Vis a Vis Cruz del Norte

Długi weekend się zbliża, więc dzisiaj przychodzę do Was z kilkoma zdaniami o 3 i 4 sezonie Vis a Vis. Oddzielam je od poprzedniej recenzji z prostego powodu - te dwa sezony są o zupełnie innym już więzieniu.

Tutaj akcja nie zwalnia tempa, a sam serial z odcinka na odcinek trzyma w napięciu - no po prostu oglądałam w dni wolne, bo nie dało się ot tak po jednym odcinku - ciągle coś! Dużo lepsze są te sezony od tych dwóch pierwszych - przyznaję bez bicia!

Tu już człowiek był zżyty z bohaterkami, dzięki wprowadzającym dwóm sezonom. I też samo więzienie cięższe miało klimaty... Przy tych sezonach doszłam do wniosku, że Vis a Vis jest po prostu mrocznym serialem - także w wymiarze psychologicznym.

"Orange..." miało dwa ostrza - komedię i dramat dość mocny. Tam od płaczu przechodziłam w śmiech, a tutaj żyłam w napięciu i mroku - i na sam koniec wręcz żyłam ich zemstą. Uważam jednak, że można to było pociągnąć dalej - ale dobrze jest też tak, jak się skończyło.

Te sezony były zdecydowanie swego rodzaju historią Zulemy - tak jakby przeciwwagi dla Macareny w pierwszych dwóch sezonach, aby... No nie będę zdradzać Wam szczegółów, bo wtedy nie pójdziecie oglądać - a warto i to szczególnie w wolne dni!

Polecam cały sezon, ale dwa ostatnie są mroczniejsze...

Drevni Kocurrr

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz