Wydawnictwo Mięta wydało kolejna świetna książkę o dzieciakach ratujących świat napisana przez Roberta Ziębińskiego. Przyznam szczerze, że po Grzechót tęskniłam za tym klimatem. A tutaj pojawił się Czarny Staw od innego pisarza i - przepadłam!
Kamil ze swoją Mamą przeprowadzają się do babci do właśnie miejscowości Czarny Staw. Nie jest to zmyślone miejsce...
Chłopak opowiada nam o wszystkich swoich przemyśleniach i wszystkim, co się dzieje na bieżąco. Bardzo spodobał mi się ten zabieg.
Poznaje nowych przyjaciół i legendy o Czarnym Stawie... Z paczką przyjaciół starają się rozwikłać tajemniczą sprawę...
Klimat książki jest niesamowity. Można ją przeczytać w jeden wieczór, ale ja polecam delektować się historią, bo jest świetna. Wciąga bez reszty i między rozdziałami zastanawiałam się, co też tam dalej się wydarzy, a jednocześnie nie chciałam tak szybko kończyć książki!
Jako dorosła powiem Wam szczerze, że na takich książkach bawię się najlepiej. Tak, tak, widziałam Stranger Things i też uważam je za świetne. A takie książki pozwalają nam dorosłym przeżyć niesamowitą przygodę. Polecam!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz