„Galaktyka iX39” – Kacper Mystkowski

Nie każda książka zaczyna się od wielkiego wydawnictwa, redaktora i zespołu ludzi, którzy prowadzą autora przez kolejne etapy pracy. Czasem zaczyna się po prostu od pomysłu, potrzeby opowiedzenia własnej historii i decyzji, żeby doprowadzić ją do końca.


„Galaktyka iX39” Kacpra Mystkowskiego jest właśnie takim przykładem samodzielnej pracy nad książką. Samo napisanie powieści, a następnie doprowadzenie jej do wydania wymaga czasu, konsekwencji i przede wszystkim determinacji. Szczególnie w przypadku autora debiutującego jest to przedsięwzięcie, które wymaga zmierzenia się z wieloma rzeczami jednocześnie – od stworzenia samej historii, przez pracę nad tekstem, aż po decyzję, by ostatecznie pokazać ją czytelnikom.

W przypadku tej książki właśnie ten aspekt zwrócił moją szczególną uwagę. „Galaktyka iX39” jest przede wszystkim świadectwem tego, że jej autor miał potrzebę stworzenia własnego świata i konsekwentnie doprowadził swój projekt do końca. A to samo w sobie jest osiągnięciem, którego nie warto pomijać.

Debiut literacki jest zawsze początkiem drogi. Każdy kolejny tekst daje autorowi możliwość rozwijania warsztatu, eksperymentowania z formą i coraz dokładniejszego przekładania własnych pomysłów na język literatury. Dlatego „Galaktykę iX39” traktuję przede wszystkim jako zapis tego pierwszego kroku – samodzielnej próby stworzenia i wydania własnej książki.

Najbardziej doceniam w tym projekcie właśnie konsekwencję autora. Od pomysłu do gotowej książki prowadzi długa droga, a decyzja, by mimo wszystkich trudności tę drogę przejść, wymaga samozaparcia.

„Galaktyka iX39” jest więc książką, przy której warto pamiętać również o człowieku stojącym za jej powstaniem. O autorze, który miał własny pomysł, usiadł do jego realizacji i doprowadził go aż do momentu, w którym książka mogła trafić w ręce czytelników.

A każdy debiut jest przecież przede wszystkim początkiem.


Na koniec zachęta samego autora:
Gdy piszę na temat jakiegoś dzieła, to zawsze skupiam się najbardziej na emocjach. Fakty, informacje, dialogi, opisy, akcja robią swoje, ale bardzo ważne jest to co odczuwamy, oglądając coś albo czytając. Moja książka niesie za sobą pewną normalność. Zdarzenia mają charakter zrównoważony i fabuła spójnie przechodzi od jednego punktu do kolejnego. Całość skupia się na opisie unierwsum, w którym się znajduję i z każdą kolejną stroną oglądamy ten dziwny nowy świat. "Galaktyka iX39" to proste dzieło. To krótka opowieść o ludziach, którzy wchodzą w dorosłość. To nie jest kolejny tytuł na temat kosmitów i niezidentyfikowanych obiektów latających. To historia w pogranicza obyczajowego science fiction, gdzie nawet ludzie nie interesujący się tym tematem, będą mogli odnaleźć coś dla siebie. W książce nie ma zabijania, przekleństw czy zła. Jest czysta fabuła, w której uczestniczymy jako niewidzialny widz.
Dlatego jeśli zainteresowało Cię w to jakiś sposób, to proszę kup moje dzieło i zobacz, że nie jest takie złe. Ci co przeczytali, mówią dobre rzeczy. Niech to się rozniesie przynajmniej odrobine...

Dziękuję za egzemplarz do rrecenzji!

Jesteś bezpieczny

 

Autorka w kolejnej odsłonie "Mogiłki" porusza kolejne ciężkie tematy, ale potrzebne. Każdy, kto zna środowisko LGBTQ wie, że różne historie się dzieją... Książka jest zdecydowanie dla dorosłych czytelników. Cała seria jest dla osób, które poradzą sobie z klimatem.

Podziwiam odwagę za poruszanie wątków w książkach, a do tego podziwiam sposób pisania. Widać, że Pisarka kocha swoich bohaterów i mimo, że spotyka ich wiele to otacza ich troską, wrażliwością i daje wiele dobra. Bardzo dużo tutaj jest delikatności i dosłownie czułam się bezpiecznie, czytając tę książkę. Wierzyłam, że będzie dobrze. 

Trzeci tom zauważam też, że jest wydany ładniej - między rozdziałami poza świetnymi zdjęciami, jak w poprzednim jest inna oprawa graficzna. Bardzo ładna. Rozwija też wygląd książek w serii - bardzo na plus.

Wracając - tutaj pojawiają się nowi bohaterowie, więc uniwersum "Mogiłki" rozrasta się! Poznajemy dwie kolejne pary. W poprzednim tomie też były dwie nowe. Ale ja nie będę Wam spoilerować - samo sięgnijcie po książki i poznajcie te historie.

Mam nadzieję, że takie miejsce na ziemi jakie jest w Mglicy istnieje gdzieś naprawdę... ❤️ 

Książki nasunęły mi też na myśl klimat filmów Almodovar'a. Więc jak ktoś oglądał to wie, czego można się spodziewać. Bez cenzury. Ale z wyczuciem. 

Polecam! 🏳️‍🌈❤️

Ostatni dom

 

Ostatni dom Agata Kasiak (książka że stosiku wstydu) 

Drugi tom pochłonął mnie jeszcze bardziej niż pierwszy! Zdecydowanie widać, że autorka przeszła na wyższy hmmm level i poznajemy dalsze losy chłopaków z "Mogiłki".

Na początek zwrócę uwagę, że tu okładka bardziej mi się podoba i mam nadzieję, że kiedyś może pierwszy tom też będzie miał ładniejszą. Podziały rozdziałów zdjęciami w negatywie - świetny pomysł! 

Autorka w tej książce poza wątkiem kryminalnym ( uwielbiam takie, choć wiecie jak to jest - czytać i oglądać fajnie, ale osobiście brać udział by się bało... ) jest też wątek dla rodziców - problemów nastolatków. Bardzo pozytywne zaskoczenie, że pojawia się tak ważny wątek. Ogromny plus.

Pisarka świetnie pisze, po Mogiłce czułam się jakbym "wróciła do domu".

Same tematy i sprawa poruszone w książce są dość ciężkie, więc naprawdę dla ludzi o silnych nerwach. Zdecydowanie jest to lektura dla dorosłych czytelników.

Czyta się błyskawicznie, mnie wciągnęła od pierwszej strony i mimo dość ciężkiego wątku kryminalnego i nie tylko - momentami czytałam tak długo, jak pozwalały mi oczy.

Książka jest dość długa i ma tak bardzo dużo treści w sobie, że po lekturze miałam wrażenie jakbym kawał życia przeżyła. Nie wiem jak to określić takie uczucie...

Wiecie, książka ma stron 500 a czujecie jakbyście przeczytali trzy razy tyle... 

Sięgam, więc po trzeci tom, a Wam polecam :)

Mogiłka

 

Agata Kasiak Mogiłka (książka że stosiku hańby)

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale w wydaniu obyczajowokryminalnym pierwsze. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona! Nie ukrywam, że do lektury zmotywowała mnie trzecia część, która niedawno wyszła.

Książka wciąga od pierwszych stron. Z jednej strony chciałam się delektować, a z drugiej spać nie mogłam, bo chciałabym czytać dalej... 

Autorka pisze cudownie. Pamiętam, jak kiedyś się zachwycałam w czasach nastoletnich piórem J. L. Wiśniewskiego... Ale teraz już jako dorosła odkrywam, że kobieta też potrafi pięknie napisać o emocjach. Agata Kasiak jest pierwszą autorką obyczajowej polskiej książki, która mnie tym ujęła. 

Historia chłopaków nie jest łatwa, ale jednocześnie jest opisana z taką czułością i wrażliwością, że jestem w połowie książki, bo czytam ją od nowa... Żeby przeżyć to jeszcze raz.

Pisarka prowadzi Czytelnika tak przez opowieść, że chciałabym, aby książka była dłuższa tak ze trzy razy...

Tematy niełatwe, może nie dla każdego, podziwiam odwagę poruszenia takich historii w książce i uważam, że potrzeba takich książek na rynku czytelniczym więcej. Na szczęście pani Agata napisała jeszcze dwie, a ponoć czwarta się pisze...

Polecam z całego Serca i uciekam czytać raz jeszcze 💓

20:32

 

No to Pan Marcin Mortka zaskoczył nas nie na żarty. I choć sam przyznaje, że to nie jego klimaty i ciężko mu się pisało tę książkę, to uważam, że efekt finalny jest piorunujący. Z resztą Miasteczko Nonestead również uważam za świetną powieść. Tak więc nie tylko fantastyka z humorem, ale również poważne tematy w zupełnie innym stylu są dziełem spod pióra świetnego pisarza. 

Choć niewiele mogę tu zdradzić, wręcz nic jeśli mam wam nie popsuć całej zabawy to powiem jedno. Książka wciąga, i daje ten realistyczny feel, że czujemy empatię do bohaterów, że zdarzenia mogą się naprawdę wydarzyć. Postacie nie są przerysowane, mają głębię i sprawiają wrażenie jakbyśmy ich znali.

Historia jest gęsta, trzymająca w napięciu i pełna grozy. A zakończenie? Mnie rozłożyło na łopatki. Lepiej nie dało się tego skończyć. Tu małą sugestia dla Pana Marcina. To można pociągnąć dalej. I mam wrażenie, że jest to materiał na epicką powieść gdzie 20:45 byłaby swoistym prologiem do tego co będzie się działo dalej. Zostawiłabym za to styl i klimat, który już mamy. 

Nie sugeruję, że Kociołek czy Morza Wszeteczne są złe. Są skrajnie inne i choć sam pisarz źle się czuje w takich klimatach to mam wrażenie, że w bólach powstają największe dzieła. Poprzez pisarską mękę może Pan wykuć coś wspaniałego. 

Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Oby nastąpił. 

Marcin Mortka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo SQN Imaginatio 📖 Fantastyka 📚

Impostorium


 Marek Zychla Wydawnictwo Mięta za książkę dziękuję Agu Czajkowska 

Zacznę od tego, że ta okładka podoba mi się jeszcze bardziej niż pierwszego tomu. Piękne wydanie, malowane brzegi i twarda okładka. 

To wszystko skrywa niepozorna historię, jakiej się nie spodziewałam sięgając po tą dylogię! 

Nigdy nie spojrzycie na Wilkołaki tak samo, nigdy nie spojrzycie już na Zombie tak samo.

Marek Zychla stworzył świat o jakim nawet nie próbowało się nikomu śnić. Tu jest groza, tu jest sztuczna inteligencja, tu jest dystopia i postapo, eksperymenty, walka, a jednocześnie wiele wiele zależności i... Po prostu jak wkroczysz w ten świat to już tam zostajesz aż do ostatniej strony. Noce zarywałam, a w pracy byłam myślami z bohaterami. 

Bo tutaj się nic nie da przewidzieć! Taki Pisarz to skarb! Dajcie mu tylko pisać i tworzyć, a naprawdę kolejny raz będziemy zbierać szczęki z podłogi...

Przeżyjecie tutaj wszystko od wzruszenia - piękny w obu tomach zabieg z listami, poprzez szok i niedowierzanie, co i jak się może potoczyć...

Autor po prostu nie wiem skąd ma pomysły, ale niech nie przestaje stamtąd ich wyciągać, na Kule!

I dlaczego jak patrzę na okładkę to widzę Twórcy kontury? ;)

Czytajcie Inspektorium i Impostorium - dajcie się porwać tej przygodzie!

I na gwiazdki też już nie spojrzycie tak samo...

Ani na Księżyc.

Dziękuję za możliwość poznania tak niezwykłych, skłaniających do refleksji książek! 

Nikt nie pytał, każdy potrzebował! Totalne 10/10.

Czerwone piwo królowej

 

Alicja Czarnecka Suls Wydawnictwo Mięta 

Dawno mnie tak nie wciągnęła tak wielowątkowa i wielowarstwowa historia! 

Książkę czyta się rewelacyjnie dzięki niedługim rozdziałom, a do tego nie gubiłam się mimo przeskoków między bohaterami i czasami.

Poznajemy rodzinną tajemnicę, która łączy mieszkającego w Londynie Michała oraz Walerię z Chmielnika...

Autorka tak nas wprowadza w powieść, że Czytelnik niczym detektyw szuka po nitce do kłębka o co w tym wszystkim chodzi...

I jednocześnie nie mogłam przestać czytać, bo musiałam dowiedzieć się, jak to wszystko się rozwiąże! Książka wzbudza naprawdę wiele emocji, aż Czytelnik kibicuje bohaterom i złości się na okoliczności...

Nie mogę zdradzić zbyt wiele, bo to jest tak wielowątkowa książka, że zepsułabym Wam zabawę w rozwiązywaniu zagadki.

Pisarka opowiada historię tak świetnie, że czułam się jakbym słuchała jej przy kominku nad kubkiem kakao... Jesteśmy prowadzeni przez nią tak, jakby była prawdziwa, a nie o fikcyjnych bohaterach...

Świetny materiał na jakiś serial. Poważnie mówię.

Jest to debiut obyczajowy, ale mi się bardzo podobało. Jak dla mnie totalne 8/10 🍺

PS. Na końcu książki jest mała niespodzianka, ale musicie odkryć ją sami.

Utracona miłość

 

Wydawnictwo Mięta Magdalena Krauze 

Nie mogłam spać, więc sięgnęłam po kolejną książkę że stosiku obyczajowek Wydawnictwa Mięta. Tym razem padło na "Utracona miłość".

Książka wciąga od pierwszych stron, widać, że Autorka ma już doświadczenie w powieściach.

Poznajemy historię Majki i Michała. Bardzo mi się spodobał zabieg, gdzie poznajemy najpierw ich przeszłości, a później wracamy do czasów obecnych. 

Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Taka idealna na letni poranek lub wieczór historia o drugich szansach i utraconych nadziejach... Czy uda się na nowo ułożyć życie? Czy wszystko pójdzie po myśli Mai? 

Książka jest nieco przewidywalna, ale polecam na gorszy czas, bo czasami zwyczajnie człowiek chce przeczytać coś lekkiego z nadzieją na dobre zakończenie.

Nic mi się tutaj nie dłużyło, widać, że Pisarka nie pierwsza historię tworzy i książka jest doskonale ułożona oraz zaplanowana od początku do końca.

Polecam i mam nadzieję, że trafię jeszcze na inne historie Autorki.

Prosta, nieskomplikowana historia dla niewymagających - takie 6/10.

Rozdarte niebo

 

Robert Zawada Wydawnictwo Mięta 

Książkę przeczytałam błyskawicznie. To jest na plus, bo Autor potrafi wciągnąć w historię od pierwszego zdania. Upał sprzyjał, więc cały dzień spędziłam w kuchni przy wiatraku i książce. 

Widać, że Pisarz ma wprawę i nie dłużyło mi się w żadnym momencie. Jest to ogromny plus przy książce z taką mnogością wątków.

Książka jest pisana z perspektywy Ravena, pilota, oraz mamy dwie linie czasowe - wtedy i teraz. Bardzo lubię takie zabiegi w książkach. 

Książka niepozorna, ale zmieściła ogrom przypadków jakie spotkały naszego bohatera - i tutaj mam wrażenie, że można było bardziej rozwinąć niektóre wątki, ale wtedy wyszłaby trylogia, a nie powieść. Ale to też byłoby ciekawe, jakby dać tutaj więcej tła psychologicznego kobiet, które stawały na drodze Ravena. 

Dobra książka, jak chcecie spędzić wieczór z lekką lekturą, która szybko się czyta mimo ciężkich tematów poruszanych. Taki paradoks, że jest tu zdrada, zazdrość, a jednocześnie przepłynęłam przez powieść w jeden wieczór.

Polecam, jeśli lubicie takie książki. Ja osobiście nie obraziłabym się za większe rozwinięcie rozterek, wątku żony, wątku osobistego życia tej drugiej strony. Ponieważ układanie sobie na nowo życia z kimś nowym, mając już życie z kimś innym zasługuje na nieco więcej szczegółów. Ale to tylko takie moje zamiłowanie do cegiełek i wgłębiania się bardziej w psychologię postaci. Domyślam się, że narrator pierwszoosobowy nieco to utrudniał. Ale ciekawa jestem co Autor jeszcze napisze, bo to był debiut obyczajowy. Jak na pierwszy raz to dobra książka i widać, że wszystko jest przemyślane.

Lekka na wakacje. 

Takie 6/10 jeśli chodzi o skomplikowanie samej książki 

Tam gdzie jesteś


Czytałam już Tomasza Betchera trzy książki, więc oczywiste było sięgnięcie z paczuszki do recenzji właśnie po "Tam gdzie jesteś". Lubię sobie obyczajówką zrobić przerwę od fantasy czy grozy...

Choć czasami właśnie jak czyta się obyczajową historię, człowiek ma wrażenie, że w czyjejś historii - opartej na faktach czy też nie - a która mogła wydarzyć się naprawdę te ona elementy występują.

Poznajemy historię Adama i Anny. Adam jest bezdomny od bardzo długiego czasu i trafia na taki opuszczony domek, że jego los splata się z losem córki właściciela...

W życiu Anny właśnie jest też ta groza, mimo że nie jest ona biedna i ma dobrą pracę. Adam ma swoje demony, które go prześladują... A magia się dzieje za sprawą nici, którą połączyła ich ścieżki...

Książkę czyta się błyskawicznie i widać, że Autor ma wprawę do wciągania Czytelnika bez reszty w fabułę. Nie znalazłam momentu, gdzie by mi się dłużyło. Temat schronisk, bezdomności, a także przemocy psychicznej wydaje się nie być wyzwaniem dla Pisarza. Po "Ogniach lotnych" teraz mam dylemat, która książka mi się bardziej podoba.

Mam wrażenie, że przeczytałam kawał ogromnie grubej książki, ale fizycznie ma ona 287 stron.
Czy szczęśliwe zakończenia są możliwe? Musicie się przekonać sami, czytając książkę o tych dwóch poturbowanych duszach...

Póki co stawiam na tej samej półce, co "Ognie lotne". I czekam na więcej!

Stalowe skrzydła

 

Wydawnictwo Mięta Angelika Grajek 

Na początek powiem, że to moja pierwsza styczność z twórczością Autorki, a historia pochłonęła mnie od pierwszej strony.

Poznajemy smutną historię, w moim odczuciu jest w gotyckim klimacie - suknie, brak technologii w domostwie, fantastyczne istoty są uznawane za zlo. Ludzie się ich boją, a to czego się boją to niszczą...

Nasza bohaterka dorasta w ciężkich warunkach, choć w domu jest służba i kucharka... Ma nawet guwernantkę. Jednak otoczenie spowija mrok oraz nietypowy więzień w stajni...

Kiedy usłyszałam, że to fantastyka z centaurem ucieszyłam się, ale nie wiedziałam czego się spodziewać. Bardzo podoba mi się klimat jaki w tej książce stworzyła Pisarka. Razem z bohaterami szukam tej iskry nadziei, towarzysząc im w niełatwej wędrówce...

Przy dobrej książce jest tak, że chcesz czytać i nie chcesz, by ta historia za szybko się skończyła... A tutaj jeszcze czekam na ciąg dalszy, więc tym bardziej cieszy mnie, że będę jeszcze towarzyszyła bohaterom.

Bardzo podoba mi się Centaur i choć ich historia jest smutna to wierzę, że dalszy ciąg jak i kolejna książka z tego świata ukoją moje Serce. Że z mgieł wynurzy się ta iskra, która da im nadzieję na szczęśliwe zakończenie... Na wolność?

Potrzebowałam takiej mrocznej fantastyki, gdzie nie ma kolorowych motyli, a bohaterowie nie mają łatwo...

Naprawdę pięknie się ta historia zaczyna i potrzebuję ciągu dalszego na wczoraj.

Dodać muszę, że jest piękne wydanie z tą szara okładka. Brak malowanych brzegów jest tutaj ogromnym plusem. Ciekawa jestem kolejnych okładek.

No i historii... Pięknej, mrocznej... No i Centaury. A także wiele skrytych tajemnic... Kocham. 🩶

Zakon

 

Paulinę Hendel uwielbiam od czasów serii o Żniwiarzu. Nie wiem, czy mogę być obiektywna, ale każdą książkę pani Pauliny polecam w ciemno!

Z wielką chęcią wróciłam do serii fantasy, gdzie naczelnik Sztorm ma kolejne śledztwo do rozwiązania. Połączenie kryminału z fantasy bardzo dobrze autorce wychodzi i mam nadzieję, że kolejna część się pisze!

Drugi tom trzyma poziom pierwszego. Dowiadujemy się więcej o bohaterach i ich przeszłości. Sama zagadka jest dość brutalna... Autorka nie boi się nam serwować dosadne opisy. Ale mi to nie przeszkadza. 

Książka jest grubiutka, ale tak wciąga, że nie czuć tego w trakcie czytania. No chyba, że trzyma się ją w dłoniach nad głową, ale jak książka wciąga to Czytelnik czyta w różnych dziwnych pozycjach, aby dotrwać do końca! Uwaga: można zarwać noc!

Dodam, że okładka jest piękna! Nie wiem, która jest piękniejsza pierwszego tomu czy drugiego. Ciężko mi wybrać!

@wydawnictwo_mieta ma pod swoimi skrzydłami genialna Pisarkę i mam nadzieję, że napisze dla nas jeszcze nie jedną przygodę w tym niesamowitym świecie, jaki stworzyła.

Muszę dodać, że jestem pełna podziwu dla Pisarki, bo naprawdę taka Artystka to skarb na rynku książki. I każdą w ciemno przeczytam, bo wiem, że to nie będzie stracony czas. Czytajcie Zakon! :) 

Nie zawiedziecie się na pewno!

Ostatnie tchnienie

 

Karolina Ligocka - pisarka Wydawnictwo Mięta dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji 💚 

Jak tylko zaczęłam czytać trzeci tom, po przypomnieniu sobie drugiego dość mrocznego, przepadałam! Czyta się lekko od pierwszej strony wciąga i akcja leci na łeb, na szyję...

Po mocnym początku powiem, że oceniam tę serię na 16+, bo tu dość dosadnie się dzieje... Ale mi się podobało, ponieważ ciężkie klimaty mam za sobą, czytając grozę. Jeśli ktoś jest wrażliwy na brutalne sceny to uprzedzam.

Narida stara sobie ułożyć życie po ostatnich wydarzeniach - nie mogę Wam zaspoilerować, ale opowiem tak podsumując. Czy Narida odnajdzie swoje miejsce we Wszechświecie? Czy ocali przyjaciela? Czy uda się pokonać nowego wroga? Na to wszystko odpowie Wam ta ostatnia część...

Poznaliśmy sobie w pierwszym tomie (będącym debiutem) Naridę wygnaną z Nieba. Zaczęło się to wszystko niewinnie po to, by w drugim tomie nieco czytelnika przeczołgać w elfickim zapachu lasu... A w trzecim poznajemy kolejna warstwę świata, z jakim przyszło się mierzyć młodej Anielicy.

Drugi tom był duszny, mroczny i ciężki przy pierwszym świeżym powiewie, ale w trzecim Pisarka daje z siebie już totalnie wszystko i mi się ten tom najbardziej podoba! Co tutaj się dzieje to łeb urywa i ja nie mogę nic powiedzieć więcej, bo Wam zdradzę... A to trzeba przeżyć, poczuć, zarwać noc!

Biorąc pod uwagę całą historię Naridy - podtrzymuję, że jakiś Netflix powinien się zainteresować i zrobić nam epicki serial!

Po ostatniej stronie trzeciej części i ostatniej wiem, że będzie mi tęskno do tego świata. Ale historia musi toczyć się tak, by Autorka stworzyła nam teraz kolejną wciągająca historię...

Ja wiem, my Czytelnicy przeczytamy to w trzy dni i na wczoraj musimy mieć ciąg dalszy... ;)

Kto zabije Georgię Morgan?

 

@humanistycznybelkot Wydawnictwo Mięta 

Czy to nie młody Watson i Sherlock? ;D

Znam Aleksandrę Maciejowską z poprzedniej książki, która była całkiem niezłą młodzieżówka, choć autorka miała kaca pisarskiego napisała nam trzecią powieść! Na wstępie powiem, że tą książką trafiła na listę moich autorek w ciemno! 😸

Tutaj jednak widzę, że autorka poszła jeszcze dalej i wcieliła się w rolę asystenta Detektywa! Poznajemy bowiem historię z perspektywy Patricka Younga. 

Od samego początku coś bałam się, jak autorka wprowadzi mnie w maliny i naprawdę bardzo powoli i sukcesywnie jesteśmy wciągani w historię...

Patrick ma chronić Georgię, ale wokół dzieją się też i inne dziwne rzeczy... Dziwny sąsiad... Listy... Ksiądz... A sama Georgia nie daje się pilnować tylko się wymyka...

Razem z Patrickiem i Finlayem odkrywamy z każdym rozdziałem coraz więcej. Wszystko się dzieje w zamkniętym gronie, więc naprawdę nie mogłam oderwać się od książki, a jednocześnie sama próbowałam prowadzić śledztwo i znaleźć winnego!

I nie udało mi się, choć uwielbiam serię o Sherlocku Holmesie to autorka jest przebiegła i nie wpadłam na rozwiązanie...

Nie mogę Wam zdradzić nic więcej. Dodam, że książka jest napisana lekko, świetnie się ją czyta nawet po cięższym dniu. Taka lektura to czysty relax. Ja sobie dawkowalam, bo jednocześnie chciałam wiedzieć co dalej, a z drugiej strony lata 20 to bardzo fajny klimat...

No to ja czekam na czwartą książkę! 😸

Siewcy Koszmarów

 

Martyna Raduchowska

Czy można odróżnić jawę od snu? Czy na pewno wszystko się udało? Czy na pewno wszystko się kończy? A może się zaczyna?

Czwarty tom przygód Idy Brzezińskiej jest wg mnie najpiękniejszy! I widzę tutaj jak wielką drogę przeszła pisarka razem z Idą - obie rozwinęły skrzydła i mają więcej doświadczenia...

Książka jest smutna, ale przecież cała seria o Idzie na taki swój niepowtarzalny klimat. Jest też najpiękniej wydana seria w Wydawnictwie Mięta. 

W czwartym tomie jest więcej poetyckości i dla mnie to jest ogromny plus. Poznajemy historię, których nie znaliśmy wcześniej. Jedyne co, to trzeba znać opowiadania z poprzednich tomów, więc jak ktoś ma stare wydanie to polecam zaopatrzyć się w te piękne perełki. 

Przyznam, że miałam stare wydanie na półce, ale dzięki akcji recenzenckiej Wydawnictwa Mięta poznałam tę historię wcześniej - i to jest wg mnie perełka w polskiej fantastyce. Nie znalazłam takiego klimatu w innych seriach.

Seria Martyny Raduchowskiej jest wyjątkowa i bliska mojemu Sercu. Towarzyszyła mi w ciężkim okresie i podnosiła na duchu. I podobnie jak ten tom - daje nadzieję.

Bo wszystko będzie dobrze, prawda?

Czekam na cześć piątą. A cała seria dla mnie jest wyjątkowa i warta przeczytania. Ma honorowe miejsce na mojej półce.

Czytajcie Idę, bo to naprawdę piękna historia od zagubionej dziewczyny po walcząca kobietę.

1000/10 🩵🩵🩵

Kłamstwo

To jest świetny thriller. Powiem szczerze, że po obejrzeniu go miałam uczucie, że chyba zrobiłabym krzywdę tej głównej bohaterce... 😅

Ale z drugiej strony jak zachowalibyśmy się. W takiej sytuacji? Naprawdę ciężko się postawić na miejscu rodziny... 

Film oglądałam dawno, ale jest świetny i zostaje na długo w pamięci. Chętnie obejrzała bym jeszcze raz!

Wygnaniec

 

Po słowiańskich książkach autorki nieco się bałam fantastyki, a raczej chyba powinnam powiedzieć Urban fantasy... I niepotrzebnie! 

Od pierwszych stron widać, że pisarka ma za sobą wiele książek. W historię wpada się jak w bagno już od pierwszych zdań... I bardzo ciężko ją odłożyć na bok. Jak zaczęłam, tak już czytałam ciągiem... Podobało mi się bardzo jak w trakcie akcji dowiadujemy się historii zarówno Anny jak i jej nowego hmmm... towarzysza w niedoli?

Akcja od samego początku sprawia, że czytelnik ma nieodpartą chęć wciąż czytać, by dowiedzieć się, co będzie dalej! To nie jest taka tam historia, która stopniowo nas wciąga jak znana seria o Szeptusze... Dodatkowym plusem jest jak dla mnie grubość książki - 480 stron i będzie więcej! Ciekawa jestem strasznie ile będzie tomów... 

Bardzo podoba mi się koncepcja świata pod naszym. Kraina elfów, nawiązania do mitologii celtyckiej... Oba te motywy uwielbiam i uważam, że ich jest za mało w polskiej literaturze fantasy!

Można się tu też sporo dowiedzieć o legendach celtyckich, o tym, jakie są podobieństwa do słowiańskich przesądów... 

Czuję w tej książce, że warsztat pani Katarzyny Bereniki Miszczuk nieustannie się rozwija i potrzebuję drugi tom na wczoraj! Taka lekka fantastyka z akcją jest idealną odskocznią od codziennych trosk... 

Dodatkowo można jej sobie posłuchać na Storytela z czego korzystałam w weekend. Sama książka nie jest trudną literaturą - mi przewidywalność nie przeszkadzała. Sięgając po nią trzeba brać pod uwagę, że to taka fantastyka lekka z humorem. Dlatego nie rozumiem negatywnych opinii...

Historia zaczyna się niepozornie, podobnie jak niepozorna jest okładka. Jednak po lekturze chyba wolałabym jakaś bardziej hm ujawniająca treść okładkę. Może z wnętrzem kuli?

Potrzebujemy kolejnego tomu na wczoraj 😸

Nie cudzołóż

 

Autorzy Anna Ryźlak @ankaryzlak oraz Marcin Popczyński @marcinpopczynski 

Na wstępie zaznaczę, że jest to debiut autorki i autora. Czytając domyślałam się, że kwestie damskie pisała pani, a męskie pan. Mamy tutaj, że tak określę tydzień z pamiętnika Karoliny i Jana. Nie czytałam jeszcze tak skonstruowanej powieści, ale taka forma jak najbardziej na plus.

Sama historia jest ciekawa, myślę, że możnaby podejrzewać, że mogła się wydarzyć naprawdę.

Są poruszone tematy polityczne, ale też i takie życiowe związkowe. Jest trochę medycznie, społecznie, ale też i przyziemne domowe sprawy... Nie ma jednak przy nich lania wody, ale same wzmianki pewnych problemów mogą skłaniać do refleksji nad swoim związkiem czy relacjami.

Lubię czytać debiuty, a taką literaturę obyczajową humorystyczną rzadko czytam, ale spełnia swoje zadanie - jest rozrywkowo z humorem, lekka, choć są ciężkie klimaty i tematy, ale bez przytłoczenia.

Jest to typowo wakacyjna, rozrywkowa lektura na jeden wieczór. Ja miałam okazję czytać przy okazji poczekalni u weterynarza... I skutecznie mnie od zamartwiania się odciągnęła.

Ogromy plus za psiego bohatera podobnego do spaniela. Brakuje mi nieco takich wątków w obyczajowych książkach.

Powieść jest zdecydowanie 18+ uprzedzam.

Idealna lektura na wakacje! 

Inspektorium

 

Marek Zychla 

Wydawnictwo Mięta 

Czaiłam się na tę książkę długo, przyznaję, ale zdarzył się nabór łączony i spośród stosiku trzech tytułów najlepszy zostawiłam sobie na koniec. I miałam rację. Inspektorium to postapo, jakiego potrzebowałam!

Ale od początku... Poznajemy zupełnie inny świat, gdzie jest cisza, gdzie są ukryte miasta... Gdzie po niebie śmigają Kule. Są szkoły, są dzieci, są łańcuchy... Jest Piwnica. Jest Inspektorium.

Niepokojącą, ale wciągająca historia. Od pierwszej strony czułam, że to coś wielkiego. Historia wcale nie jest łatwa, jest momentami smutna, momentami Mroczna...

Bo ten świat życia w świetle zasad wcale nie jest wesoły i kolorowy. Mnóstwo zakazów, nakazów, kar... Musisz być posłuszny - na każdym kroku jest mówione szeptem. Bo Kule usłyszą.

Czy to wszystko prawda, czy ludzkość jest oszukiwana? A może to wszytsko jakaś mistyfikacja siedzących wyżej i dalej od tego marnego losu?

A może trzeba będzie walczyć z Kulami?

Jeśli uwielbiacie takie klimaty to sięgajcie po Inspektorium! Ja przy drugim tomie mam zamiar przeczytać pierwszy jeszcze raz!

Książkę czyta się świetnie od pierwszych stron. Autor nie boi się ciężkich klimatów, tematów... Jest brud, jest smutek, łzy, jest krew...

Wszystko to, czego mi brakowało we współczesne grozie. Nareszcie znalazłam tego, czego szukałam. Brutalny świat spowity cieniem niepokoju...

Jak to wszystko się potoczy?

Niech Pan pisze więcej takich historii! Lubię takich odważnych pisarzy 🐈‍⬛

Ognie lotne

 

Ognie Lotne to moja trzecia książka Pana Tomasza Betchera i muszę powiedzieć, że po Szeptunie i Ta druga - spodobała mi się najbardziej!

Poznajemy grupkę dzieci, które są w Domu Dziecka. Każde ma swój bagaż pełny różnych przeżyć. Najbardziej autor skupia się na historii Karoliny i Damiana. Poznajemy ich początki, a później dalsze losy...

Bardzo mi się spodobało to, jak została poprowadzona ich opowieść. Autor nie boi się ciężkich tematów, a trudno tego uniknąć przy takich klimatach - utrata rodziców czy utrata przez rodziców praw do dzieci... Sam temat daje wiele do myślenia.

Pisarz tak prowadzi opowieść, że naprawdę ciężko było mi odłożyć książkę na bok. Najchętniej czytałam do późnego wieczora, by rano wstać i czytać dalej o losach Karoliny, a później o losach Damiana...

Jest to książka, która mnie zaskoczyła. Nie tak jak dwie inne, które znam. Tutaj nie spodziewałam się jak to wszystko się potoczy...

Polecam Wam bardzo, jeśli lubicie obyczajowe historie, gdzie można się wzruszyć, ale też i razem z bohaterami pokonywać trudności...

A Pan niech pisze, mam nadzieję, że jakaś jeszcze powieść mnie zaskoczy 😸

🔥🔥🔥🔥🔥/5