. Katarzyna Berenika Miszczuk genialnie wg mnie połączyła tutaj słowiańskość i współczesny w miarę świat...

Macie ochotę wyprowadzić się na troszkę do chatki w lesie? Spotkać bogów spacerujących wśród ludzi? Zmierzyć się razem z Jarogniewą, która od razu została przez miszkańców okrzyknięta "Babą Jagą"? Tutaj należy wspomnieć, że kiedyś "baba" oznaczała bardzo mądrą kobietę. Ale nasza Jarogniewa nie czuje się zbyt pewną siebie szeptuchą. 


Jarogniewa opowiada nam swoją historię i dzięki temu razem z nią możemy poznać jej początki... Gdzie Swarożyc niczym Kot z Cheshire pojawia się i znika, by naszą zagubioną na ścieżkach Bielin Jagę niczym Alicję w Krainie Czarów nakierowując na sobie znane ścieżki...

Nie zdradzę Wam, dokąd to wszystko zaprowadzi Jarogniewę. Musicie sami przeczytać co z Mszczujem, demonami i bogami, których spotyka na swojej ścieżce... I jak zaczyna się jej kariera jako szeptuchy w Bielinach... Będzie się działo, obiecuję Wam. Od pewnego momentu już czytałam i nie mogłam odłożyć książki. A to jest znak świetnej lektury.

Ja się bawiłam świetnie i sięgnę niebawem po pierwszy tom tej świetnej serii. Polecam Wam "Jagę" nawet jeśli nie znacie innych tomów cyklu "Kwiatu Paproci". Mi się bardzo podobało. 

Po prostu dzięki "Jadze" zakochałam się w tej serii i marzy mi się twarda oprawa...

Polecam! 

Za książkę dziękuję Wydawnictwo Mięta 🍃

DK

Kuszenie

 

Za mną właśnie pierwsza w moim życiu książka autorki Katarzyna Berenika-Miszczuk od Wydawnictwo Mięta! 🍎

Od pierwszych stron pochłonęła mnie historia do reszty. Poznajemy Ewę, która postanawia rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady! No, ale nie jest to tak prosto jakby się wydawało... Zakup pensjonatu i nowy biznes to jest coś, czego Ewa jeszcze nie robiła. 

Jednak w tym wszystkim pojawia się wiele osób, które albo chcą ją odwieść od tego pomysłu albo nakłonić... Do tego wszystkiego ścieżkę przebiega czarny kot...

I nie tylko.

Napiszę Wam szczerze, że dawno się tak dobrze nie bawiłam! Historia bardzo przyjemnie mnie prowadziła aż do ostatnich stron i nie potrafiłam się oderwać. Nie spodziewałam się po tak niepozornie pięknie wydanej książki tak szalonej przygody! Takiego wachlarza rozmaitości poprzez słowiańskości po mitologię japońską!

A na temat Adama powiem tylko, że już go uwielbiam i mam nadzieję, że będzie obecny przez całą serię. Bowiem autorka ostatnio zdradziła, że za rok pojawi się dalszy ciąg i ja ją trzymam za słowo!

A Wam polecam nabyć "Kuszenie" i skusić się na jego lekturę! Powieść idealna na lato i na jesień i myślę, że w zimie też przyjemnie się będzie czytała... Na pewno do niej wrócę przed drugim tomem! 

Ufff co to była za akcja...

Czuję się skuszona na więcej książek od pani pisarki! 😍

Od siebie dodam, że kociary nie będą zawiedzone. Książkary też nie, bo widać, że autorka ma doświadczenie i nie jedną książkę napisała. To się czuje w tym, jak porywa nas w swoją opowieść... A ja chcę takich opowieści więcej.

Wkrótce napiszę o "Jadze".