„Galaktyka iX39” – Kacper Mystkowski

Nie każda książka zaczyna się od wielkiego wydawnictwa, redaktora i zespołu ludzi, którzy prowadzą autora przez kolejne etapy pracy. Czasem zaczyna się po prostu od pomysłu, potrzeby opowiedzenia własnej historii i decyzji, żeby doprowadzić ją do końca.


„Galaktyka iX39” Kacpra Mystkowskiego jest właśnie takim przykładem samodzielnej pracy nad książką. Samo napisanie powieści, a następnie doprowadzenie jej do wydania wymaga czasu, konsekwencji i przede wszystkim determinacji. Szczególnie w przypadku autora debiutującego jest to przedsięwzięcie, które wymaga zmierzenia się z wieloma rzeczami jednocześnie – od stworzenia samej historii, przez pracę nad tekstem, aż po decyzję, by ostatecznie pokazać ją czytelnikom.

W przypadku tej książki właśnie ten aspekt zwrócił moją szczególną uwagę. „Galaktyka iX39” jest przede wszystkim świadectwem tego, że jej autor miał potrzebę stworzenia własnego świata i konsekwentnie doprowadził swój projekt do końca. A to samo w sobie jest osiągnięciem, którego nie warto pomijać.

Debiut literacki jest zawsze początkiem drogi. Każdy kolejny tekst daje autorowi możliwość rozwijania warsztatu, eksperymentowania z formą i coraz dokładniejszego przekładania własnych pomysłów na język literatury. Dlatego „Galaktykę iX39” traktuję przede wszystkim jako zapis tego pierwszego kroku – samodzielnej próby stworzenia i wydania własnej książki.

Najbardziej doceniam w tym projekcie właśnie konsekwencję autora. Od pomysłu do gotowej książki prowadzi długa droga, a decyzja, by mimo wszystkich trudności tę drogę przejść, wymaga samozaparcia.

„Galaktyka iX39” jest więc książką, przy której warto pamiętać również o człowieku stojącym za jej powstaniem. O autorze, który miał własny pomysł, usiadł do jego realizacji i doprowadził go aż do momentu, w którym książka mogła trafić w ręce czytelników.

A każdy debiut jest przecież przede wszystkim początkiem.


Na koniec zachęta samego autora:
Gdy piszę na temat jakiegoś dzieła, to zawsze skupiam się najbardziej na emocjach. Fakty, informacje, dialogi, opisy, akcja robią swoje, ale bardzo ważne jest to co odczuwamy, oglądając coś albo czytając. Moja książka niesie za sobą pewną normalność. Zdarzenia mają charakter zrównoważony i fabuła spójnie przechodzi od jednego punktu do kolejnego. Całość skupia się na opisie unierwsum, w którym się znajduję i z każdą kolejną stroną oglądamy ten dziwny nowy świat. "Galaktyka iX39" to proste dzieło. To krótka opowieść o ludziach, którzy wchodzą w dorosłość. To nie jest kolejny tytuł na temat kosmitów i niezidentyfikowanych obiektów latających. To historia w pogranicza obyczajowego science fiction, gdzie nawet ludzie nie interesujący się tym tematem, będą mogli odnaleźć coś dla siebie. W książce nie ma zabijania, przekleństw czy zła. Jest czysta fabuła, w której uczestniczymy jako niewidzialny widz.
Dlatego jeśli zainteresowało Cię w to jakiś sposób, to proszę kup moje dzieło i zobacz, że nie jest takie złe. Ci co przeczytali, mówią dobre rzeczy. Niech to się rozniesie przynajmniej odrobine...

Dziękuję za egzemplarz do rrecenzji!

Jesteś bezpieczny

 

Autorka w kolejnej odsłonie "Mogiłki" porusza kolejne ciężkie tematy, ale potrzebne. Każdy, kto zna środowisko LGBTQ wie, że różne historie się dzieją... Książka jest zdecydowanie dla dorosłych czytelników. Cała seria jest dla osób, które poradzą sobie z klimatem.

Podziwiam odwagę za poruszanie wątków w książkach, a do tego podziwiam sposób pisania. Widać, że Pisarka kocha swoich bohaterów i mimo, że spotyka ich wiele to otacza ich troską, wrażliwością i daje wiele dobra. Bardzo dużo tutaj jest delikatności i dosłownie czułam się bezpiecznie, czytając tę książkę. Wierzyłam, że będzie dobrze. 

Trzeci tom zauważam też, że jest wydany ładniej - między rozdziałami poza świetnymi zdjęciami, jak w poprzednim jest inna oprawa graficzna. Bardzo ładna. Rozwija też wygląd książek w serii - bardzo na plus.

Wracając - tutaj pojawiają się nowi bohaterowie, więc uniwersum "Mogiłki" rozrasta się! Poznajemy dwie kolejne pary. W poprzednim tomie też były dwie nowe. Ale ja nie będę Wam spoilerować - samo sięgnijcie po książki i poznajcie te historie.

Mam nadzieję, że takie miejsce na ziemi jakie jest w Mglicy istnieje gdzieś naprawdę... ❤️ 

Książki nasunęły mi też na myśl klimat filmów Almodovar'a. Więc jak ktoś oglądał to wie, czego można się spodziewać. Bez cenzury. Ale z wyczuciem. 

Polecam! 🏳️‍🌈❤️

Ostatni dom

 

Ostatni dom Agata Kasiak (książka że stosiku wstydu) 

Drugi tom pochłonął mnie jeszcze bardziej niż pierwszy! Zdecydowanie widać, że autorka przeszła na wyższy hmmm level i poznajemy dalsze losy chłopaków z "Mogiłki".

Na początek zwrócę uwagę, że tu okładka bardziej mi się podoba i mam nadzieję, że kiedyś może pierwszy tom też będzie miał ładniejszą. Podziały rozdziałów zdjęciami w negatywie - świetny pomysł! 

Autorka w tej książce poza wątkiem kryminalnym ( uwielbiam takie, choć wiecie jak to jest - czytać i oglądać fajnie, ale osobiście brać udział by się bało... ) jest też wątek dla rodziców - problemów nastolatków. Bardzo pozytywne zaskoczenie, że pojawia się tak ważny wątek. Ogromny plus.

Pisarka świetnie pisze, po Mogiłce czułam się jakbym "wróciła do domu".

Same tematy i sprawa poruszone w książce są dość ciężkie, więc naprawdę dla ludzi o silnych nerwach. Zdecydowanie jest to lektura dla dorosłych czytelników.

Czyta się błyskawicznie, mnie wciągnęła od pierwszej strony i mimo dość ciężkiego wątku kryminalnego i nie tylko - momentami czytałam tak długo, jak pozwalały mi oczy.

Książka jest dość długa i ma tak bardzo dużo treści w sobie, że po lekturze miałam wrażenie jakbym kawał życia przeżyła. Nie wiem jak to określić takie uczucie...

Wiecie, książka ma stron 500 a czujecie jakbyście przeczytali trzy razy tyle... 

Sięgam, więc po trzeci tom, a Wam polecam :)

Mogiłka

 

Agata Kasiak Mogiłka (książka że stosiku hańby)

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale w wydaniu obyczajowokryminalnym pierwsze. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona! Nie ukrywam, że do lektury zmotywowała mnie trzecia część, która niedawno wyszła.

Książka wciąga od pierwszych stron. Z jednej strony chciałam się delektować, a z drugiej spać nie mogłam, bo chciałabym czytać dalej... 

Autorka pisze cudownie. Pamiętam, jak kiedyś się zachwycałam w czasach nastoletnich piórem J. L. Wiśniewskiego... Ale teraz już jako dorosła odkrywam, że kobieta też potrafi pięknie napisać o emocjach. Agata Kasiak jest pierwszą autorką obyczajowej polskiej książki, która mnie tym ujęła. 

Historia chłopaków nie jest łatwa, ale jednocześnie jest opisana z taką czułością i wrażliwością, że jestem w połowie książki, bo czytam ją od nowa... Żeby przeżyć to jeszcze raz.

Pisarka prowadzi Czytelnika tak przez opowieść, że chciałabym, aby książka była dłuższa tak ze trzy razy...

Tematy niełatwe, może nie dla każdego, podziwiam odwagę poruszenia takich historii w książce i uważam, że potrzeba takich książek na rynku czytelniczym więcej. Na szczęście pani Agata napisała jeszcze dwie, a ponoć czwarta się pisze...

Polecam z całego Serca i uciekam czytać raz jeszcze 💓

20:32

 

No to Pan Marcin Mortka zaskoczył nas nie na żarty. I choć sam przyznaje, że to nie jego klimaty i ciężko mu się pisało tę książkę, to uważam, że efekt finalny jest piorunujący. Z resztą Miasteczko Nonestead również uważam za świetną powieść. Tak więc nie tylko fantastyka z humorem, ale również poważne tematy w zupełnie innym stylu są dziełem spod pióra świetnego pisarza. 

Choć niewiele mogę tu zdradzić, wręcz nic jeśli mam wam nie popsuć całej zabawy to powiem jedno. Książka wciąga, i daje ten realistyczny feel, że czujemy empatię do bohaterów, że zdarzenia mogą się naprawdę wydarzyć. Postacie nie są przerysowane, mają głębię i sprawiają wrażenie jakbyśmy ich znali.

Historia jest gęsta, trzymająca w napięciu i pełna grozy. A zakończenie? Mnie rozłożyło na łopatki. Lepiej nie dało się tego skończyć. Tu małą sugestia dla Pana Marcina. To można pociągnąć dalej. I mam wrażenie, że jest to materiał na epicką powieść gdzie 20:45 byłaby swoistym prologiem do tego co będzie się działo dalej. Zostawiłabym za to styl i klimat, który już mamy. 

Nie sugeruję, że Kociołek czy Morza Wszeteczne są złe. Są skrajnie inne i choć sam pisarz źle się czuje w takich klimatach to mam wrażenie, że w bólach powstają największe dzieła. Poprzez pisarską mękę może Pan wykuć coś wspaniałego. 

Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Oby nastąpił. 

Marcin Mortka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo SQN Imaginatio 📖 Fantastyka 📚

Impostorium


 Marek Zychla Wydawnictwo Mięta za książkę dziękuję Agu Czajkowska 

Zacznę od tego, że ta okładka podoba mi się jeszcze bardziej niż pierwszego tomu. Piękne wydanie, malowane brzegi i twarda okładka. 

To wszystko skrywa niepozorna historię, jakiej się nie spodziewałam sięgając po tą dylogię! 

Nigdy nie spojrzycie na Wilkołaki tak samo, nigdy nie spojrzycie już na Zombie tak samo.

Marek Zychla stworzył świat o jakim nawet nie próbowało się nikomu śnić. Tu jest groza, tu jest sztuczna inteligencja, tu jest dystopia i postapo, eksperymenty, walka, a jednocześnie wiele wiele zależności i... Po prostu jak wkroczysz w ten świat to już tam zostajesz aż do ostatniej strony. Noce zarywałam, a w pracy byłam myślami z bohaterami. 

Bo tutaj się nic nie da przewidzieć! Taki Pisarz to skarb! Dajcie mu tylko pisać i tworzyć, a naprawdę kolejny raz będziemy zbierać szczęki z podłogi...

Przeżyjecie tutaj wszystko od wzruszenia - piękny w obu tomach zabieg z listami, poprzez szok i niedowierzanie, co i jak się może potoczyć...

Autor po prostu nie wiem skąd ma pomysły, ale niech nie przestaje stamtąd ich wyciągać, na Kule!

I dlaczego jak patrzę na okładkę to widzę Twórcy kontury? ;)

Czytajcie Inspektorium i Impostorium - dajcie się porwać tej przygodzie!

I na gwiazdki też już nie spojrzycie tak samo...

Ani na Księżyc.

Dziękuję za możliwość poznania tak niezwykłych, skłaniających do refleksji książek! 

Nikt nie pytał, każdy potrzebował! Totalne 10/10.

Czerwone piwo królowej

 

Alicja Czarnecka Suls Wydawnictwo Mięta 

Dawno mnie tak nie wciągnęła tak wielowątkowa i wielowarstwowa historia! 

Książkę czyta się rewelacyjnie dzięki niedługim rozdziałom, a do tego nie gubiłam się mimo przeskoków między bohaterami i czasami.

Poznajemy rodzinną tajemnicę, która łączy mieszkającego w Londynie Michała oraz Walerię z Chmielnika...

Autorka tak nas wprowadza w powieść, że Czytelnik niczym detektyw szuka po nitce do kłębka o co w tym wszystkim chodzi...

I jednocześnie nie mogłam przestać czytać, bo musiałam dowiedzieć się, jak to wszystko się rozwiąże! Książka wzbudza naprawdę wiele emocji, aż Czytelnik kibicuje bohaterom i złości się na okoliczności...

Nie mogę zdradzić zbyt wiele, bo to jest tak wielowątkowa książka, że zepsułabym Wam zabawę w rozwiązywaniu zagadki.

Pisarka opowiada historię tak świetnie, że czułam się jakbym słuchała jej przy kominku nad kubkiem kakao... Jesteśmy prowadzeni przez nią tak, jakby była prawdziwa, a nie o fikcyjnych bohaterach...

Świetny materiał na jakiś serial. Poważnie mówię.

Jest to debiut obyczajowy, ale mi się bardzo podobało. Jak dla mnie totalne 8/10 🍺

PS. Na końcu książki jest mała niespodzianka, ale musicie odkryć ją sami.