Monster Lizzie Borden story

 

Zastanawiam się, czy kolejny potwór to tak w zasadzie potwór, czy raczej ofiara znęcania się psychicznego i skrajnego poniżenia. 

Doprowadzona do ostateczności dokonuje morderstwa, dość okrutnego ale… No właśnie czy czasem nie jest tak, że ofiary sobie na to zasłużyły? Wiem, że to zabrzmi bardzo kontrowersyjnie, ale uważam, że ludzie powinni ponosić konsekwencje swoich zachowań. A niestety prawo, nawet w dzisiejszych czasach nie pozwala na łatwe skazanie kogoś za znęcanie się psychiczne. Przede wszystkim dlatego, że bardzo trudno coś takiego udowodnić. 

Uważam za sprawiedliwe, jeśli ktoś weźmie sprawy w swoje ręce mając na uwadze ewentualne konsekwencje ze względu na dokonany czyn. Sprawiedliwie. 

Nie uważam takich morderstw, nawet okrutnych za coś porównywalnego do seryjnego mordercy, który zabija niewinne ofiary, często znęcając się, torturując tylko po to by zapewnić sobie przyjemność i zaspokoić głód adrenaliny.. To są potwory.

Politycy wysyłający setki tysięcy młodych ludzi na śmierć na froncie, by załatwić swoje sprawy, to są prawdziwe potwory. 

A nękana dziewczyna? Ona jest ofiarą. Ofiarą, która miałą dość siły by się obronić. 

Ciekawa jestem waszych opinii na ten temat.

Oglądaliście 4 sezon Monster?

Czwartkowe Dzieci

 

Agnieszka Sudomir tym razem napisała zbiór opowiadań, a raczej powinnam napisać: zbiór mikroświatów, miniżyć...

Nie przepadam za opowiadaniami, ale tutaj się wyciągnęłam w te historie... Każdy z bohaterów ma jakieś swoje bolączki, swoje ścieżki życia, wybory... Nadzieje i naprawdę wiele autorka przekazała w tak niedługim tekście o ich istnieniu.

Każde z nich pokazuje historię, która właściwie mogłaby być rozwinięta w powieść. Dawkowałam sobie jedno opowiadanie na raz. Ciężko mi powiedzieć, które podobało mi się najbardziej... Każda z nich przywodziła na myśl jakaś refleksję o rzeczywistości. Czy ja bym tak postąpiła? Czy byłabym jak ten bohater czy bohaterka? Jak byłby żyć w takim świecie? Ich życiem?

W większości widzę potencjał na dobrą książkę, ale kto wie? Może autorka czymś nas zaskoczy?

Warto poznać te dziesięć światów. I podziwiam Autorkę za pomysły. 

Polecam!

„Galaktyka iX39” – Kacper Mystkowski

Nie każda książka zaczyna się od wielkiego wydawnictwa, redaktora i zespołu ludzi, którzy prowadzą autora przez kolejne etapy pracy. Czasem zaczyna się po prostu od pomysłu, potrzeby opowiedzenia własnej historii i decyzji, żeby doprowadzić ją do końca.


„Galaktyka iX39” Kacpra Mystkowskiego jest właśnie takim przykładem samodzielnej pracy nad książką. Samo napisanie powieści, a następnie doprowadzenie jej do wydania wymaga czasu, konsekwencji i przede wszystkim determinacji. Szczególnie w przypadku autora debiutującego jest to przedsięwzięcie, które wymaga zmierzenia się z wieloma rzeczami jednocześnie – od stworzenia samej historii, przez pracę nad tekstem, aż po decyzję, by ostatecznie pokazać ją czytelnikom.

W przypadku tej książki właśnie ten aspekt zwrócił moją szczególną uwagę. „Galaktyka iX39” jest przede wszystkim świadectwem tego, że jej autor miał potrzebę stworzenia własnego świata i konsekwentnie doprowadził swój projekt do końca. A to samo w sobie jest osiągnięciem, którego nie warto pomijać.

Debiut literacki jest zawsze początkiem drogi. Każdy kolejny tekst daje autorowi możliwość rozwijania warsztatu, eksperymentowania z formą i coraz dokładniejszego przekładania własnych pomysłów na język literatury. Dlatego „Galaktykę iX39” traktuję przede wszystkim jako zapis tego pierwszego kroku – samodzielnej próby stworzenia i wydania własnej książki.

Najbardziej doceniam w tym projekcie właśnie konsekwencję autora. Od pomysłu do gotowej książki prowadzi długa droga, a decyzja, by mimo wszystkich trudności tę drogę przejść, wymaga samozaparcia.

„Galaktyka iX39” jest więc książką, przy której warto pamiętać również o człowieku stojącym za jej powstaniem. O autorze, który miał własny pomysł, usiadł do jego realizacji i doprowadził go aż do momentu, w którym książka mogła trafić w ręce czytelników.

A każdy debiut jest przecież przede wszystkim początkiem.


Na koniec zachęta samego autora:
Gdy piszę na temat jakiegoś dzieła, to zawsze skupiam się najbardziej na emocjach. Fakty, informacje, dialogi, opisy, akcja robią swoje, ale bardzo ważne jest to co odczuwamy, oglądając coś albo czytając. Moja książka niesie za sobą pewną normalność. Zdarzenia mają charakter zrównoważony i fabuła spójnie przechodzi od jednego punktu do kolejnego. Całość skupia się na opisie unierwsum, w którym się znajduję i z każdą kolejną stroną oglądamy ten dziwny nowy świat. "Galaktyka iX39" to proste dzieło. To krótka opowieść o ludziach, którzy wchodzą w dorosłość. To nie jest kolejny tytuł na temat kosmitów i niezidentyfikowanych obiektów latających. To historia w pogranicza obyczajowego science fiction, gdzie nawet ludzie nie interesujący się tym tematem, będą mogli odnaleźć coś dla siebie. W książce nie ma zabijania, przekleństw czy zła. Jest czysta fabuła, w której uczestniczymy jako niewidzialny widz.
Dlatego jeśli zainteresowało Cię w to jakiś sposób, to proszę kup moje dzieło i zobacz, że nie jest takie złe. Ci co przeczytali, mówią dobre rzeczy. Niech to się rozniesie przynajmniej odrobine...

Dziękuję za egzemplarz do rrecenzji!

Jesteś bezpieczny

 

Autorka w kolejnej odsłonie "Mogiłki" porusza kolejne ciężkie tematy, ale potrzebne. Każdy, kto zna środowisko LGBTQ wie, że różne historie się dzieją... Książka jest zdecydowanie dla dorosłych czytelników. Cała seria jest dla osób, które poradzą sobie z klimatem.

Podziwiam odwagę za poruszanie wątków w książkach, a do tego podziwiam sposób pisania. Widać, że Pisarka kocha swoich bohaterów i mimo, że spotyka ich wiele to otacza ich troską, wrażliwością i daje wiele dobra. Bardzo dużo tutaj jest delikatności i dosłownie czułam się bezpiecznie, czytając tę książkę. Wierzyłam, że będzie dobrze. 

Trzeci tom zauważam też, że jest wydany ładniej - między rozdziałami poza świetnymi zdjęciami, jak w poprzednim jest inna oprawa graficzna. Bardzo ładna. Rozwija też wygląd książek w serii - bardzo na plus.

Wracając - tutaj pojawiają się nowi bohaterowie, więc uniwersum "Mogiłki" rozrasta się! Poznajemy dwie kolejne pary. W poprzednim tomie też były dwie nowe. Ale ja nie będę Wam spoilerować - samo sięgnijcie po książki i poznajcie te historie.

Mam nadzieję, że takie miejsce na ziemi jakie jest w Mglicy istnieje gdzieś naprawdę... ❤️ 

Książki nasunęły mi też na myśl klimat filmów Almodovar'a. Więc jak ktoś oglądał to wie, czego można się spodziewać. Bez cenzury. Ale z wyczuciem. 

Polecam! 🏳️‍🌈❤️

Ostatni dom

 

Ostatni dom Agata Kasiak (książka że stosiku wstydu) 

Drugi tom pochłonął mnie jeszcze bardziej niż pierwszy! Zdecydowanie widać, że autorka przeszła na wyższy hmmm level i poznajemy dalsze losy chłopaków z "Mogiłki".

Na początek zwrócę uwagę, że tu okładka bardziej mi się podoba i mam nadzieję, że kiedyś może pierwszy tom też będzie miał ładniejszą. Podziały rozdziałów zdjęciami w negatywie - świetny pomysł! 

Autorka w tej książce poza wątkiem kryminalnym ( uwielbiam takie, choć wiecie jak to jest - czytać i oglądać fajnie, ale osobiście brać udział by się bało... ) jest też wątek dla rodziców - problemów nastolatków. Bardzo pozytywne zaskoczenie, że pojawia się tak ważny wątek. Ogromny plus.

Pisarka świetnie pisze, po Mogiłce czułam się jakbym "wróciła do domu".

Same tematy i sprawa poruszone w książce są dość ciężkie, więc naprawdę dla ludzi o silnych nerwach. Zdecydowanie jest to lektura dla dorosłych czytelników.

Czyta się błyskawicznie, mnie wciągnęła od pierwszej strony i mimo dość ciężkiego wątku kryminalnego i nie tylko - momentami czytałam tak długo, jak pozwalały mi oczy.

Książka jest dość długa i ma tak bardzo dużo treści w sobie, że po lekturze miałam wrażenie jakbym kawał życia przeżyła. Nie wiem jak to określić takie uczucie...

Wiecie, książka ma stron 500 a czujecie jakbyście przeczytali trzy razy tyle... 

Sięgam, więc po trzeci tom, a Wam polecam :)

Mogiłka

 

Agata Kasiak Mogiłka (książka że stosiku hańby)

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale w wydaniu obyczajowokryminalnym pierwsze. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona! Nie ukrywam, że do lektury zmotywowała mnie trzecia część, która niedawno wyszła.

Książka wciąga od pierwszych stron. Z jednej strony chciałam się delektować, a z drugiej spać nie mogłam, bo chciałabym czytać dalej... 

Autorka pisze cudownie. Pamiętam, jak kiedyś się zachwycałam w czasach nastoletnich piórem J. L. Wiśniewskiego... Ale teraz już jako dorosła odkrywam, że kobieta też potrafi pięknie napisać o emocjach. Agata Kasiak jest pierwszą autorką obyczajowej polskiej książki, która mnie tym ujęła. 

Historia chłopaków nie jest łatwa, ale jednocześnie jest opisana z taką czułością i wrażliwością, że jestem w połowie książki, bo czytam ją od nowa... Żeby przeżyć to jeszcze raz.

Pisarka prowadzi Czytelnika tak przez opowieść, że chciałabym, aby książka była dłuższa tak ze trzy razy...

Tematy niełatwe, może nie dla każdego, podziwiam odwagę poruszenia takich historii w książce i uważam, że potrzeba takich książek na rynku czytelniczym więcej. Na szczęście pani Agata napisała jeszcze dwie, a ponoć czwarta się pisze...

Polecam z całego Serca i uciekam czytać raz jeszcze 💓

20:32

 

No to Pan Marcin Mortka zaskoczył nas nie na żarty. I choć sam przyznaje, że to nie jego klimaty i ciężko mu się pisało tę książkę, to uważam, że efekt finalny jest piorunujący. Z resztą Miasteczko Nonestead również uważam za świetną powieść. Tak więc nie tylko fantastyka z humorem, ale również poważne tematy w zupełnie innym stylu są dziełem spod pióra świetnego pisarza. 

Choć niewiele mogę tu zdradzić, wręcz nic jeśli mam wam nie popsuć całej zabawy to powiem jedno. Książka wciąga, i daje ten realistyczny feel, że czujemy empatię do bohaterów, że zdarzenia mogą się naprawdę wydarzyć. Postacie nie są przerysowane, mają głębię i sprawiają wrażenie jakbyśmy ich znali.

Historia jest gęsta, trzymająca w napięciu i pełna grozy. A zakończenie? Mnie rozłożyło na łopatki. Lepiej nie dało się tego skończyć. Tu małą sugestia dla Pana Marcina. To można pociągnąć dalej. I mam wrażenie, że jest to materiał na epicką powieść gdzie 20:45 byłaby swoistym prologiem do tego co będzie się działo dalej. Zostawiłabym za to styl i klimat, który już mamy. 

Nie sugeruję, że Kociołek czy Morza Wszeteczne są złe. Są skrajnie inne i choć sam pisarz źle się czuje w takich klimatach to mam wrażenie, że w bólach powstają największe dzieła. Poprzez pisarską mękę może Pan wykuć coś wspaniałego. 

Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Oby nastąpił. 

Marcin Mortka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo SQN Imaginatio 📖 Fantastyka 📚