Najdłuższa podróż

Zainteresował mnie tytuł, i nieco zmylił dopisek "dramat"...

Film oglądałam bez przekonania na zasadzie, że dwójka aktorów na początku pachniała filmem dla nastolatków. Dosłownie. Aktorstwo drętwe i... Normalnie "Zmierzch" w jakiejś wersji bez wampirów.

Ale, pojawił się starsy pan z listami. To już zmienia postać rzeczy. Sceny z młodocianą studentką i chłopaczkiem ujeżdżającym byki dosłownie przeczekiwałam, aby zobaczyć dalszy ciąg historii owego starszego pana.

Historia drugiego planu jest genialna i piękna. Przemówiła do mnie najbardziej ze wszystkiego. Oraz mały zabieg z tymi obrazami na końcu był pomysłowy. Ale młodociani bohaterowie to była jedna wielka porażka. No nie przemówiło to do mnie kompletnie.

Młodociani zmieniają decyzję jakby to była ot zmiana koloru swetra. Szum większy niż to warte. I naiwne zakończenie nawiązujące do miejsc starszego pana. No niestety, jakby to był film o wojnie i byłaby bardzo rozwinięta historia miłości Iry to byłby genialny.

A tak można go nazwać przerywnikiem między cięższymi i ciekawszymi produkcjami. Bo tu zwiodła też ocena. Chyba stado nastolatek naklikało te 10 gwiazdek. Z ciekawości można obejrzeć - głównie dla drugiego wątku, tego z listów. Ten pierwszoplanowy niestety. Może dla nastolatków coś wnosi.

Sparksa powieści znam. Nic nadzwyczajnego.

DrevniKocur

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz